[Okolice Najbliższe]
Google
szukaj:
Menu główne
strona główna
strona artykułów
strona newsów
forum
księga gości
katalog stron
family tree
schwiebus.2002
schwiebus.2004
Ostatnio dodane
Zamknięty ołtarz
Sukiennik świeb...
Portret miasta ...
Podróże Pekaesem ...
Spod przymkniętych ...
Los Sióstr ze Schwiebus
Tajemnice ...
Boromeuszki cd.
Historia zmian..
Sala Gotycka
Wernhera ścieżkami
Kreatywni inaczej ..
Od legendy do ..
Świebodzińska legenda
Inskrypcja z 1735
Jakub Schickfus
Obrazki z przeszłości
Publikacje..
Świebodzińskie lecznictwo
Szpital
Wokół Ratusza
Odkrycie krypty
Bibliografia
Plac w przebudowie
Najazd na Ratusz
Dekret mianowania
Nowa twarz rynku
Na bruk nie wjedziesz
Odnówmy kamienice
Konsultacje
Hubertus Gabriel
Robert Balcke
Ruch wokół ratusza
Czasowy zarząd
Przesiedleńcy 1945
Izba pamiątek
Wiekowe znaleziska
Spór wokół ratusza
Co dalej ze starówką?
Granit pod ratuszem
Kronika Schickfusa
Początki - podsumowanie
Początki oświaty
Najazd Zbąskiego
Maciej Kolbe
Świebodzińska "Solidarność"
Szczątki św. Jerzego
Pieniądze na ratusz
Początki oświaty
Granit w śródm..
Sulechów retro
Nowy Rok
Życie religijne
Odpolitycznianie ...
Ulice do poprawki
Wieża Bismarcka
Kościół pw. św. M.A.
Kościół pw. N.M.P. K.P.
Zamek ...
Eberhard Hilscher
Baron J.H. v. Knigge
Z życia mieszczan
Świadectwo urodzenia
Sukiennictwo w dziejach
Żary inwestują w starówkę
Strajk w Lubogórze w 1981 r.
Początki edukacji szkolnej
Pierwsze, szkolne lata
Kresy
Koniec niemieckiego panowania
Dramatyczne wydarzenia
Historyczne początki
Ratusz się sypie
Schwiebüssen Schwibus
Dialog a badania arche
Unikalne Cmentarzyska
100 lat temu - 1904 r.
100 lat temu - 1902 r.
Aktualizacje
Ogólniak
Cmentarz miejski
Dekomunizacja ulic
PKP chce likwidować..
Przesiedleńcy 1945
100 lat temu - 1906 r.
Spuścizna po Hilscherze
Dworzec z horroru
Piszczyński Zenon
M. v. Knobelsdorff
Archeologia okolic
J.K. Sobociński
Katalog C&Co.™
A.D. 2012
zbiór własny
katalog ulic
ostatnio dodane

2012-04-15
C&Co.™ 1208
C&Co.™ 1207
C&Co.™ 1206
C&Co.™ 1205
C&Co.™ 1204
C&Co.™ 1203
C&Co.™ 1202
C&Co.™ 1201
2012-04-05
C&Co.™ 1200
C&Co.™ 1199
C&Co.™ 1198
C&Co.™ 1197
C&Co.™ 1196
C&Co.™ 1195
C&Co.™ 1194
C&Co.™ 1193
C&Co.™ 1192
C&Co.™ 1191
C&Co.™ 1190
2012-03-30
C&Co.™ 1189
C&Co.™ 1188
C&Co.™ 1187
C&Co.™ 1186
C&Co.™ 1185
C&Co.™ 1184
C&Co.™ 1183
C&Co.™ 1182
C&Co.™ 1181
C&Co.™ 1180
C&Co.™ 1179
C&Co.™ 1178
C&Co.™ 1177
C&Co.™ 1176
C&Co.™ 1175
C&Co.™ 1174
C&Co.™ 1173
C&Co.™ 1172
C&Co.™ 1171
C&Co.™ 1170
C&Co.™ 1169
C&Co.™ 1168
C&Co.™ 1167
2012-03-22
C&Co.™ 1166
C&Co.™ 1165
C&Co.™ 1164
C&Co.™ 1163
C&Co.™ 1162
C&Co.™ 1161
C&Co.™ 1160
C&Co.™ 1159
C&Co.™ 1158
C&Co.™ 1157
C&Co.™ 1156
C&Co.™ 1155
C&Co.™ 1154
C&Co.™ 1153
C&Co.™ 1152
C&Co.™ 1151
C&Co.™ 1150
2012-03-12
C&Co.™ 1149
C&Co.™ 1148
C&Co.™ 1147
C&Co.™ 1146
C&Co.™ 1145
C&Co.™ 1144
C&Co.™ 1143
C&Co.™ 1142
C&Co.™ 1141
C&Co.™ 1140
C&Co.™ 1139
C&Co.™ 1138
C&Co.™ 1137
C&Co.™ 1136
C&Co.™ 1135
C&Co.™ 1134
C&Co.™ 1133
C&Co.™ 1132
C&Co.™ 1131
C&Co.™ 1130
C&Co.™ 1129
C&Co.™ 1128
C&Co.™ 1127
C&Co.™ 1126
C&Co.™ 1125
2012-03-03
C&Co.™ 1124
C&Co.™ 1123
C&Co.™ 1122
C&Co.™ 1121
C&Co.™ 1120
C&Co.™ 1119
2012-02-27
C&Co.™ 1118
C&Co.™ 1117
C&Co.™ 1116
2012-02-26
C&Co.™ 1115
C&Co.™ 1114
C&Co.™ 1113
C&Co.™ 1112
C&Co.™ 1111
C&Co.™ 1110
2012-02-25
C&Co.™ 1109
C&Co.™ 1108
C&Co.™ 1107
C&Co.™ 1106
C&Co.™ 1105
C&Co.™ 1104
C&Co.™ 1103
C&Co.™ 1102
C&Co.™ 1101
C&Co.™ 1100
2012-02-19
C&Co.™ 1099
C&Co.™ 1098
C&Co.™ 1097
C&Co.™ 1096
C&Co.™ 1095
2012-02-17
C&Co.™ 1094
C&Co.™ 1093
C&Co.™ 1092
C&Co.™ 1091
C&Co.™ 1090
C&Co.™ 1089
C&Co.™ 1088
C&Co.™ 1087
C&Co.™ 1086
C&Co.™ 1085
2012-02-13
C&Co.™ 1084
C&Co.™ 1083
C&Co.™ 1082
2012-02-12
C&Co.™ 1081
C&Co.™ 1080
C&Co.™ 1079
C&Co.™ 1078
C&Co.™ 1077
C&Co.™ 1076
C&Co.™ 1075
C&Co.™ 1074
C&Co.™ 1073
C&Co.™ 1072
2012-02-11
C&Co.™ 1071
C&Co.™ 1070
C&Co.™ 1069
C&Co.™ 1068
C&Co.™ 1067
C&Co.™ 1066
C&Co.™ 1065
C&Co.™ 1064
C&Co.™ 1063
C&Co.™ 1062
C&Co.™ 1061
Katalog C&Co.™
A.D. 2007
2007-03-12
C&Co.™ 1057
C&Co.™ 1056
C&Co.™ 1055
C&Co.™ 1054
C&Co.™ 1053
C&Co.™ 1052
C&Co.™ 1051
2007-03-11
C&Co.™ 1050
C&Co.™ 1049
C&Co.™ 1048
C&Co.™ 1047
C&Co.™ 1046
C&Co.™ 1045
C&Co.™ 1044
C&Co.™ 1043
C&Co.™ 1042
C&Co.™ 1041
C&Co.™ 1040
C&Co.™ 1039
C&Co.™ 1038
C&Co.™ 1037
C&Co.™ 1036
C&Co.™ 1035
C&Co.™ 1034
C&Co.™ 1033
C&Co.™ 1032
C&Co.™ 1031
C&Co.™ 1030
C&Co.™ 1029
C&Co.™ 1028
C&Co.™ 1027
C&Co.™ 1026
C&Co.™ 1025
C&Co.™ 1024
C&Co.™ 1023
C&Co.™ 1022
C&Co.™ 1021
C&Co.™ 1020
C&Co.™ 1019
C&Co.™ 1021
C&Co.™ 1020
C&Co.™ 1019
C&Co.™ 1018
2007-03-08
C&Co.™ 1017
C&Co.™ 1016
C&Co.™ 1015
C&Co.™ 1014
C&Co.™ 1013
C&Co.™ 1012
C&Co.™ 1011
C&Co.™ 1010
C&Co.™ 1009
C&Co.™ 1008
C&Co.™ 1007
C&Co.™ 1006
C&Co.™ 1005
C&Co.™ 1004
C&Co.™ 1003
2007-03-06
C&Co.™ 1002
C&Co.™ 1001
C&Co.™ 1000
C&Co.™ 0999
C&Co.™ 0998
C&Co.™ 0997
C&Co.™ 0996
C&Co.™ 0995
C&Co.™ 0994
C&Co.™ 0993
C&Co.™ 0992
C&Co.™ 0991
C&Co.™ 0990
C&Co.™ 0989
C&Co.™ 0988
C&Co.™ 0987
C&Co.™ 0986
C&Co.™ 0985
C&Co.™ 0984
C&Co.™ 0983
C&Co.™ 0982
C&Co.™ 0981
C&Co.™ 0980
C&Co.™ 0979
C&Co.™ 0978
C&Co.™ 0977
C&Co.™ 0976
2007-03-02
C&Co.™ 0975
C&Co.™ 0974
C&Co.™ 0973
C&Co.™ 0972
C&Co.™ 0971
C&Co.™ 0970
C&Co.™ 0969
C&Co.™ 0968
C&Co.™ 0967
C&Co.™ 0966
C&Co.™ 0965
C&Co.™ 0964
C&Co.™ 0963
C&Co.™ 0962
C&Co.™ 0961
C&Co.™ 0960
C&Co.™ 0959
C&Co.™ 0958
C&Co.™ 0957
Inne
forum
kontakt
bannery
download
logowanie
rekomenduj nas
Menu użytkownika
Nie masz jeszcze konta? Możesz sobie założyć!
Statystyki
userów na stronie: 0
gości na stronie: 2

