[Okolice Najbliższe]
Google
szukaj:
Menu główne
strona główna
strona artykułów
strona newsów
forum
księga gości
katalog stron
family tree
schwiebus.2002
schwiebus.2004
Ostatnio dodane
Zamknięty ołtarz
Sukiennik świeb...
Portret miasta ...
Podróże Pekaesem ...
Spod przymkniętych ...
Los Sióstr ze Schwiebus
Tajemnice ...
Boromeuszki cd.
Historia zmian..
Sala Gotycka
Wernhera ścieżkami
Kreatywni inaczej ..
Od legendy do ..
Świebodzińska legenda
Inskrypcja z 1735
Jakub Schickfus
Obrazki z przeszłości
Publikacje..
Świebodzińskie lecznictwo
Szpital
Wokół Ratusza
Odkrycie krypty
Bibliografia
Plac w przebudowie
Najazd na Ratusz
Dekret mianowania
Nowa twarz rynku
Na bruk nie wjedziesz
Odnówmy kamienice
Konsultacje
Hubertus Gabriel
Robert Balcke
Ruch wokół ratusza
Czasowy zarząd
Przesiedleńcy 1945
Izba pamiątek
Wiekowe znaleziska
Spór wokół ratusza
Co dalej ze starówką?
Granit pod ratuszem
Kronika Schickfusa
Początki - podsumowanie
Początki oświaty
Najazd Zbąskiego
Maciej Kolbe
Świebodzińska "Solidarność"
Szczątki św. Jerzego
Pieniądze na ratusz
Początki oświaty
Granit w śródm..
Sulechów retro
Nowy Rok
Życie religijne
Odpolitycznianie ...
Ulice do poprawki
Wieża Bismarcka
Kościół pw. św. M.A.
Kościół pw. N.M.P. K.P.
Zamek ...
Eberhard Hilscher
Baron J.H. v. Knigge
Z życia mieszczan
Świadectwo urodzenia
Sukiennictwo w dziejach
Żary inwestują w starówkę
Strajk w Lubogórze w 1981 r.
Początki edukacji szkolnej
Pierwsze, szkolne lata
Kresy
Koniec niemieckiego panowania
Dramatyczne wydarzenia
Historyczne początki
Ratusz się sypie
Schwiebüssen Schwibus
Dialog a badania arche
Unikalne Cmentarzyska
100 lat temu - 1904 r.
100 lat temu - 1902 r.
Aktualizacje
Ogólniak
Cmentarz miejski
Dekomunizacja ulic
PKP chce likwidować..
Przesiedleńcy 1945
100 lat temu - 1906 r.
Spuścizna po Hilscherze
Dworzec z horroru
Piszczyński Zenon
M. v. Knobelsdorff
Archeologia okolic
J.K. Sobociński
Katalog C&Co.™
A.D. 2012
zbiór własny
katalog ulic
ostatnio dodane