subskrypcja
informacje o zmianach na twój mail!
Artykuły > Wydarzenia > Świebodzin - 700 lat historii cz. I

"Świebodzin - 700 lat historii" - glosy. Część I.






Okolice Najbliższe
Wydania nr 2(53) luty 2001
Jubileusz w mieście Gniewomira

 

"Nie wiem, który to nasz przodek,
W przydługi ponoś karnawał,
Gdy wyczerpał wszelki środek,
Skąd wziąć jaki świeży kawał,
Wnet po formy dążąc nowe,
Chwycił kpiarstwa kaduceusz,
Skrobnął się nim mocno w głowę
I wymyślił - jubileusz.
Przyjęła się ta zabawa,
Jako że w niej leży sposób,
Co każdemu daje prawa
Kpić z najszacowniejszych osób.
"
(Tadeusz Boy Żeleński)

Dokument Gniewomira pochodził z 1302 roku. Akt ten był przechowywany w poznańskim archiwum. Spłonął w 1945 roku i teraz można tylko oglądać jego kopie: jedną w bibliotece Raczyńskich, drugą w archiwum Uniwersytetu Jagiellońskiego. W dokumencie występuje postać Gniewomira ze Świebodzina. Oddawał on w dożywotnie lenno dobra w Lubinicku rycerzowi Boguszowi Wezenborgowi, aby ten sprawował opiekę zbrojną nad cystersami w Paradyżu. Jest to nastarszy pisany ślad wzmiankujący o Świebodzinie. Dobry pretekst, aby rok 2002 uznać jubileuszem 700-lecia miasta.

Burmistrz Dariusz Bekisz twierdzi, że nie jest problemem zakupienie jednej z tych kopii dla zasobów miejscowego muzeum. To nieduży wydatek. Ale problemem jest wydanie książki o historii Świebodzina. Dr Jerzy Piotr Majchrzak tę książkę napisał. Zatytułował: ,,Svibusium Felix''. Maszynopis jest już własnością miasta, ale brakuje pieniędzy, aby książkę opublikować. Potrzeba ponoć na to 20 tys. zł.

Papierowe dokumentowanie życia ma swój sens. Doświadczają tego szperacze – regionaliści, co jakiś czas natrafiając na źródła pisane sprzed lat. Tym powodowało się stowarzyszenie ''Nasze gminne gimnazjum w Szczańcu'', któremu przewodniczy Ryszard Walkowiak, wicedyrektor gimnazjum. Wydano na 2001 rok kalendarz z rysunkami dzieci, które zobrazowały własną wyobraźnią najciekawsze miejsca w gminie. Niedoceniany Leszek Frey – Witkowski pomógł wybrać 25 prac z plonu konkursu pod hasłem ''Nasza mała ojczyzna''. Nakład 700 egzemplarzy wykupił dla swoich pracowników supermarket "Intermarche", Urząd Gminy, kilka banków. W małej gminie znaleziono pomysł i pieniądze na taka inicjatywę. Następną ma być wydanie folderu na Dni Szczańca.

Powtarzam: papierowe dokumentowanie życia ma swój sens. Wystarczy spojrzeć do rubryki ,,Ferie,, na stronie terenowej Gazety Lubuskiej. Odnotowywane tam są propozycje imprez dla dzieci. Z liczby propozycji i ilości miejsca poświęconego Świebodzińskiemu Domowi Kultury można wnosić, że jest to najlepszy dom kultury w województwie. Czy tak jest naprawdę? – Mogą nam coś o tym napisać czytelnicy "Okolic".

Marek Nowacki, dyrektor Muzeum Regionalnego martwi się, że ma zbyt skromne środki na organizację obchodów jubileuszu miasta i musi rezygnować z wielu wydatków. Z własnych doświadczeń wiem, że takie obchody zwykle udają się, gdy są przygotowywane prze szerokie gremium społeczne. Takim mogłoby być np. Towarzystwo Przyjaciół Ziemi Świebodzińskiej, gdyby wykazywało aktywność. Albo jakiś np. Blok Inicjatyw Społecznych – nie wymawiając radnemu Tomaszowi Możejko osamotnienia w działaniu.

Urządzenie jubileuszu 700-lecia byłoby wspaniałą klamrą, zamykającą czas sprawowania władzy przez obecnych radnych. Byłoby dobrą okazją, aby podczas jubileuszowych imprez; sympozjów, sesji, wernisaży, festynów, przypomnieć nie tylko dumną i chmurną historię miasta, ale też czas ostatnich dokonań. A wszystko odbywałoby się przed kolejnymi wyborami do samorządów. Chleba może by tu i ówdzie brakowało, ale igrzyska byłyby przednie.

Pointą tego felietonu jest przewrotna myśl, że obecny zarząd i radni mają już dość władzy i nie chcą być wybierani ponownie. Nie chcą wykorzystać jubileuszu miasta do swoich propagandowych celów. Ale nawet i przy takim założeniu warto im sugerować, aby tę książkę o Świebodzinie sfinansowali. Przecież to byłby rodzaj pomnika, który historykom nie pozwoliłby w przyszłości pominąć faktu, że istnieje publikacja pt. ,,Svibusium Felix'', a wydano ją staraniem tej właśnie Rady Miejskiej.

 

Jerzy Chłodnicki

 





Gazeta Lubuska
21 Stycznia 2002
700 lat miasta

Tegoroczne obchody jubileuszu 700-lecia miasta będą odwoływać się do prapoczątków miasta oraz do tradycji kulturowej współczesnych mieszkańców, pochodzących z Kresów Wschodnich.

Powołana została grupa sterująca przygotowaniami do obchodów, których kulminacja przypadnie w pierwszych dniach maja. W jej skład weszli m.in. dyrektorzy domu kultury Zbigniew Szumski i muzeum regionalnego Marek Nowacki, a całość prac koordynuje kierownik wydziału oświaty urzędu miasta Ryszard Graczyk.
- Wiadomo, że to jubileusz historyczny, więc wśród imprez muszą znaleźć się odwołania do początków miasta - mówi Zbigniew Szumski. - Już w styczniu zaczyna się cykl wykładów w ramach Uniwersytetu Trzeciego Wieku. Natomiast 1 maja przewidujemy paradę teatrów ulicznych w strojach rycerskich.
By uniknąć porównań z pochodami, parada przejdzie w odwrotnym kierunku niż 1-majowe manifestacje.

Dobre pochodzenie

Najdawniejszej historii będzie też poświęcona wystawa w muzeum, jedna z najbogatszych, jakie dotąd zorganizowano - ,,Świadectwa i ludzie - 700 lat Świebodzina’’.
- Wiele eksponatów już sprowadziliśmy, cały czas liczymy na wsparcie muzeum archeologicznego ze Świdnicy - informuje dyrektor Nowacki. - Mamy oryginalny dokument z 1730 r. z pieczęcią burmistrza Świebodzina (to świadectwo ,,dobrego pochodzenia’’ wystawione przez władze miasta jednemu z ówczesnych sukienników). Chcemy też zdobyć kopię pierwszej księgi miejskiej ławy sądowniczej z XV w.
Niestety, nie udało się zdobyć najważniejszego tzw. dokumentu Gniewomira z 1302 r. Jeszcze przed wojną oryginał znajdował się w Bibliotece Raczyńskich w Poznaniu, ale potem prawdopodobnie uległ zniszczeniu. Znamy jednak jego wygląd na podstawie reprodukcji z XIX-wiecznego inwentarza Biblioteki Raczyńskich i taką kopię pokażemy na wystawie - zapewnia M. Nowacki. - Jednym z ważnych eksponatów będzie też obraz olejny, zamówiony i namalowany z okazji 700-lecia przez Jarosława Strankowskiego ,,Oblężenie Świebodzina w 1489 r.’’. Obraz bardzo wiernie odtwarza wygląd miasta w końcu XV w.

Kresy medialne

Miasto wyasygnowało 70 tys. zł z przeznaczeniem na budżet obchodów. - Ale większość imprez będzie realizowana w ramach budżetów poszczególnych instytucji, organizujących je - podkreśla Z. Szumski. - 20 tys. zł przyznały władze powiatu, z czego połowa pójdzie na cykl imprez ,,Kresowe więzi’’. To odwołanie się do żywej historii, istniejącej w świadomości współczesnych świebodzinian. Zdecydowana większość naszych mieszkańców to repatrianci ze wschodu lub ich potomkowie. Poza tym w skali kraju rośnie zainteresowanie kulturą kresową (choćby sukces kasowy ,,Ogniem i mieczem’’) i przypuszczam, że będzie to nośne medialnie.
W maju odbędzie się także uroczysta sesja rady miasta, na której zostaną przyznane honorowe obywatelstwa (trwa ustalanie kandydatów). Natomiast na wrzesień organizatorzy przewidzieli jubileuszowy międzynarodowy festiwal folkloru oraz wizytę Bachusa i przeniesienie na jeden dzień Winobrania z Zielonej Góry do Świebodzina.

 

Michał Iwanowski

 





Gazeta Lubuska
18 lutego 2002
Oblężenie na 700-lecie

Obraz o wymiarach 140 na 70 cm na razie spoczywa w muzealnym magazynie. Będzie go można zobaczyć przy okazji jubileuszowej wystawy w kwietniu.

 

Obraz olejny przedstawiający oblężenie Świebodzina w 1489 r. zamówiły władze miasta z okazji tegorocznych obchodów 700-lecia miasta.
Obraz olejny przedstawiający oblężenie Świebodzina w 1489 r. zamówiły władze miasta z okazji tegorocznych obchodów 700-lecia miasta.
fot. Ryszard Poprawski

Autorem obrazu jest 36-letni malarz-batalista rodem ze Świebodzina Jarosław Stankowski. Pracował nad dziełem cztery miesiące, poświęcając mu czas po pracy (na co dzień prowadzi firmę transportową).
Jak podkreśla zleceniodawca - dyrektor Muzeum Regionalnego Marek Nowacki, obraz bardzo wiernie odtwarza XV-wieczną zabudowę miasta, z której znaczna część dziś już nie istnieje: mury obronne, zamek (obecnie częściowo zrujnowany), baszty i wieże. Na horyzoncie widać pejzaż ze wzgórzami, pod którymi dziś przebiega trasa krajowa Świecko-Poznań.
J. Stankowski posiłkował się historycznymi rycinami, głównie mapą miasta sprzed pięciu wieków oraz obrazem z początków XVII w. Z racji zamiłowania, autor najchętniej opowiada jednak o umieszczonym na pierwszym planie węgierskich żołnierzach oblegających miasto. - Było wśród nich wielu najemników, którzy występowali wówczas w uzbrojeniu typu gotyckiego, w ciężkich zbrojach z okuciami, opinającymi jeźdźców razem z końmi - mówi malarz. - Ale Węgrzy są już namalowani jako lekka jazda, bez pancerzy, uzbrojona tylko w tarcze, szable i włócznie, wzorowana na wojskach tureckich. Wkrótce potem ten wzór uzbrojenia przejęła cała Europa, w tym także polska husaria.
To trzeci obraz autorstwa Stankowskiego. Dwa pierwsze: ,,Bitwa pod Kijami'' oraz ,,Oblężenie oddziału Zbąskiego pod Dąbrówką'' nawiązują do historii regionu i spoczywają w świebodzińskim muzeum.

 

(mich)

 





Dzień za Dniem
WYDANIE NR 8 [21] z dnia 27 lutego 2002
Świebodzin. 43. edycja konkursu historycznego
W 700-lecie grodu

W piątek 22 lutego w Publicznej Szkole Podstawowej nr 7 odbyła się 43. edycja konkursu historycznego "Świebodzin - moje miasto". Do popularnego sprawdzianu przystąpiło 57. młodych świebodzinian.

Pytania konkursowe, przygotowane przez Zbigniewa Szarka wspieranego przez syna Piotra, tradycyjnie nie należały do łatwych. Nad prawidłową oceną odpowiedzi czuwało jury złożone z doświadczonych pedagogów. Byli to: Genowefa Zarzycka, Janina Ostrowska i Henryk Goździński.

Po pisemnej części eliminacyjnej do finału dotarła dwunastka - po sześcioro ze szkół gimnazjalnych i podstawowych - najlepszych znawców dziejów miasta. Część finałową konkursu otworzył w obecności wielu gości i sponsorów atrakcyjnych nagród - burmistrz Dariusz Bekisz. Następnie głos zabrał dyrektor Muzeum Regionalnego w Świebodzinie - Marek Nowacki, który wygłosił krótką prelekcję na temat "Skąd się wzięła data 1302".

Wiedzą historyczną o mieście i regionie w kategorii szkół podstawowych najcelniej popisał się Karol Kędzierzyński (PSP nr 7). Kolejne miejsca zajęli: 2. Rafał Capiński (PSP nr 6), 3. Maciej Wierzbicki (PSP nr 7), 4. Maciej Wentland (PSP nr 6), 5. Julia Szczęsna (PSP nr 6), 6. Mateusz Jasiński (PSP nr 2). W kategorii gimnazjów najlepsza okazała się Sylwia Jakubowska (Gimnazjum nr 3). Pozostałe miejsca w finale zajęły: 2. Małgorzata Kapica (Gimnazjum nr 3), 3. Małgorzata Dybko (Gimnazjum nr 3), 4. Zofia Graczyk (Gimnazjum nr 1), 5. Ewa Graczyk (Gimnazjum nr 3), 6. Martyna Puto (Gimnazjum nr 3).