2012-04-15
C&Co.™ 1208
C&Co.™ 1207
C&Co.™ 1206
C&Co.™ 1205
C&Co.™ 1204
C&Co.™ 1203
C&Co.™ 1202
C&Co.™ 1201
2012-04-05
C&Co.™ 1200
C&Co.™ 1199
C&Co.™ 1198
C&Co.™ 1197
C&Co.™ 1196
C&Co.™ 1195
C&Co.™ 1194
C&Co.™ 1193
C&Co.™ 1192
C&Co.™ 1191
C&Co.™ 1190
2012-03-30
C&Co.™ 1189
C&Co.™ 1188
C&Co.™ 1187
C&Co.™ 1186
C&Co.™ 1185
C&Co.™ 1184
C&Co.™ 1183
C&Co.™ 1182
C&Co.™ 1181
C&Co.™ 1180
C&Co.™ 1179
C&Co.™ 1178
C&Co.™ 1177
C&Co.™ 1176
C&Co.™ 1175
C&Co.™ 1174
C&Co.™ 1173
C&Co.™ 1172
C&Co.™ 1171
C&Co.™ 1170
C&Co.™ 1169
C&Co.™ 1168
C&Co.™ 1167
2012-03-22
C&Co.™ 1166
C&Co.™ 1165
C&Co.™ 1164
C&Co.™ 1163
C&Co.™ 1162
C&Co.™ 1161
C&Co.™ 1160
C&Co.™ 1159
C&Co.™ 1158
C&Co.™ 1157
C&Co.™ 1156
C&Co.™ 1155
C&Co.™ 1154
C&Co.™ 1153
C&Co.™ 1152
C&Co.™ 1151
C&Co.™ 1150
2012-03-12
C&Co.™ 1149
C&Co.™ 1148
C&Co.™ 1147
C&Co.™ 1146
C&Co.™ 1145
C&Co.™ 1144
C&Co.™ 1143
C&Co.™ 1142
C&Co.™ 1141
C&Co.™ 1140
C&Co.™ 1139
C&Co.™ 1138
C&Co.™ 1137
C&Co.™ 1136
C&Co.™ 1135
C&Co.™ 1134
C&Co.™ 1133
C&Co.™ 1132
C&Co.™ 1131
C&Co.™ 1130
C&Co.™ 1129
C&Co.™ 1128
C&Co.™ 1127
C&Co.™ 1126
C&Co.™ 1125
2012-03-03
C&Co.™ 1124
C&Co.™ 1123
C&Co.™ 1122
C&Co.™ 1121
C&Co.™ 1120
C&Co.™ 1119
2012-02-27
C&Co.™ 1118
C&Co.™ 1117
C&Co.™ 1116
2012-02-26
C&Co.™ 1115
C&Co.™ 1114
C&Co.™ 1113
C&Co.™ 1112
C&Co.™ 1111
C&Co.™ 1110
2012-02-25
C&Co.™ 1109
C&Co.™ 1108
C&Co.™ 1107
C&Co.™ 1106
C&Co.™ 1105
C&Co.™ 1104
C&Co.™ 1103
C&Co.™ 1102
C&Co.™ 1101
C&Co.™ 1100
2012-02-19
C&Co.™ 1099
C&Co.™ 1098
C&Co.™ 1097
C&Co.™ 1096
C&Co.™ 1095
2012-02-17
C&Co.™ 1094
C&Co.™ 1093
C&Co.™ 1092
C&Co.™ 1091
C&Co.™ 1090
C&Co.™ 1089
C&Co.™ 1088
C&Co.™ 1087
C&Co.™ 1086
C&Co.™ 1085
2012-02-13
C&Co.™ 1084
C&Co.™ 1083
C&Co.™ 1082
2012-02-12
C&Co.™ 1081
C&Co.™ 1080
C&Co.™ 1079
C&Co.™ 1078
C&Co.™ 1077
C&Co.™ 1076
C&Co.™ 1075
C&Co.™ 1074
C&Co.™ 1073
C&Co.™ 1072
2012-02-11
C&Co.™ 1071
C&Co.™ 1070
C&Co.™ 1069
C&Co.™ 1068
C&Co.™ 1067
C&Co.™ 1066
C&Co.™ 1065
C&Co.™ 1064
C&Co.™ 1063
C&Co.™ 1062
C&Co.™ 1061
Katalog C&Co.™
A.D. 2007
2007-03-12
C&Co.™ 1057
C&Co.™ 1056
C&Co.™ 1055
C&Co.™ 1054
C&Co.™ 1053
C&Co.™ 1052
C&Co.™ 1051
2007-03-11
C&Co.™ 1050
C&Co.™ 1049
C&Co.™ 1048
C&Co.™ 1047
C&Co.™ 1046
C&Co.™ 1045
C&Co.™ 1044
C&Co.™ 1043
C&Co.™ 1042
C&Co.™ 1041
C&Co.™ 1040
C&Co.™ 1039
C&Co.™ 1038
C&Co.™ 1037
C&Co.™ 1036
C&Co.™ 1035
C&Co.™ 1034
C&Co.™ 1033
C&Co.™ 1032
C&Co.™ 1031
C&Co.™ 1030
C&Co.™ 1029
C&Co.™ 1028
C&Co.™ 1027
C&Co.™ 1026
C&Co.™ 1025
C&Co.™ 1024
C&Co.™ 1023
C&Co.™ 1022
C&Co.™ 1021
C&Co.™ 1020
C&Co.™ 1019
C&Co.™ 1021
C&Co.™ 1020
C&Co.™ 1019
C&Co.™ 1018
2007-03-08
C&Co.™ 1017
C&Co.™ 1016
C&Co.™ 1015
C&Co.™ 1014
C&Co.™ 1013
C&Co.™ 1012
C&Co.™ 1011
C&Co.™ 1010
C&Co.™ 1009
C&Co.™ 1008
C&Co.™ 1007
C&Co.™ 1006
C&Co.™ 1005
C&Co.™ 1004
C&Co.™ 1003
2007-03-06
C&Co.™ 1002
C&Co.™ 1001
C&Co.™ 1000
C&Co.™ 0999
C&Co.™ 0998
C&Co.™ 0997
C&Co.™ 0996
C&Co.™ 0995
C&Co.™ 0994
C&Co.™ 0993
C&Co.™ 0992
C&Co.™ 0991
C&Co.™ 0990
C&Co.™ 0989
C&Co.™ 0988
C&Co.™ 0987
C&Co.™ 0986
C&Co.™ 0985
C&Co.™ 0984
C&Co.™ 0983
C&Co.™ 0982
C&Co.™ 0981
C&Co.™ 0980
C&Co.™ 0979
C&Co.™ 0978
C&Co.™ 0977
C&Co.™ 0976
2007-03-02
C&Co.™ 0975
C&Co.™ 0974
C&Co.™ 0973
C&Co.™ 0972
C&Co.™ 0971
C&Co.™ 0970
C&Co.™ 0969
C&Co.™ 0968
C&Co.™ 0967
C&Co.™ 0966
C&Co.™ 0965
C&Co.™ 0964
C&Co.™ 0963
C&Co.™ 0962
C&Co.™ 0961
C&Co.™ 0960
C&Co.™ 0959
C&Co.™ 0958
C&Co.™ 0957
Inne
forum
kontakt
bannery
download
logowanie
rekomenduj nas
Menu użytkownika
Nie masz jeszcze konta? Możesz sobie założyć!
Statystyki
userów na stronie: 0
gości na stronie: 1

subskrypcja
informacje o zmianach na twój mail!
Artykuły > Z historii miasta i okolic > Najstarsze dokumenty dotyczące Świebodzina i okolic


Najstarszy dokument dotyczący Świebodzina


Świebodzin wchodzi na arenę dziejów dość niespodziewanie, w roku 1302, wspomniany w dokumencie powstałym w skryptorium paradyskim. Drobna wzmianka o Gniewomirze ze Świebodzina, pozwala większości historykom kojarzyć tę miejscowość z obecnym miastem Świebodzin (np. Korcz 1985, 69, Wędzki 1970, 402). Czasami podnosi się jednak możliwość innej identyfikacji tej nazwy, m.in. z osadą w okolicy Buku pod Poznaniem (Kozierowski 1915, 282; Jurek 1993, 53). Na pewno zupełnie nieuprawnione jest sięganie do wcześniejszych świadectw dokumentowych: z roku 1247, gdzie wymienia się "Zhibansim", czyli wielkopolski Zbąszyń (KDW 262) oraz falsyfikatu datowanego na rok 1251, w którym mówi się o Świebodzinie ("Schwibussen"), a który uchodzi za wytwór najpewniej dopiero wieku XV (KDW 297). Niewątpliwie autentyczny dyplom z roku 1302, zachowany do dziś tylko w wiernej reprodukcji (faksymile), nabiera szerszego kontekstu dzięki kolejnemu aktowi z 10 grudnia 1304 roku. W tym ostatnim Henryk, książę Śląska i pan Głogowa", zatwierdza pod Wityniem umowę Bogusza Wezenborga z klasztorem w Paradyzu w sprawie Lubinicka "prope Swibozyn positam", z przyrzeczeniem opieki nad bezpieczeństwem konwentu (KDW 888). Dokument wyszedł z kancelarii księcia głogowskiego, zredagowany przez protonotariusza Fryderyka z Butense, podczas wyprawy wojennej na pogranicze śląsko-wielkopolskie. Jest on poświadczeniem przez władcę decyzji z roku 1302 (Żerelik 1984, 62) i potwierdza ówczesną kontrolę Głogowa nad Świebodzinem i najbliższą okolicą. Dalsza "kariera" osady "Swebosin" jeszcze przez kilka lat nie jest imponująca. Pozostaje ona w cieniu pobliskiej Lubrzy, o której wspomina się w roku 1312, jako miejscu lokalizacji siedziby dystryktu. jednostki podziału terytorialnego ks. głogowskiego (KDW 952). Po roku 1314 (utrata przez następców ks. Henryka Wielkopolski) ranga Świebodzina musiała wzrosnąć, skoro pięć lat potem zaliczony on został w poczet miast ks. głogowskiego ("di Stat" 1319 - KDW 1012). Zarówno Świebodzin, jak i Lubrza były wówczas ośrodkami książęcymi, oddanymi w ręce Henczka Wezenborga (Wędzki 1970). Trwałego znaczenia strategicznego nabrał Świebodzin nieco później, może w kontekście ekspansji Władysława Łokietka, kiedy wraz z odnotowanym wówczas po raz pierwszy zamkiem dostał się pod lenną zależność króla Czech - Jana Luksemburskiego (1329 - KDW 1099; por. Orzechowski 1965).

Czy można jednak coś powiedzieć o czasach wcześniejszych, jeszcze przed rokiem 1302? Osada nazywana w początkach XIV wieku "Swebosin" musiała mieć zapewne, jak większość na tym terenie, starszą genezę. Możemy przypuszczać, że sięgała przynajmniej połowy XIII wieku. Podstawy do takiego domysłu dają nam najnowsze dane archeologiczne. Odkryty w roku 1986, w obrębie granic miasta, gród obronny, dostarczył, oprócz klasycznego materiału zabytkowego (ceramika, przed-mioty z metalu, elementy uzbrojenia, moneta z XII w.), także prób drewna, umożli-wiających datowanie umocnień tego obiektu, najpóźniej na połowę XIII w. (Kara, Krąpiec 2000). Te tzw. dendrodaty odnoszą się zapewne do ostatniej przebudowy grodu; okres jego założenia sięgał prawdopodobnie zarania wieku XII. Przesuwamy w ten sposób początki kształtowania się ośrodka osadniczego w Świebodzinie o przynajmniej 200 lat. Powstałe w pobliżu późniejsze miasto, wykorzystało wszelkie walory położenia tego grodu i znanej osady "Swebosin" (por. Tuszyński 1988). Tracą obecnie znaczenie dawniejsze tezy o istnieniu i wczesnej chronologii grodu w samym Świebodzinie (por. Geneza miasta... 1951), a bardziej realna wydaje się hipoteza E. Dąbrowskiego (1975) o przejęciu roli grodu z IX-XII wieku w Grodziszczu przez kompleks osadniczy Świebodzina.

Co do treści i redakcji dyplomu z roku 1302, to jest on typowym dla tych czasów prywatnym aktem poświadczeniowym, spisanym gotycką kursywą dokumentową. W związku z nie zachowaniem oryginału trudno coś powiedzieć o jego cechach zewnętrznych, poza tym, że był wykonany na pergaminie i uwierzytelniony pieczęcią, najpewniej Bogusza Wezenborga (herb z postacią tura). Cechy wewnętrzne dokumentu kształtował zwykle określony formularz kancelaryjny, w tym przypadku paradyski. Jest on jednak znacznie uproszczony. W protokole wstępnym wymienia się tylko imię wystawcy i adres, czyli wszystkie osoby, do których dotrzeć mogła treść pisma. Treść właściwa to oświadczenie woli Bogusza przejęcia w dożywotnie lenno od cystersów wsi Lubinicko, jego zwrotu po śmierci i chęć pochówku w klasztornych podziemiach. Istotne są środki umacniające decyzję rycerza: własna pieczęć, odczytanie zainteresowanym i pieczęć Paradyża, po której brak później śladu. Protokół końcowy stanowi niepełna lista świadków, wśród których na pierwszym miejscu znalazł się interesujący nas Gniewomir ze Świebodzina, oraz datacja, tutaj określająca moment czynności prawnej ("actum").

 

Dokument Nr 849 z Kodeksu Dyplomatycznego Wielkopolski (wyd. Poznań 1878)

Transkrypcja

Zbiory Muzeum Regionalnego w Świebodzinie

 

Tłumaczenie

Bogusz Wezenborg 11 marca 1302 r.. w Paradyzu: potwierdza, że otrzymał w dożywotnie lenno wieś Lubinisko (Lubinicko) od klasztoru w Paradyżu. Pergamin oryginalny. Wcięcia poprzeczne od przywieszenia jednej pieczęci; zagubionej.

My Bogusz von Wezenborg[1] oznajmiamy wszystkim, do których dotrze niniejsze pismo, że od mężów pobożnych, czcigodnego ojca pana Jakuba[2] opata i wszystkich braci Paradyskiego Zakonu Cysterskiego, dziedzictwo nazywane po polsku Lubinicko, po niemiecku Villa Martini[3], przyjmujemy w dożywotnie lenno; nie po to, byśmy prawem dziedziczenia pozostawili je naszym potomkom, lecz, gdy z woli Pana życie nasze na ziemi się skończy, rzeczone dziedzictwo ze wszystkimi zbiorami i trzodami, które pozostawać będą w naszych zagrodach w owym dziedzictwie bez czyjegokolwiek sprzeciwu powróciło jako wolne do Paradyża, i równocześnie nasze ciało, jak pragniemy, powierzone zostało kościelnemu pogrzebowi braciom wyżej wspomnianym.

By zaś to postanowienie pewne i nienaruszone pozostało, niniejsze pismo naszą pieczęcią zabezpieczamy, przekazując jako oczywiste świadectwo braciom do odczytania, sami otrzymując opatrzone pieczęcią potwierdzenie naszego postanowienia.