Dodajmy, że inicjator konkursu i jego niezmordowany organizator - Zbigniew Szarek, w uznaniu szczególnych zasług w pracy z młodzieżą, mającą na celu budzenie zainteresowań problemami "małych ojczyzn", został uhonorowany przez Firmę Sprick Rowery nagrodą specjalną w postaci najlepszego modelu roweru produkowanego w Świebodzinie.

wuz





Dzień za Dniem
WYDANIE NR 12 [25] z dnia 27 marca 2002
Nie zapominajmy

- Chciałbym wyjątkowo zabrać głos w sprawach, które nie dotyczą zdrowia i czystości naszego terenu, choć pośrednio można je połączyć, jako że obchodzimy w tym roku 700-lecie nadanie praw miejskich Świebodzinowi. Przeglądając harmonogram jubileuszu zwraca uwagę jego bogatość, rozplanowanie imprez w ciągu całego roku z pewną kulminacją w miesiącach letnich. Z jednej strony brakuje mi na pewno przedsięwzięć dotyczących porządku w mieście i pewnego ładu z tego powodu. Taka rocznica powinna być związana właśnie ze szczególnym porządkowaniem miasta i tutaj chciałbym zwrócić uwagę na stan świebodzińskiego Zamku, a więc części LORO, który jest w stanie zupełnej rujnacji. Jestem świadomy, że problem ten nie należy do kompetencji władz miejskich, ale Zamek - oprócz murów świebodzińskich i ratusza - jest faktycznie materialnym świadectwem wieku naszego miasta i chyba należałoby coś w tej materii uczynić.

- Pragnę wskazać, że w programie obchodów 700-lecia miasta Świebodzina zapomniano o mieszkańcach naszego grodu, którzy mieszkali tutaj prawie siedemset lat, bo przecież na prawie magdeburskim to miasto utworzono. Sprawa obchodzi mnie o tyle, że jestem również człowiekiem przedwojennym, który na tych terenach, może nie w Świebodzinie, ale niedaleko się urodził, na te tereny wrócił i żyje tutaj. Wysiedleni stąd w latach 1945-1947 Niemcy nie zniknęli.

- W tym momencie często rodzi się pytanie, jak nazwać Ich powroty tutaj? Bo przecież nie możemy mówić, że obecnie te ziemie są ich Ojczyzną. Bardzo często używamy określenia Małe Ojczyzny. Ja ten termin odczytuję trochę dziwnie. Wolałbym, by posługiwano się terminem Ojcowizna, bo to jest jakaś ziemia, własność, dom, teren, gdzie się urodziliśmy, wychowaliśmy. Możemy odejść z danego terenu. Natomiast Ojczyzna jest czymś zupełnie innym, szerszym pojęciem, bardziej patriotycznym niż Ojcowizna, która jest tylko przechowywana - zarówno przez Niemców, jak i przez większą część naszych mieszkańców - jedynie w pamięci.

- Ci Niemcy bardzo często wracają tutaj i wielu świebodziniaków ma z nimi całkiem dobre stosunki. Przyznaję z całym krytycyzmem, że w tym programie nic nie ma, co by o nich przypominało. Jest to tym bardziej bolesne, że Ci ludzie najczęściej przyjeżdżają tutaj z wyciągniętą ręką do zgody, rozumieją konsekwencje historyczne. Przyjeżdżają do nas tylko po to, żeby jeszcze raz na swoją Ojcowiznę spojrzeć. Ręka ta, szczególnie w ciężkich okresach ostatniego 20-lecia nie była ręką pustą. Otrzymywaliśmy w tamtym czasie bardzo wiele darów dla szpitala, domów dziecka i w wielu innych placówek.

- Na budynku przy ulicy Wałowej wmurowano tablicę Gustawa Zerndta. Natomiast nie mamy chociażby jednej ulicy nazwanej imieniem któregoś z niemieckich działaczy, a przecież wielu z nich czyniło dobre rzeczy, nie tylko dla Niemców. Należy wiedzieć, że przed pierwszą i drugą wojną światową bardzo duży odsetek mieszkańców tej ziemi było Polakami. Musimy mieć świadomość, że Polacy na tym terenie, to przede wszystkim katolicy. Przeglądając annały ksiąg stanu cywilnego, urodzeń, małżeństw, napotkamy na bardzo wiele polskich nazwisk.

- Pragnę podkreślić, że moja wypowiedź ma charakter listu otwartego zarówno do społeczeństwa Świebodzina, jak i radnych tego miasta. Chciałbym na marginesie wspomnieć, że znając program nasi niemieccy przyjaciele czują się zasmuceni, że ich pominięto. Że pominięto Ruth Schultz, która przez 18. lat, co roku przyjeżdża z wycieczką dawnych mieszkańców Świebodzina, co roku przywozi tutaj około 30-40 osób, które nie tylko w czerwcu zwiedzają miasto, okolice Świebodzina, ale specjalnie przyjeżdżają na uroczystość Bożego Ciała, żeby wziąć udział w procesji. R. Schultz, Lothar Meissner i wielu innych ludzi nigdy o Świebodzinie, jako o swojej Ojcowiźnie nie zapomnieli. Nie wskazuję tutaj żadnej formy uszanowania tych osób, ale przypominam - nie zapominajcie o Nich.

- Przypomnienie owo należy się dyrektorowi Muzeum Regionalnego - Markowi Nowackiemu i prezesowi Towarzystwa Przyjaciół Świebodzina - Tomaszowi Możejce, którzy chętnie uczestniczą w sympozjach i konferencjach organizowanych przez stronę niemiecką, a jakby zapomnieli, że przede wszystkim na nich ciążą pewne obowiązki zawodowe i społeczne.

 

?

 





Dzień za Dniem
WYDANIE NR 14 [27] z dnia 10 kwietnia 2002
Świebodzin. Z dziejów 700-letniej przeszłości miasta
Nazwa przypominała o polskości

Świebodzin należy do najstarszych grodów obecnej Ziemi Lubuskiej. Powstał w miejscu, gdzie stary szlak komunikacyjny z Pomorza na Śląsk krzyżował się z duktem wiodącym z Łużyc do Wielkopolski. Pierwotnie należący do wielkopolan, przeszedł na przełomie XIII i XIV w. na własność głogowskich Piastów. Odtąd na stałe związał swoje losy ze Śląskiem. W 1319 roku otrzymał prawa miejskie od margrabiego Waldemara.

Świebodzin niemal w każdym stuleciu nosił inną nazwę. Używane w zaraniu dziejów jego łacińskie nazwy brzmiały: Svebissa, Svebusium albo Svebissen. Olan miasta wg miedziorytu J. Brauna z 1618 roku utrwalił również nazwę Svibusium.

W kodeksie dyplomatycznym Polski pod datą 1304 r. widnieje nazwa Swibodzin i ta występuje jako najstarsza w polskim brzmieniu. Trudno jest w tej chwili ustalić jej etymologię. Być może, położone na wzgórku otoczonym mokradłami i jeziorami, miasto nadawało się na miejsce obronne, gdzie można było żyć "świbodnie" (swobodnie). A może Świebodzin był rzeczywiście dawną posiadłością rodu Świbodziców-Gryfitów, od nazwiska których powstała nazwa grodu?

Dokument z 1207 roku ujawnia nazwę Svibusien. Był to akt nadania w wieczyste użytkowanie części księstwa świebodzińskiego klasztorowi Cystersów z Trzebnicy. Podpisał go w Ołoboku w imieniu Henryka Brodatego wrocławski kanonik - Wawrzyniec.

Były burmistrz miasta Dreher, żyjący w XVIII wieku podał, że podczas zakładania kościoła ewangelickiego im. Fryderyka w Świebodzinie, na szczycie wieży umieścił oświadczenie, iż w archiwum klasztoru w Paradyżu znalazł przywilej nadany miastu przez księcia polskiego Przemysława w dniu 1 VII 1247 roku, w którym gród nosi nazwę Zwibaussin.

W 1339 roku w piśmie biskupa poznańskiego, Wojciecha, o nadaniu odpustu wiernym w Świebodzinie, wymienia się nazwę Swebissen, ale już w roku 1407 akt sprzedaży miastu 25 łanów ziemi przez Jana I, księcia żagańskiego, skraca tę nazwę do Swebsin.

Mnich Plort, którego księga znajdowała się w miejscowej bibliotece parafialnej, przytoczył we wstępie napisanym w 1439 roku nazwę Suebosin.

Następca Władysława, Zygmunt, w akcie nadanym po św. Trójcy w roku 1505 nazywa już miasto Swiebessen. Inny dokument królewski z 1511 roku, zezwalający używać pieczęci czerwonej, która dotąd posiadały tylko Wrocław i Legnica - odnotowuje nazwę Schwebussen.

Miejscowa księga kościelna podaje, że w dniu Katarzyny Anno Domini 1522 o godzinie 22.00 miasto Schwibessen zniszczone zostało przez ogień, który powstał przy ulicy Krzyżackiej. Żywioł strawił cały gród. Ocalały jedynie kościół, szkoła, zamek i ratusz.