Świadkami tego są: komes[4] Gniewomir ze Świebodzina[5], pan Henryk von Klepzig[6], pan Henryk z Dąbrówki Małej[7], i inni godni wiary. Dane w Paradyzu w obecności konwentu, roku Pańskiego 1302, pięć dni przed idami marcowymi[8].

[1] Bogusz von Wezenborg/Wiesenburg (Boguś de Wescnburch) - pochodził z dolnołużyckiej rodziny rycerskiej, której jedna gałąź miała dobra w ks. głogowskim; występuje w dokumentach w latach 1290-1307; był m.in. kasztelanem Urazu (1291) i Krosna (1293) oraz starostą poznańskim (1306) przy ks. Henryku głogowskim; znany jako właściciel dóbr w okolicy Świebodzina i Mię-dzyrzecza, dobrodziej i opiekun klasztoru w Paradyżu;
[2] Jakub 1 (Iacobus) - opat klasztoru paradyskiego w latach 1301 (1302)-1305;
[3] Lubinicko (Lubinisco, Villa Martini) - wieś klasztoru paradyskiego jeszcze z nadania Janusza, syna Secemy (1241 - falsyfikat ?) oraz Dzierżykraja z rodu Nałęczów i jego braci Gosława i Tomasza (1256);
[4] Komes (comes) - tytuł oznaczający osobę sprawującą wyższy urząd lub określoną funkcję z nadania panującego (np. księcia);
[5] Gniewomir ze Świebodzina (Gnivmerus de Swebosin) - pierwszy znany z imienia właściciel Świebodzina z rodu Samsonów-Wattów; identyfikowany z kasztelanem Zbąszynia (1277-1286) i sędzią poznańskim (1286-1298); wystąpił wcześniej (1301) wśród Wezenborgów, podczas nadania Bukowca w ok. Międzyrzecza klasztorowi w Paradyżu;
[6] Henryk von Klepzig (Hinricus de Clebs) - pochodził z rycerskiej rodziny wywodzącej się z Anhaltu w Saksonii, której przedstawiciele często występowali przy margrabiach brandenburskich z linii askańskiej; w 1299 roku Henryk m.in. z braćmi otrzymał w lenno Łagów na ziemi torzymskiej;
[7] Henryk z Dąbrówki Małej (Hinricus de Mirica, popr. Merica) - jeden z możliwych protoplastów rodu von Stentsch (Sczanieckich) ze Szczańca; w roku 1278 występuje jako zarządca tych dóbr z ramienia wielkopolskiego rodu Dryjów; w roku 1311 wspomniany jako Henryk ze Szczańca;
[8] Pięć dni przed idami marcowymi (V Idus Martii) - sposób datowania wzięty z kalendarza rzymskiego, używanego powszechnie w średniowieczu; idy, kalendy i nony to trzy stałe dni w każdym miesiącu; idy w marcu przypadają na 15 dzień miesiąca; odchylenia przy sprowadzaniu dat, do obecnej rachuby wynikają z dość złożonego sposobu ich obliczania (np. piąty dzień przed idami marcowymi to nie 10 lecz 1 marca, jak w analizowanym tutaj dokumencie).

tłumaczenie i objaśnienia - ks. J. Roman, J. Sobociński / M. Nowacki




Materiał został opracowany przez Pana Marka Nowackiego z wykorzystaniem tłumaczeń i objasnień ks. J. Romana i J. Sobocińskiego. Artykuł w całości pochodzi ze strony Urzędu Miejskiego w Świebodzinie.





Świebodzińska Gazeta Powiatowa
WYDANIE NR 4 [160] kwieceiń 2005

Najstarszy przywilej dla sukienników świebodzińskich (1395)

Od najwcześniejszego okresu podstawą rozwoju gospodarczego Świebodzina było sukiennictwo. Wykształciło się ono z tkactwa domowego i nabrało istotnego znaczenia już w XIV wieku. Prawdopodobnie pierwsi tutejsi sukiennicy pochodzili z Flandrii. Początkowo produkowano sukno na potrzeby rynku lokalnego, następnie stało się ono głównym towarem eksportowym miasta. Już w 1395[1] roku świebodzińscy sukiennicy uzyskali przywilej zapewniający im wyłączność w produkcji i handlu suknem oraz przy zakupie surowca w najbliższej okolicy. Jednocześnie, co dodatkowo podkreślało istotną pozycję tego rzemiosła w mieście, sukiennicy uzyskali uprawnienia do swobodnego warzenia piwa.

My Henryk[2] z Bożej Łaski książę Śląska, Wielkiego Głogowa, Żagania, Krosna ogłaszamy wszem i wobec, [tym] którzy ten dokument zobaczą, usłyszą lub przeczytają, że przed nami zjawili się [nasi] drodzy i wierni burmistrz i rajcy[3] miasta Świebodzina wraz ze swoimi sukiennikami i uniżenie przedłożyli prośbę o potwierdzenie im niektórych artykułów. Zatem uwzględniliśmy ich pokorną i gorącą prośbę, również ich wierną służbę, jaką nam świadczyli i nadal świadczyć będą, także rozkwit ich chwalebnych cechów, pożytek i pobożne uznanie, dlatego potwierdziliśmy i wzmocniliśmy im te artykuły. Potwierdzamy [zatem] i wzmacniamy im je mocą tego listu, jak następuje:
Po pierwsze, nikomu nie wolno kupować wełny ani surowej, ani oczyszczonej powyżej półtora kamienia[4]. Ilekroć jednak się to zdarzy, mają wymienieni sukiennicy prawo przy pomocy sądu wełnę odebrać a kupca, po rozpatrzeniu sprawy przez cech, ukarać; jedy nie sukiennicy mają pełne prawo do zakupu [wełny]; również mają sukiennicy, przed wszystkimi, pełną swobodę do handlu wszelkiego rodzaju suknem, czy to jest krajowe, leydejskie, mehlijskie[5] lub inne i nikt nie może z nimi obcymi suknami konkurować[6], z wyjątkiem jarmarków; tu rozkazujemy naszym burmistrzom i rajcom w naszym mieście Świebodzinie, którzy obecnie są i którzy w przyszłości będą, żeby mieli dobre baczenie, aby wymienieni sukiennicy wykonywali swoje sukno we właściwej szerokości i długości oraz z solidnej wełny; ponadto mają, wielokrotnie już wymienieni sukiennicy, prawo do pieczętowania swojego sukna pieczęcią miejską[7]; następnie mają oni nam i naszym potomkom od każdej sztuki sukna, czy je kupując czy też wytwarzając, dać i przekazać pół grosza[8], co w naszej monecie czyni sześć halerzy[9]; wreszcie mają wymienieni sukiennicy pełną swobodę warzenia swojego 'piwa tak jak inni, i to zostaje potwierdzone. [...]