W innych ówczesnych dokumentach wymienia się nazwę Swiebissen, a odnotowane w nich nazwiska wielu mieszczan noszą polskie brzmienie, jak np.: Maciej Rusinek, czy Wadocki.

12 maja 1541 roku wybuchł pożar, w wyniku którego zniszczeniu uległo wszystko: "...w wielkim żarze roztopiły się nawet kościelne dzwony. Fryderyk II Piastowicz z Legnicy pospieszył miastu z pomocą. Tak, jak żeśmy się nie bez szczególnego współczucia dowiedzieli wiarygodnie, że miasto Schwibussen... przez ogień zostało spalone i zniszczone... przeto użyczyliśmy rzeczonemu miastu... zwolnienia od wszelkich czynszów, rent, podatków i ceł...".

Uwolnione od ciężarów miasto powoli podnosiło się z gruzów. W owym czasie co znaczniejsi mieszczanie chętnie kształcili synów w zawodzie sukiennika. Jeden z nich o nazwisku Pade oddał syna na naukę do Nowego Miasta, gdzie wystawiono mu w 1655 roku świadectwo czeladnicze, w którym stało: "Filio Spectcibilis Eliae Padis, proconsulis protone Szwiebochiensis".

Po zajęciu Świebodzina przez Brandenburgię zwycięzcy wybili specjalną monetę z herbem Brandenburii i nazwą Swiebodziensis, która w 1687 roku pojawiła się w takim zapisie ostatni raz.

Akt prawny dotyczący przyszłych losów miasta, wydany w 1695 roku, notuje już zniemczoną nazwę Schwiebus, która obowiązywać będzie jeszcze przez kilka powojennych miesięcy 1945 roku. Z całego zebranego materiału widać, że nazwa miasta aż do XVII wieku nosiła mniej lub bardziej polskie brzmienie. Zakłócenia wynikały zapewne z nie ustabilizowanej ortografii, jak i narodowości osób dokonujących zapisów. Liczne przekazy źródłowe pozwalają sądzić, że mimo różnych form zapisu polska wymowa nazwy była przez długi czas w użyciu.

 

Wiesław Zdanowicz

 





Dzień za Dniem
WYDANIE NR 16 [29] z dnia 24 kwietnia 2002
Świebodzin. Gród obchodzi w tym roku siedemsetlecie istnienia
Stare dzieje

966 - Mieszkańcy okolic przyjmują chrześcijaństwo. Tradycja ustna, która przetrwała do czasów nowożytnych mówi, że władający tą ziemią Słowianie czcili dotąd dwóch bogów: dobrego i złego. Pierwszego zwali Milybog, Belbog, Melbog albo Olobog. Zgodnie z legendą we wsi Ołobok znajdowalo się miejsce kultu dobrego Oloboga, zaś nad pobliskim jeziorem Czernok - usadowił się Czarnibog, bóg zła. Miał on także ośrodek kultu na świebodzinskich mokradłach w Czarnym Zaułku (niem. Zerwinkel).

- Wg Schickfussiusa, kronikarza śląskiego, dzień chrztu miał być 7 marca, w niedzielę. Przez wieki utrzymywał się w Świebodzinie zwyczaj wypędzania śmierci przez dzieci, które śpiewając obchodziły domy, zbierały chleb i pieniądze. Czasami topiono marzannę.

1260 - Do tego roku w źródłach wzmiankowanych jest w rejonie Świebodzina 29 wsi. Były to: Paklica, Sarnowo, Gościkowo, Boryszyn, Wityń, Rusinów, Glińsk, Lubrza, Borów, Radoszyn, Darnawa, Lubinicko, Rokitnica, Skąpe, Szczaniec, Węgrzynice, Chociule, Ołobok, Rudgerzowice, Dąbrówka Mała, Smardzewo, Ługów, Grodziszcze, Staropole i Łąkie. W dalszej odległości: Łagów, Podła Góra, Międzylesie, Niedźwiedź.

1302 - Pierwsza źródłowa wzmianka o Świebodzinie (Swebosin); wspomina ona Gnivmerusa (Gniwomira) ze Świebodzina, identyfikowanego z osobą sędziego poznańskiego, występującego w źrodłach w l. 1276-1296.

Tekst jest fragmentem przygotowywanej do druku publikacji pn. "Kalendarium Dziejów Świebodzina i okolic do roku 1939", która niebawem ukaże się na rynku czytelniczym.

 

wuz

 





Dzień za Dniem
WYDANIE NR 20 [33] z dnia 29 maja 2002
W obchody jubileuszu Świebodzina włączyły się wszystkie pokolenia
Nasze miasto

Rok jubileuszowy, to dla miasta bardzo doniosłe wydarzenie. Pamiętały o nim nauczycielki przedszkoli i szkół. Różnorakie przedsięwzięcia podejmowano w placówkach wraz z rozpoczęciem roku szkolnego. W środę 22 maja grupa teatralna w "Szóstce" przygotowała przedstawienie oparte na fragmentach dziejów miasta, zwyczajach i legend związanych z życiem jego mieszkańców. Dodajmy, że dzieci pracowały pod kierunkiem Lidii Sierewicz i Agnieszki Dziuby.

W czwartek 16 maja w Publicznym Przedszkolu nr 5 w Świebodzinie odbył się konkurs wiedzy o naszym mieście. Był on podsumowaniem całorocznej pracy z dziećmi z okazji obchodów 700-lecia Świebodzina. Imprezę przygotowała i prowadziła Wanda Mroczkowska. Uczestniczyły w niej dzieci wszystkich grup wiekowych. - Milusińscy odgadywali zagadki, układali puzzle, rysowali ratusz miejski, a także rozpoznawali stare i nowe budowle naszego miasta - informuje W. Mroczkowska. - Rywalizacja była wyrównana, a przedszkolaki wykazały się znaczną wiedzą.

Rolę jurora pełniła dyrektor Magdalena Łopatniuk, która również wręczyła swoim podopiecznym upominki.

 

wruz

 





Gazeta Lubuska
31 maja 2002
Jubileusz i przyszłość

Dla miasta 700 lat to niedużo. Ale dla żyjących w nim ludzi każdy dzień to szmat czasu pod warunkiem, że dzień ten przynosi zmiany. Zatem Świebodzin należący do najdynamiczniej rozwijających się średnich miast w Lubuskiem - ma nie tylko 700 lat historii, ale i drugie tyle przed sobą.

Zaczęło się w 1302 r. Skąd ta rocznica? Wśród historyków trwały spory co do ustalenia daty początków miasta. Ostatecznie przyjęto 1302 r., jako że z tego roku pochodzi ,,dokument Gniewomira’’, czyli akt przejęcia w lenno dóbr paradyskich w Lubinicku od zakonu Cystersów przez Bogusza Wezenborga. Świadkiem zawarcia tego aktu był ówczesny władca najbliżej położonych dóbr, zwany Gniewomirem ze Świebodzina. Jest to najstarszy dokument pisany, w którym pojawia się nazwa miasta. Kim był ów Gniewomir? Tego nie wiadomo. Miejscowy malarz Jarosław Strankowski, który miał namalować Gniewomira z okazji obchodów 700-lecia, wybrnął malując postać średniowiecznego rycerza na koniu, szczelnie okutego w zbroję i z... zamkniętą przyłbicą. Ot, rycerz, jakich wówczas było wielu. ,,Dokumentu Gniewomira’’ też nie udało się zdobyć. Jeszcze przed wojną oryginał znajdował się w Bibliotece Raczyńskich w Poznaniu, ale potem uległ zniszczeniu.