Źródło: G. Zerndt, Geschichte von Stadt und Kreis Schwiebus, Teil 1, Schwiebus 1909, s. 106-107; tłumaczenie Włodzimierz Zarzycki

[1] Dokument ten znany jest wyłącznie z XVI-wiecznej kopii cytowanej przez G. Zerndta (1909); ponieważ jest to tylko fragment przywileju, niejasna pozostaje data jego powstania - Zerndt opowiada się za 1395 r., inni autorzy sugerują nawet rok 1390.
[2] Henryk VIII "Wróbel" (zm. 1397)- książę żagańsko-głogowski od 1394 r.
[3] Przyjmuje się, że pierwsza wzmianka dotycząca istnienia rady miejskiej pochodzi z roku 1397, a urzędu burmistrza dopiero z 1418 r.; albo nie zwrócono dotąd uwagi na informację w powyższym dokumencie, albo został on, co bardziej prawdopodobne, przerobiony, czyli sfałszowany podczas sporządzania kopii przywileju Henryka VIII w XVI w.; wiele realiów tego dokumentu na to wskazuje, np. wspomnienie używania pieczęci miejskiej, czy w ogóle charakter dokumentu, potwierdzającego rzekomo wcześniejsze (sprzed 1395 r.) przywileje; praktyka fałszerstw była powszechnie znana i służyła np. wykazaniu dawności określonych uprawnień lub przywilejów.
[4] 1 kamień (Stein) (tu - wrocławski- 9,73 kg) -jednostka miary ciężaru stosowana do końca XVIII wieku i zróżnicowana w zależności od kraju i regionu.
[5] "Krajowe"- zazwyczaj tak określano wszystkie sukna produkowane na Śląsku; "leydejskie" - sukno sprowadzane z Lejdy w zach. Holandii; sukno "mehlijskie"- lokalizacja niepewna; być może chodzi o miejscowość Mahlisch koło Frankfurtu nad Odrą.
[6] Wolność handlu suknem dotyczyła wyłącznie jarmarków; miasto jeszcze w XVIII w. stosowało wysoką opłatę, aby zniechęcić obcych dostawców sukna do przybywania na jarmarki świebodzińskie z tym towarem.
[7] Opieczętowanie było gwarancją, że sukno spełnia normy jakości i wymiaru.
[8] Chodzi o grosze praskie (czeskie), które od pocz. XIV i do pot. XV wieku pełniły rolę głównej monety w wymianie handlowej, m.in. na Śląsku i w Polsce.
[9] Halerz - drobna moneta bita w Niemczech od XIII w., później również w całej Europie środkowej; w Polsce notowana (głównie na Śląsku) w XIV-XV w.

 

Opracowanie Adam Gonciarz, Marek Nowacki.

 





Świebodzińska Gazeta Powiatowa
WYDANIE NR 10 [154] październik 2004

Historia zamku w Świebodzinie [uprawnienia komendantów] (XVI-XVII w.)

W 1765 roku ukazała się obszerna historia Świebodzina, której autorem był miejscowy pastor Samuel Gotthilf Knispel. Było to pierwsze dzieło historyczne epoki oświecenia na temat miasta i enklawy świebodzińskiej, uwzględniające archiwalia miejskie i prace wielu dziejopisarzy, w tym polskich, m.in. Jana Długosza, Marcina Kromera, Macieja z Miechowa (Miechowity). Z tego względu stanowi ono bezcenne źródło do poznania dziejów Świebodzina od jego początków aż po połowę XVIII wieku. Szczególnie dużo miejsca poświęcono w nim sprawom religijnym, samorządowi, gospodarce oraz władzy zwierzchniej, czyli starostom okręgu i komendantom zamku.

Zamek w Świebodzinie został zbudowany przez rycerzy krzyżowych[1], którzy w XIII wieku przez pewien czas tu rezydowali. Właściwie należał on, ze wszystkimi majątkami ziemskimi i prawami, do władcy. Starzy książęta głogowscy przyznawali zwyczajowo ten zamek wdowom książęcym, czasami też sami tu przebywali. Rządy nad całym powiatem, ale też nad zamkiem w Świebodzinie, przekazywali szlachetnie urodzonemu kapitanowi, który miał w nim swoją siedzibę. Żona księcia Jana[2] znalazła schronienie na zamku w Świebodzinie, gdy Głogów miał być wzięty przez oddziały króla Macieja; sam książę też tutaj do niej przybył[3].