Miasto z rąk do rąk

Świebodzin nigdy nie był miastem tuzinkowym. Na przestrzeni wieków wielokrotnie zmieniał przynależność terytorialną. Był częścią Czech, Śląska, Prus, Niemiec, był najdalej na północ wysuniętą częścią cesarstwa austriackiego. Po ostatniej wojnie wrócił do Polski. Polskich akcentów w historii miasta było wiele. - Do połowy XIV w. liczna była tu szlachta wielkopolska, można mówić o wielkopolskich wpływach kulturowych i gospodarczych, część tutejszych mieszkańców studiowała w Krakowie - podkreśla dyrektor muzeum regionalnego Marek Nowacki. - Ok. 20 proc. tutejszych mieszkańców z okresu międzywojennego miało polskie korzenie i byli to często znamienici obywatele. Przełomowy dla najnowszej historii miasta był 29 stycznia 1945 r. Jak podaje Waldemar Wachowski autor pracy ,,Świebodzin w 1945 r.’’, tego dnia miasto opustoszało. Uciekli niemieccy obywatele a w nocy ulicami przetoczyły się uciekające oddziały Wehrmachtu. Ok. 8.30 pojawili się pierwsi żołnierze Armii Czerwonej. Z racji bliskości strefy przyfrontowej, w mieście powstała radziecka komendantura wojskowa (w dzisiejszej siedzibie starostwa). Przez dwa miesiące Rosjanie byli jedyną władzą w Świebodzinie. Zalążki polskiej administracji pojawiły się pod koniec marca 1945 r. Przez ponad rok w mieście panowała dwuwładza. Pełnię władzy Polacy przejęli po rozwiązaniu komendantury 21 maja 1946 r. Do Świebodzina zaczęli napływać repatrianci, głównie z kresów wschodnich.

Dumni z rehabilitacji

Okres powojenny to przede wszystkim rozwój gospodarki. Usadowiło się tu wiele zakładów z rozmaitych branż: metalurgicznej, drobiarskiej, meblarskiej, odzieżowej. Firmy te przetrwały na wolnym rynku, choć dziś przeżywają okresy zastoju. Smutnym wyjątkiem są słynne swego czasu 330-hektarowe sady owocowe, które prawdopodobnie w najbliższych miesiącach czeka likwidacja. Ale dzięki korzystnemu położeniu miasta przy skrzyżowaniu dróg krajowych, chętnie lokują się tu zachodni inwestorzy. Powstają nowe miejsca pracy. Z czego dziś dumni są świebodzinianie? Tydzień temu ,,GL’’ przeprowadziła wśród mieszkańców sondaż uliczny (patrz str. 24). Zadaliśmy pytanie: z czego słynie moje miasto? Bezapelacyjnym zwycięzcą okazał się Lubuski Ośrodek RehabilitacyjnoOrtopedyczny. Co drugi - spośród prawie 50 pytanych - wskazywał na tę placówkę jako chlubę miasta i regionu. Na kolejnych miejscach znalazły się zabytki, walory turystyczne oraz... piękne kobiety. LORO to prężny ośrodek, do którego na operację, leczenie i rekonwalescencję narządów ruchu przyjeżdżają pacjenci z całej Polski. Niedawno otwarto tam nowy oddział neuroortopedii dziecięcej, niebawem mali pacjenci zaczną korzystać z hipoterapii. W ub.r. Świebodzin został zaliczony przez Instytut Badań nad Gospodarką Rynkową do grupy najatrakcyjniejszych średnich miast w Polsce pod względem inwestycyjnym. Tak trzymać!

 

Michał Iwanowski

 





Gazeta Lubuska
8 Czerwca 2002
Wysyp rocznic

Czy historycy potrafią liczyć? Wygląda na to, że potrafią przyspieszyć upływ czasu. Bo skoro 67 lat temu w Świebodzinie obchodzono 600-lecie, a tydzień temu 700-lecie miasta, to znaczy że miasto starzeje się szybciej niż wskazuje na to kalendarz.

 

Parada jubileuszowa przechodziła dzisiejszą ulicą Piłsudskiego.
Obowiązkową dekoracją obchodów 600-lecia Świebodzina w 1935 r. były swastyki.
Parada jubileuszowa przechodziła dzisiejszą ulicą Piłsudskiego.
fot. Archiwum Muzeum Regionalnego w Świebodzinie

W 1935 r. niemiecki wówczas Świebodzin hucznie obchodził 600-lecie. Pretekstem był 1335 r., data istotna z uwagi na to, że - jak podaje przedwojenny kronikarz miasta Max Hilscher - był to początek niemieckiej historii miasta. Doszło bowiem do porozumień między królem Czech a Kazimierzem Wielkim, królem Polski, który zrezygnował z roszczeń do Śląska. Świebodzin był wtedy miastem śląskim, przejętym przez niemiecki ród Luksemburgów, władający w Czechach. Wtedy też w Świebodzinie zapanowało niemieckie prawo.
Od 1935 r. nie zdążyły minąć 34 lata, a ówczesne polskie już władze w 1969 r. zafundowały mieszkańcom kolejny jubileusz, tym razem 650-lecia Świebodzina. Decyzja o obchodach zapadła dwa lata wcześniej na wspólnym posiedzeniu miejskiego komitetu PZPR i Miejskiej Rady Narodowej. Powodem rocznicy był rok 1319, kiedy to na zamku ulokowali się pierwsi jego właściciele i miasto zyskało formalnego władcę.
Dwa lata temu obecne władze Świebodzina zaczęły przymierzać się do kolejnej rocznicy. O dziwo - siedemsetnej. Przyjęto, że odpowiednią datą będzie 1302 r. Z tego roku pochodzi tzw. dokument Gniewomira, czyli akt przejęcia w lenno dóbr w sąsiednim Lubinicku od zakonu Cystersów przez Bogusza Wezenborga. Świadkiem tego aktu był Gniewomir ze Świebodzina i jest to pierwsza pisana wzmianka o mieście. Oryginał dokumentu wprawdzie uległ zniszczeniu w czasie wojny, a o samym Gniewomirze wiadomo tyle, że... był rycerzem i jeździł na koniu, okuty w zbroję.

Wystarczy być

Dobór rocznicowych dat jest więc historycznie trudny do podważenia. Choć trochę przypadkowy, by nie powiedzieć - tendencyjny. W działaniu zgodnie z hasłem ,,dajcie obchody, a rocznica się znajdzie'', przodował Łagów. Obchodził on jubileusz 600-lecia w 1927 r., a ich organizator Christian Obernitz uzasadnił to faktem, iż w 1327 r. Łagów musiał już istnieć, więc niech ma rocznicę. Podobnie było z naciąganą rocznicą Świebodzina z 1935 r. - To czasy faszystowskie i wówczas panowała moda na narodowe uroczystości, nie szczędzono na nie pieniędzy - zauważa dyrektor muzeum regionalnego w Świebodzinie Marek Nowacki. - Z annałów historii wyciągnięto więc datę 1335 r.
Zapotrzebowanie na rocznicę musiało też pojawić się w 1969 r. Jego źródeł można doszukiwać się... w Azji Południowo-Wschodniej, a ściślej - w Wietnamie. Bo chociaż ówczesny jubileusz 650-lecia Świebodzina to wydarzenie na wskroś lokalne, w programie jego obchodów czytamy: ,,Społeczeństwo nasze w dniach obchodów pragnie przeciwstawić się agresywnej i zimnowojennej polityce Stanów Zjednoczonych, potępiając ich barbarzyńską i brudną wojnę w Wietnamie''. Rok 1319 r. nie był więc tu najważniejszy.
- Ale historycy się tym nie przejmują, bo im więcej rocznic tym lepiej - zauważa dyr. Nowacki. - Każda z nich to przyczynek do dyskusji historycznej...

Medal ładny ale trefny

Jak przyznaje M. Nowacki, tegoroczna rocznica z 1302 r. jest też sztuczna. - To nie data powstania miasta, lecz pierwszej pisanej wzmianki - mówi. - Można powiedzieć, że to potwierdzenie istnienia miasta.
Mimo to, w ferworze przygotowań nie obeszło się bez wpadki. - Popełniono straszną pomyłkę wybijając medal z napisem ,,700 lat praw miejskich'', podczas gdy prawa miejskie Świebodzin uzyskał dopiero w XV w. - mówi regionalista prof. Jerzy Piotr Majchrzak. - Sam dostałem taki medal i wprawdzie jest bardzo ładny, lecz historycznie niewiarygodny.
W podobnej sytuacji jest w tym roku Żagań, który też obchodzi jubileusz. Nawiązuje do daty 1202 r. czyli wydania dokumentu świadczącego o odbywającym się w ratuszu procesie. - To dowód na to, że miasto było wówczas zorganizowanym tworem - podkreśla dyrektor pałacu żagańskiego Adam Stawczyk.
Wiadomo jednak, że Żagań ma dużo więcej niż 800 lat. Wedle legend miasto założyła już w 700 roku księżniczka Żaganna z rodu Kraka, córka Wandy. - Dlatego nie obchodzimy jubileuszu pod hasłem 800-lecia lecz 800 lat Żagania - różnicuje A. Stawczyk. - Na wcześniejsze istnienie miasta są dowody niepotwierdzone. Najstarszym jest dokument datowany w 1202 r.
Jeśli więc przyszłe znaleziska archeologiczne przyniosą dowody z bardziej odległych dziejów, być może jubileusz np. 1000-lecia Żagania czeka nas za 15 lat...

Feta za burmistrza?

A może już za cztery lata, przy okazji kolejnych wyborów samorządowych? Złośliwi zauważają, że obecny wysyp rocznic dziwnym trafem zbiega się z początkiem wyborczej kampanii. A każda masowa impreza to okazja zaprezentowania dorobku urzędujących w mieście władz.
Dlaczego znów zapanowała moda na obchody? - Nasze społeczeństwo wciąż jest w okresie przejściowym i wiele obchodów odbywa się siłą rozpędu - mówi socjolog miasta z Uniwersytetu Zielonogórskiego Mirosław Zdulski. - Szukanie okrągłych rocznic to specyfika małych i średnich miast, bo tam trudniej jest przyciągnąć inwestorów, zapromować się, pozyskać pieniądze. A temu powinny służyć jubileusze. Nie mogą ograniczać się do wypicia piwa na festynie i przemówienia burmistrza. Zdaniem socjologa, nawet jeśli sama rocznica dobrana jest pod potrzeby chwili, to jej obchody mogą przynieść korzystny, integrujący lokalną społeczność efekt. Ale jest warunek: muszą mieć wyraźną misję, np. integrację mieszkańców, prezentację miasta, itp. - Oczywiście misją może być też zareklamowanie osoby burmistrza przed wyborami, ale sens robienia takich obchodów pozostaje dyskusyjny - mówi M. Zdulski. - Mieszkańcy zawsze powiedzą, że władze nie łatają dróg, nie budują wodociągów, a robią festyn. Taki festyn jest potrzebny, będzie nawet przysłowiowym kwiatkiem do kożucha, ale musi mu przyświecać idea. Zanim władze zaczną coś organizować, muszą się zastanowić jakie to przyniesie korzyści.

 

Michał Iwanowski

 





Muzeum Regionalne w Świebodzinie
sierpień 2002
"Szkice historyczne powiatu Świebodzińskiego"

Z dużą przyjemnością chciałbym Wam polecić lekturę "Szkiców historycznych Powiatu Świebodzińskiego" autorstwa Marka Nowackiego, wydanych nakładem Muzeum Regionalnego w Świebodzinie w sierpniu 2002 r. Myślę że najlepszym sposobem na odgadnięcie zamierzeń autora będzie pełne zacytowanie przedmowy zawartej w tym wydaniu, cytuję:


Zamieszczone w tym zbiorze szkice powstały w latach 1994-2002 i zostały pierwotnie opublikowane w "Gazecie Świebodzińskiej" (1994-1996) oraz "Świebodzińskiej Gazecie Powiatowej" (1996-2002). Specjalnie dla tego wydawnictwa przygotowano jedynie artykuł o historii Lubrzy, opierając sie na nie drukowanej, obszernej pracy pracy z 1999 roku. Upływ czasu i wymogi opracowania spowodowały ponowne zredagowanie większości tekstów, po to m. in. by ujednolicić pisownię, terminologię i datowanie oraz uzupełnić i zaktualizować odsyłacze do literatury. Przy okazji usunięto zbędne powtórzenia, poprawiono błędy i uchybienia oraz liczne pomyłki drukarskie.

Układ szkiców porządkuje je według kryterium merytorycznego i chronologicznego. W peirwszej części znalazły się artykuły o historii Świebodzina, często również prezentowanej w szerszym kontekście historii lokalnej. Część druga w zasadzie dotyczy historycznych losów okolic miasta, ale teksty początkowe dają także ogólny zarys dziejów całego, obecnego obszaru świebodzińskiego. Po nich dopiero następują, ułożone częściowo alfabetycznie, szkice z historii 12 wiosek tego terytorium. Uzupełnieniem całości jest przeglądowy tekst W. Zarzyckiego, w wersji z 2000 roku, o dziejach kolei na terenie powiatu świebodzińskiego.

Po wybranych 36 tekstach zamieszczono wykaz cytowanej literatury, łączny indeks osób i nazw geograficznych oraz spis ilustracji. W wyborze literatury i odsyłaczach zastosowano maksymalnie skrócony zapis, podając w drugim przypadku tylko autora i datę wydania pracy lub jej skrót, a pomijając szczegółowe przywoływanie stron. Taka redakcja, ze względu na popularny charakter pracy, umożliwia jednak wskazanie podstawowej literatury i nie stoi na przeszkodzie dalszych, własnych poszukiwań Czytającego. Rozbudowano indeksy, sądząc że do publikacji sięgać będą osoby zainteresowane konkretnym faktem, postacią lub miejscem. Ilustracje, choć w zasadzie urozmaicają tekst, dają często materiał nowy lub mało znany. Podobnie mapka, umieszczona na początku, ma ogólnie orientować Czytelnika w topografii omawianego terenu.

Zamiarem piszącego było przybliżenie historii lokalnej i regionalnej szerszemu kręgowi osób, niekoniecznie o przygotowaniu historycznym czy ogólnie humanistycznym. Wszyscy żyjemy w jakimś kontekście lokalnym i ma on niewątpliwie wpływ na nasze życie codzienne. Jeśli to opracowanie choćby w części ułatwi odbiór i rozumienie jego aspektu historycznego, to już spełni ono swoje zadanie.

 

Marek Nowacki
Świebodzin, sierpień 2002

Spis treści:

 

Część I. Świebodzin
Historyczne początki miasta
Najstarszy dokument dotyczący Świebodzina
Gniewomir ze Świebodzina
Nazwa Świebodzina
Zamek w Świebodzinie
Maksymilian von Knobelsdorff ze Świebodzina - fundator wizerunku miasta z końca XVI wieku
Świebodzińskie piwo
Świebodzińskie epizody historii europejskiej
Kat w Świebodzinie
"Polowania" na czarownice ze Świebodzina
Polacy i ich potomkowie w dawnym Świebodzinie
Żydzi w historii Świebodzina
Świebodzińska masoneria
Pieniądz własny Świebodzina i okolic
Rimplerowie - rodzina świebodzińskich fabrykantów

Część II. Okolice Świebodzina
Pogranicze polsko-niemieckie w okolicy Świebodzina
Zaginione osady obszaru świebodzińskiego
Wydzielenie enklawy Świebodzina w końcu XV wieku
Bunt ks. Jana i rządy jagiellońskie w Świebodzinie
Dobra trzebnickie na obszarze świebodzińskim
Templariusze - poprzednicy łagowskich joannitów
Węgiel brunatny z okolic Świebodzina
Początki Łagowa
Szkic do historii Lubrzy
Nazwa Szczańca
Koniec rodu von Stentzsch ze Szczańca
"Miejska" historia Borowa
Kręcko - wieś wielkopolska
Niedźwiedź - 600 lat historii
Ojerzyce - stara własność rycerska
Opalewo - posiadłość klasztoru paradyskich
Tradycje historyczne Rakowa
Schlichtingowie w Rzeczycy
Smardzewo - trwała ostoja protestantyzmu
Staropole - wioska na granicy z Brandenburgią

Aneks
Włodzimierz Zarzycki - 130 lat kolei w Świebodzinie

Literatura
Indeks
Spis ilustracji





Gazeta Lubuska
23 Sierpnia 2002
Świebodzin będzie szczęśliwy

Kulminacyjnym punktem galowego koncertu z okazji jubileuszu Świebodzina będzie światowa prapremiera ,,Suibusium Felix’’ (,,Świebodzin szczęśliwy’’) na dwoje skrzypiec i orkiestrę smyczkową.