Świebodziński Zamek

Starostowie zamku w Świebodzinie mieli niegdyś wielką władzę. Byli uważani za namiestników książęcych lub królewskich, którzy w imieniu książąt rządzili miastem i okolicą. Mieli takie prawa, jak kasztelanowie w Polsce. Chyba aż do roku 1561 obsadzali zarówno radę miejską, jak i ławę sądowniczą oraz mistrzów [cechów] rzemieślniczych. Bowiem wówczas miasto, jako miasto Świebodzin, wraz z innymi miastami księstwa głogowskiego, otrzymało prawo wolnego wyboru rady [miejskiej]. Lecz starostowie zamku i zastawnicy[4] od początku ubiegłego stulecia[5] starali się to [prawo] trwale kwestionować. Szczególnie podczas wojny trzydziestoletniej przypisywali sobie jurysdykcję nad miastem. W roku 1628, podczas reformacji papieskiej[6], zdjęty z urzędu ewangelicki pastor główny[7] Michael Tzetschnovius, w swoim testamencie z 24 lipca 1630 [roku], wymienia ówczesnego zastawnika, Hansa Georga von Knobelsdorffa, jako swego zwierzchnika; prosi go i magistrat o utrzymanie swojego testamentu. Ta opinia wydaje się wiele mówić i wskazuje na to, że zastawnik miał więcej do powiedzenia niż magistrat, a nawet ten ostatni zależny był od pierwszego. Po wojnie Caspar Siegmund von Knobelsdorff również wykonywał prawo obsadzania magistratu. Bowiem 8 sierpnia 1667 [roku] wyznaczył on Daniela Sommerfelda na burmistrza, a ewangelickich mieszczan, Bartholomausa Gellerta i Gottfrieda Langhansena, na rajców. Gellert pisze w swym dzienniku, że kapitan postarał się najpierw o zatwierdzenie swoich przywilejów przez cesarza w Wiedniu. Lecz w następnym roku starosta krajowy[8], gdy przybył do Świebodzina, odwołał tych rajców, których powołał komendant zamku. A potem w roku 1672 wyznaczono cesarską komisję mającą załatwić dotychczas nierozstrzygnięte spory między kapitanem zamku i miastem, które zakończyła nawet ugoda, w tym zrzeczenie się przez kapitana prawa obsadzania magistratu.

Źródło: S. G. Knispel, Geschichte der Stadt Schwiebus, von ihrem Ursprung an, bis auf das Jahr 1763, Züllichau 1765, s. 184-185; tłumaczenie Marek Nowacki, Jan Sobociński

[1] Informacja głęboko utrwalona w lokalnej historiografii niemieckiej (m.in. G. Zerndt); rycerze zakonu krzyżackiego przebywali przejściowo na Śląsku, lecz zupełnie brak potwierdzenia ich obecności w Świebodzinie; znane są natomiast związki z tym terenem zakonu joannitów, czasowo, ale dopiero w 1 połowie XV wieku, posiadającego w zastawie zamek i niektóre dobra wokół Jieziora Niesłysz
[2] Jan II (1435-1504) - książę żagański
[3] Chodzi o lata 1488-89, kiedy toczyła się wojna Jana żagańskiego z wojskami króla Węgier Macieja Korwina; sam ks. Jan przebywał w Świebodzinie tylko w roku 1478
[4] Zastawnik - osoba posiadająca dobra ziemskie w formie tzw. dóbr zastawnych, na podstawie opłaty zbliżonej do ich wartości; nadania takie były często dziedziczone, a także istniała możliwość ich wykupu
[5] tzn. w XVII wieku
[6] Reformacja papieska - tj. reforma katolicka w duchu kontrreformacyjnym
[7] W oryginale "Primarius"- ewangelicki odpowiednik proboszcza w Kościele katolickim
[8] Starosta krajowy (ziemski) - od początku XIV wieku najważniejszy urząd książęcy w księstwie głogowskim; starosta pełnił właściwie funkcje namiestnika w imieniu władców księstwa; od końca XVI wieku urząd starosty przekształcił się w kolegiaIny "rząd" (rejencję) księstwa głogowskiego

 

Opracowanie Adam Gonciarz, Marek Nowacki.

 





Świebodzińska Gazeta Powiatowa
WYDANIE NR 11 [155] listopad 2004

Dokument księcia Wacława
potwierdzający przywileje miasta Świebodzina (1418)

Jest to jedno z pierwszych źródeł, w którym wspomina się burmistrza i radę miejską w Świebodzinie. Sugeruje to, że Świebodzin był już w tym czasie w pełni ukształtowanym miejskim organizmem ustrojowo-prawnym, choć właściwa kodyfikacja nastąpiła nieco później (1469). Znaczenie tego dokumentu dla miasta polegało głównie na potwierdzeniu wcześniejszych przywilejów. Była to powszechna praktyka stosowana przez każdego kolejnego panującego. Dzięki temu miasto zapewniało sobie ochronę swoich praw i niektórych miejskich dochodów.

My Wacław[1], z Bożej Łaski książę na Śląsku, Pan w Krośnie i w Świebodzinie, oświadczamy publicznie w tym naszym otwartym piśmie wszystkim, którzy je zobaczą, usłyszą lub przeczytają, że do nas przybyli nasi wierni, mili - burmistrz, rajcy i starsi[2] naszego miasta Świebodzina ("Swebissin") i wyliczyli nam ich prawa[3], które oni mieli i jeszcze mają i pokornie nas prosili, żeby im je zatwierdzić; my poznaliśmy ewentualne służby i oddane usługi od nich nam licznie wyświadczone, i Łaską Książęcą im i ich legalnym następcom wszystkie ich prawa mocą tego pisma potwierdzamy. Mianowicie 40 marek[4] "opieki"[5], które oni nam zapłacą każdego roku obowiązkowo na św. Michała[6]; pozostaniemy przy postanowionych 40 markach groszy my, nasi spadkobiercy i następcy, danych im i ich następcom i nigdy nie podniesiemy [ich] bez złego zamiaru.

Folwark Rohrbach[7] z jeziorem i wszystkimi dalszymi przyległościami i wszystkie łąki, które leżą wokół miasta, wszystkie zagajniki i zarośla, które leżą wokół miasta, odcięte ogrodzeniami, które są za domem[8], po prawej stronie ścieżki, która prowadzi przez sad obok rowu młyńskiego; dalej jest [ów] rów granicą do jeziora, po drugiej stronie małych strumieni, które prowadzą z Zerrwinkel[9] do [owego] jeziora; co zatem na zewnątrz strumieni jest, jest naszego miasta.

I cło za konia dwa halerze[10] i także wszystkie czynsze wieczyste, które oni mają z ław rzeźnickich, piekarniczych i szewskich oraz jarmark solny i 5 małdrów[11] zboża bez 3 szefli[12], które nasze miasto Świebodzin każdego roku otrzymuje z dużego młyna w Rzeczycy.

Szczególnie daję im i udzielam to mianowicie, że gdyby ktoś chciał ich cło obchodzić, co w obrębie mili [wokół miasta] obowiązuje, tych powinni i mogą oni przepędzić; ich prawa z tego [tytułu] biorę w opiekę. Jednak nieszkodliwych naszych żołnierzy należy uwalniać.

Mocą tego pisma postanowioną "opiekę", czynsze i prawa my zatwierdzamy, [także w imieniu] naszych spadkobierców i ich następców oraz ich prawnych następców i pragniemy je bez przeszkód a nadto spokojnie utrzymać i pozostawić bez złego zamiaru.

Dla większego bezpieczeństwa przywieszamy naszą pieczęć na tym piśmie, danym w Świebodzinie ("Swebossin") w dniu Jana Chryzostoma[13] roku 1418 po Narodzeniu Chrystusa. Nadto czynimy [to] znanym naszym wiernym i miłym - panu Stephanowi von Lessnau [Lessnow] proboszczowi w Świebodzinie ("Swebissin"), Wilhelmowi von Gersdorf kapitanowi [zamku] tamże, Hansowi Gebelzk, Peterowi Wache, Opatzowi [Opitzowi] Gladis i Nickelowi Landiskron [Landeskron] naszemu pisarzowi.

 

Pieczęć magistratu z XIX w.
Pieczęć magistratu z XIX w.

Źródło: S. G. Knispel, Geschichte der Stadt Schwiebus, von ihrem Ursprung an, bis auf das Jahr 1763, Züllichau 1765, s. 261-262; tłumaczenie Marek Nowacki

[1] Wacław - jeden z synów Henryka VII, książę głogowski w latach 1397-1430.
[2] Prawdopodobnie starsi cechowi.
[3] W oryginale "prawo", "przywilej", względnie "sprawiedliwość".
[4] Marka (kolońska) - jednostka miary masy (ciężaru) równa 234 gramom.
[5] Porównaj objaśnienie nr 3.
[6] 29 września.
[7] Folwark Rohrbach - obecnie teren wsi Rozłogi.
[8] To znaczy zamkiem.
[9] Zerrwinkel - okolice obecnej ul. Walki Młodych.
[10] Halerz - drobna moneta czesko-śląska = 0,25 gram srebra.
[11] Małder - pruska jednostka mierzenia ciał sypkich równa 657 litrom.
[12] Szefel - pruska jednostka mierzenia ciał sypkich równa 54,73 litra.
[13] 27 stycznia.

 

Opracowanie Adam Gonciarz, Marek Nowacki.

 





Świebodzińska Gazeta Powiatowa
WYDANIE NR 1-2 [157-158] styczeń-luty 2005

Fundacja klasztoru w Paradyżu (1230)

Datę 29 stycznia 1230 roku nosi dokument fundacyjny, jaki wystawił wojewoda poznański Mikołaj Bronisz, przekazując na rzecz zakonu cystersów miejscowość Gościkowo, jako miejsce założenia nowego klasztoru. Proces fundacyjny trwał jednak aż do roku 1236, ponieważ fundację musiała zatwierdzić kapituła generalna zakonu, konieczne było także jej poświęcenie i oficjalne przyjęcie do zakonu. Z tego okresu pochodzi kilka dokumentów, w których fundację Bronisza zatwierdzają miedzy innymi biskup poznański Paweł oraz książę wielkopolski Władysław Odonic.

I.
[...] z radością ogłaszam wszystkim, zarówno współczesnym jako i potomnym, że dla odpuszczenia moich, mej żony i naszych przodków win oraz by posiąść życie wieczne, dla chwały Bożej i sławy Bożej Rodzicielki, zawsze Dziewicy, i ku czci św. Marcina - wyznawcy Chrystusa, za zgodą Najjaśniejszego księcia polskiego Władysława[1] oraz Pawła, biskupa poznańskiego, i za wiedzą kapituły poznańskiej, za zgodą mego brata Sędziwoja i jego syna Jarosta, za zgodą mej żony i mych rodziców, owo miejsce, będące mą własnością, a które nazywa się Gościkowo, opatowi Henrykowi[2] i braciom z Lehnin[3] (nadaję), aby wznieśli nowe opactwo reguły cysterskiej, które nazywane będzie Paradisus[4] [...]

[...] wszystko uprzednio wymienione, snać Paradyżowi Matki Bożej[5], nam i naszym sukcesorom, całkowicie i w pełni, zgodnie z prawem, niech pożytek przynosi i dochodami umacnia.

Źródło: Kodeks dyplomatyczny Wielkopolski, 1.1, Poznań 1877, dokument nr 126, s. 113-114; przedruk tłumaczenia za: Paradyż. Wyższe Seminarium Duchowne Diecezji Zielonogórsko-Gorzowskiej, opracowanie ks. M. Walczak, Zielona Góra 1993, s. 12

[1] Władysław Odonic (ok. 1190-1239) - książę wielkopolski, znany z licznych przywilejów dla Kościoła (między innymi podjął próbę założenia klasztoru cysterskiego w Przemęcie).
[2] Henryk - opat klasztoru w Lehnin.
[3] Lehnin - zobacz objaśnienie w poprzednim dokumencie.
[4] To znaczy "raj".
[5] W oryginale "Paradisus sancte Marie".

F.B. Werner. Klasztor w Paradyżu - XVIII w.
F.B. Werner. Klasztor w Paradyżu - XVIII w.

II.
Pierwszego lutego [1230 roku][1] komes[2] i palatyn[3] Bronisz z Gościkowa, szlachcic[4] pochodzący z rodu Wieniawa[5] noszącego w herbie głowę żubra i giermek[6] diecezji poznańskiej pragnąc dać pełniejszy upust swej gorliwej i żarliwej pobożności, którą pałał wobec Boga i swego Odkupiciela, i tym gorliwej szerzyć cześć Jego Imienia, w wymienionej wsi Gościkowo - zaczęła ona odtąd nosić nazwę Paradyża[7] i do dziś ma tę nazwę - zakłada klasztor braci zakonu cystersów, ku czci i pod wezwaniem Najświętszej Panny i Pani naszej Marii i najpierw nadaje jako wieczyste uposażenie wspomnianą wieś swoją Gościkowo, a także inne wsie swoje, mianowicie Linę, Kłodawę, Gonikę i Połęcz[8] temuż klasztorowi i służącym w nim Bogu wówczas i później mającym braciom, których przysłanie uzyskał na początku z klasztoru lenińskiego[9]. [...]