Tego weekendu V Międzynarodowy Letni Festiwal Muzyki Kameralnej Lubuska Camerata będzie gościł w Świebodzinie, Kostrzynie, Łagowie, Cybince i Żarach. Szczególnie uroczyście zapowiada się dzisiejszy wieczór w Świebodzinie z prawykonaniem ,,Suibusium Felix’’. Trwający 700 sekund utwór – dzieło Aleksandra Lasonia – został napisany przez jednego z najznakomitszych polskich kompozytorów specjalnie na obchody 700-lecia miasta. Autor będzie obecny na koncercie, który rozpocznie się o godz. 20.00 w kościele p.w. Matki Bożej Królowej Polski. W koncercie wystąpią: wywodzący się ze Świebodzina znakomity skrzypek, laureat wielu ogólnopolskich i międzynarodowych konkursów, Jarosław Żołnierczyk oraz Mariusz Monczak (skrzypce) i Krzysztof Lasoń (skrzypce), a także Lubuska Sinfonietta. Oprócz muzyki dla Świebodzina w programie znajdą się utwory J. S. Bacha, A. Vivaldiego, W. A. Mozarta i P. Czajkowskiego.

...

 

(kid)

 





Muzeum Regionalne w Świebodzinie
8 listopada 2002
Program konferencji naukowej pt.: "ŚWIEBODZIN - 700 LAT HISTORII"

 

Muzeum Regionalne w Świebodzinie w ramach obchodzonego w roku 2002 jubileuszu 700 lecia naszego miasta, zorganizowało w dniu 15 listopada 2002 r. w Ratuszu Miejskim konferencję naukową pt.: "ŚWIEBODZIN - 700 LAT HISTORII">.

 

A oto szczegóły programu:

900 - 930 prof. dr hab. Marian Ptak (Uniwersytet Wrocławski)
Ziemia Świebodzińksa jako region ustrojowo-prawny.
930 - 1000 mgr Mieczysław Szylko (Archiwum Państwowe w Zielonej Górze
o./Wilkowo)
Materiały źródłowe do dziejów miasta Świebodzina w zasobie Archiwum
Państwowego w Zielonej Górze.

1000 - 1030 dr Krzysztof Benyskiewicz (Uniwersytet Zielonogórski)
Rycerstwo Świebodzina i okolic w XIII-XIV w.
1030 - 1100 mgr Tadeusz Szczurek (Muzeum Lubuskie - Gorzów Wlkp.)
Skarb z Toporowa (gm. Łagów). Obieg groszy praskich na pograniczu
brandenbursko-śląskim.

PRZERWA (1100 - 1130)

1130 - 1200 prof. dr hab. Zygmunt Boras (Uniwersytet Adama Mickiewicz w
Poznaniu)
Okręg świebodziński jako karta przetargowa w wielkiej polityce
europejskiej.

1200 - 1230 prof. dr hab. Wojciech Strzyżewski (Uniwersytet
Zielonogórski)
Zabytki heraldyczne i sfragistyczne Świebodzina i powiatu
świebodzińskiego.

1230 - 1300 dr hab. Heinz-Dieter Krausch (Dolnołużyckie Towarzystwo
Historii i Krajoznawstwa - Cottbus)
Zarys historii Dolnych Łużyc.
1300 - 1315 mgr Ewa Przechrzta (Muzeum Archeologiczne Środkowego
Nadodrza w Zielonej Górze z siedzibą w Świdnicy) - komunikat
Sondażowe rozpoznanie archeologiczne bazy źródłowej miasta
Świebodzina w oparciu o nadzór archeologiczny przeprowadzony
w 2001 r.

1315 - 1330 mgr Joanna Karczewska (Uniwersytet Zielonogórski)
- komunikat
Kontakty rycerstwa wielkopolskiego z klasztorem cystersów w Obrze
w średniowieczu.

PRZERWA (1330 - 1500)

1500 - 1530 dr Dariusz Dolański (Uniwersytet Zielonogórski)
Świebodzin w czasach Reformacji.
1530 - 1600 dr Małgorzata Konopnicka-Szatarska (Uniwersytet
Zielonogórski)
Stosunki wyznaniowe w Świebodzinie w XVII w.
1600 - 1630 mgr Jarosław Kuczer (Uniwersytet Zielonogórski)
Szlachta enklawy świebodzińskiej w życiu polityczno-ekonomicznym
doby Habsburgów.

PRZERWA (1630 - 1700)

1700 - 1730 dr Stanisław Kowalski (Ośrodek Dokumentacji Zabytków
w Zielonej Górze)
Przemiany w krajobrazie architektonicznym Świebodzina.
1730 - 1800 prof. dr hab. Hieronim Szczegóła (Uniwersytet Zielonogórski)
Repolonizacja i polonizacja Ziem Zachodnich (na przykładzie
Świebodzina).

1800 - 1830 dr Robert Skobelski (Uniwersytet Zielonogórski)
Referendum ludowe z 1946 r. i wybory do Sejmu z 1947 r.
w Świebodzinie.

DYSKUSJA (1830 - 1900)

Konferencja jest współfinansowana ze środków pomocowych Unii Europejskiej programu Phare CBC w ramach projektów Euroregionu "Sprewa-Nysa-Bóbr".

 

Źródło: Muzeum Regionalne w Świebodzinie, 8 listopada 2002 r.





Gazeta Lubuska
18 listopada 2002
Urząd za urzędem

Rozmowa z prof. Marianem Ptakiem z Uniwersytetu Wrocławskiego

- Był pan uczestnikiem piątkowej konferencji naukowej na temat 700-letnich dziejów miasta. Zajął się pan zagadnieniami ustrojowo–prawnymi. Jak w tamtych czasach kształtowały się organa administracji.

- Pierwsza wzmianka źródłowa stwierdzająca, że Świebodzin był miastem pochodzi z roku 1319. W tym czasie wokół koncentrowały się wsie, a połączenie ich z miastem określa się mianem weichbildu. Czyli Ziemi Świebodzińskiej. Już wtedy musiały występować organa pozwalające mu funkcjonować, a więc rada miejska z burmistrzem na czele. Później kształtowały się inne urzędy – podatkowe, sędziego miejskiego, pisarza, komornika, zarządcy więzienia. Równocześnie funkcjonował samorząd ziemski z sejmikiem okręgowym i odpowiednio urzędami ziemskimi, jak poborca podatkowy, pisarz itd. Miasto miało swój samorząd, region – swój.

- Co przyniosły kolejne wieki? Czy mieszkańcy mogli zasiadać w radzie i sejmiku?

- Muszę dodać, że obok istniejących form samorządu funkcjonował starosta (z siedzibą na zamku) jako przedstawiciel władzy książęcej. Ograniczał samorząd, bo to on decydował o składzie rady miejskiej i wyborze burmistrza. Tak było do roku 1561, kiedy to zgodnie z królewskim przywilejem dla wszystkich miast w Księstwie Głogowskim nastało prawo wolnego, nieograniczonego wyboru. Ten moment to ważny etap w rozwoju samorządności. Oczywiście, mieszkańcy uczestniczyli w radzie, ale nie w dzisiejszym znaczeniu. Liczyły się stany uprzywilejowane, w przypadku Świebodzina zwłaszcza kupcy.

- Czy doświadczenia z przeszłości Świebodzina mają ogólniejsze znaczenie?

- Nie było to miasto, które mogłoby stanowić wzór, tak jak Wrocław, Środa Śląska, czy Głogów. Jednak dla tego regionu historyczne dokonania są istotne.

- Warto zatem sięgać do przeszłości ucząc się demokracji?

- Jak najbardziej. Mechanizmy samorządowe kształtowały się w wiekach: XIV, XV, XVI, natomiast w wieku XIX formowały się idee konstytucjonalizmu europejskiego. Sięgać do historii należy po to, co przystaje do dnia dzisiejszego, ze świadomością, iż wtedy była inna rzeczywistość.

- Dziękuję.

 

Hanna Donarska-Galek

 

Świebodzin - 700 lat historii. Część II.


komentarz[0] |

© 2001-2012 by Robert Ziach C&Co. A.G.™ ® 2012 by Schwiebus.pl
Wszelkie prawa zastrzeżone.

0.029 | powered by jPORTAL 2