[...] Godność pierwszego opata w tym w ten sposób założonym klasztorze sprawował brat Menszo[10] [...].

Źródło: Jan Długosz, Kroniki czyli roczniki sławnego Królestwa Polskiego, tłum. J. Mrukówna, Warszawa 1973, s. 338-339

[1] Data dzienna sprzeczna z podaną w Kodeksie dyplomatycznym Wielkopolski - błąd Długosza.
[2] Komes - zobacz objaśnienie w jednym z poprzednich dokumentów.
[3] Palatyn - tu: wojewoda; Bronisz był wojewodą księcia Władysława Odonica.
[4] Określenie Długosza, nie pasujące do epoki - raczej "rycerz".
[5] Bronisz pochodził z rodu Pomianów; Jan Długosz prawdopodobnie sugerował się herbem Wieniawa, przyjętym w okresie późniejszym przez niektóre odłamy tego rodu, który był także jego własnym rodowym znakiem.
[6] Określenie Długosza, nie pasujące do epoki - raczej "wierny sługa" lub "wierny poddany".
[7] Paradisus Sanctae Mariae (łacina) - Raj Matki Bożej.
[8] Wymienione tu wsie leżały między Książem a Śremem w Wielkopolsce.
[9] Lehnin - zobacz objaśnienie w jednym z poprzednich dokumentów.
[10] Tę kontrowersyjną informację podaje tylko Długosz, a później także Achatius Curaeus (1564); wg innych autorów (np. T. Warmiński) pierwszym opatem paradyskim w latach 1236-1245 był Henryk I.

 

Opracowanie Adam Gonciarz, Marek Nowacki.

 





Świebodzińska Gazeta Powiatowa
WYDANIE NR 6[162] czerwiec 2005

Proces czarownic z 1662 roku

W kronice Świebodzina Samuela Gotthilfa Knispela znajduje się wzmianka o procesie 6 kobiet oskarżonych o czary. Znacznie bardziej obszerny i obiektywny jest opis tego zdarzenia w "Historii miasta i powiatu Świebodzin" Gustava Zerndta, który jako archiwista miejski miał dostęp do wielu źródeł.

I.
Tego roku procesy nad czarownicami nie należały do rzadkości. Ówczesny sędzia miejski Gottfried Beißricht musiał mieć wcale niezły wgląd w czarnoksięski proceder.
Dnia 13 lipca spalono na ołobockim wygonie za trzecim wiatrakiem nie mniej niż 6 kobiet. W kronikach starannie odnotowano ich nazwiska oraz nazwy miejscowości, z których pochodziły. Miał ponadto pewnej czarownicy diabeł kark ukręcić, a inna powiesiła się w wiezieniu. Jakże dobrze ma obecnie kobiecy ród, że może w spokoju dożywać starości! [...] Nie mógł jednakże miejski sędzia zbyt długo przeżyć czarownic. Rzuciły one nań tak silny urok, że musiał zemrzeć 6 sierpnia tegoż roku.

Źródło: S. G. Knispel, Geschichte der Stadt Schwiebus, von ihrem Ursprung an, bis auf das Jahr 1763, Züllichau 1765, s. 311-312; tłumaczenie Włodzimierz Zarzycki

Trzy czarownice na stosie (anonimowy drzeworyt)
Trzy czarownice na stosie (anonimowy drzeworyt)

II.
W tym czasie dotarła tu również groza procesów nad czarownicami. Sędzią miejskim był Gottfried Beißricht. Nie chciał on, w dobie powszechnych prześladowań osób podejrzanych o czary, okazać się opieszałym i wyłapywał je, gdzie tylko mógł je wykryć. Dnia 13 lipca zapłonęły przerażające stosy na ołobockim wygonie za trzecim wiatrakiem. Mieszkańcy miasta i okolicy ściągnęli gromadnie, by napawać się mękami owych niewinnych ofiar. Kroniki odnotowują nazwiska tych biednych kobiet. W kronice Alsinowskiego[1] zwą się one: córka słodownika Hansa Weberske i Hansa Radezimmera, obie ze Świebodzina. Z Ołoboku, do którego sztuka czarnoksięska wdarła się chyba znacznie głębiej a moc zabobonu i szaleństwa jeszcze mroczniej omotała swoimi czarnymi skrzydłami rozumy odszczepieńczych chłopów, przywleczono cztery godne litości i współczucia ofiary tego pogromu: Frau Graf, Pichin, Hentschkin i Schweineschneiderin[2]. Jedna czarownica już wcześniej zeszła z tego świata; diabeł miał jej rzekomo ukręcić kark, a inna odebrała sobie życie w więzieniu. Ale, jak podaje Knispel, nie długo miał sędzia miejski przeżyć swoje ofiary. Rzuciły one na niego czary tak skuteczne, że zmarł on 6 sierpnia, a więc niespełna cztery tygodnie po nich. Dziwnym zbiegiem okoliczności nasze archiwum nie dysponuje aktami tych procesów. Czy już wówczas przekazano je wyższej władzy do zaopiniowania? A może jakaś obca ręka przywłaszczyła sobie ten właśnie tom, tak cenny dla poznania historii procesów owych czasów na naszym terenie? Dotychczas niczego na ten temat nie udało się wydobyć na światło dzienne.

Źródło: G. Zerndt, Geschichte von Stadt und Kreis Schwiebus, t. II, Schwiebus 1911, s. 302-303; tłumaczenie Włodzimierz Zarzycki

[1] Zaginiona kronika miasta, kilkakrotnie cytowana przez G. Zerndta.
[2] Zapewne są to nazwiska, ale częściowo także przezwiska (np. Frau Graf = Pani Hrabina).

Opracowanie Adam Gonciarz, Marek Nowacki.


komentarz[0] |

© 2001-2012 by Robert Ziach C&Co. A.G.™ ® 2012 by Schwiebus.pl
Wszelkie prawa zastrzeżone.

0.026 | powered by jPORTAL 2