www.schwiebus.pl

:: ¦wiebodzin 1945. Pocz±tki o¶wiaty - szko³y ¶rednie
Artyku dodany przez: schwiebu (2006-04-13 14:48:46)


Okolice Najbli¿sze
Wydanie Nr 01[107] styczeñ 2006

¦wiebodzin 1945 - Pocz±tki o¶wiaty - szko³y ¶rednie

Rosn±ca liczba m³odzie¿y w ¦wiebodzinie przekona³a nauczycieli o konieczno¶ci utworzenia szkó³ typu licealno-gimnazjalnego oraz zawodowego, które przyjmowa³yby równie¿ absolwentów istniej±cych szkó³ powszechnych.

Pocz±tki Miejskiego Gimnazjum i Liceum, mo¿na zauwa¿yæ w sierpniu 1945 roku. W dniu 7 sierpnia, w mieszkaniu M. To³¶ciuka odby³o siê spotkanie nauczycieli widz±cych potrzebê, organizacji w ¦wiebodzinie szkolnictwa typu ¶redniego. Od 10 sierpnia na ¶cianach domów pojawi³y siê og³oszenia o tre¶ci: „Inspektor szkolny przyjmuje zapisy do gimnazjum". W przeci±gu kilku dni, do biura Inspektora zg³osi³o siê wielu kandydatów oraz nauczycieli. Na wniosek Inspektora organizatorem oraz kierownikiem nowej szko³y wybrano W. ¯arnowskiego, przedwojennego nauczyciela.

Liczba chêtnych, chc±cych uczyæ siê w szkole ¶redniej przesz³a naj¶mielsze oczekiwania. Jednak¿e stopieñ ich umiejêtno¶ci by³ niewiadomy i zró¿nicowany. Dlatego w dniach od 15 do 30 sierpnia przeprowadzono egzaminy.

Na rozpoczynaj±cym rok szkolny spotkaniu Rady Pedagogicznej 2 wrze¶nia byli obecni nastêpuj±cy nauczyciele: W. ¯arnowski, E. Filipczyk, ksi±dz P. Janik, Piotr Jastrzêbski, M. Malinowska oraz M. To³¶ciuk.

Omówiono wyniki egzaminu, który wy³oni³ nastêpuj±ce klasy: I gimnazjaln± licz±c± 36 osób, II gimnazjaln± - 50 osób, III gimnazjaln±- 49 osób, IV gimnazjaln±- 19 osób oraz I licealn± -18 osób. Ogó³em 172 osoby.

Zajêcia rozpoczêto 10 wrze¶nia, bowiem przez tydzieñ nauczyciele wraz z m³odzie¿± porz±dkowali i meblowali sale w budynku Publicznej Szko³y Powszechnej nr 1. Do dyspozycji kierownika ¯arnowskiego oddano cztery klasy lekcyjne oraz pokój stanowi±cy gabinet, sekretariat, pokój nauczycielski i bibliotekê. 10 wrze¶nia uczniowie spotkali siê z gronem pedagogicznym o godzinie 8 rano na dziedziñcu Szko³y Powszechnej nr 1. Nastêpnie udano siê do ko¶cio³a gdzie o godzinie 9 odby³a siê msza, po niej o godzinie 10:30 odby³a siê akademia.

Naukê rozpoczynano po zakoñczeniu lekcji w szko³ach powszechnych, gdy¿ Miejskie Gimnazjum i Liceum nie posiada³o w³asnego gmachu. Wspomina³ o tym W ¯arnowski: „Gmachu szkolnego nie posiadamy, budynek przeznaczony na gimnazjum i liceum mie¶ci siê w gmachu szko³y podstawowej nr 1. Z tego w³a¶nie wzglêdu nauka rozpoczyna siê dopiero po zajêciach w szkole podstawowej, tj. o godzinie 14 (...) na pi±tej lekcji mimo skróconych przerw jest ciemno... ". Brakowa³o pr±du, wody, czasu na realizacjê materia³u objêtego programem oraz ¶rodków dydaktycznych i finansowych. Klasy by³y przepe³nione, bowiem w wyniku dodatkowych naborów przyjêto do koñca listopada 45 osób.

Kierownik W. ¯arnowski mia³ równie¿ k³opot z 80% uczniów, którzy byli niezamo¿ni, ponadto 60 osób by³o sierotami lub pó³sierotami. Z pomoc± szkole przychodzili mieszkañcy, w³adze samorz±dowe oraz Komitet Rodzicielski. Urz±d przekaza³ szkole maj±tek w Rusinowie, w którym m³odzie¿ zebra³a ziemniaki ju¿ jesieni± 1945 roku oraz przydzieli³ istniej±cej sto³ówce szkolnej spore ilo¶ci prowiantu. Natomiast Komitet Rodzicielski wystara³ siê w ró¿ny sposób o odzie¿ oraz ¿ywno¶æ, któr± od pa¼dziernika podawano nieodp³atnie uczniom ubogim, sierotom i pó³sierotom.

Jak wspomnia³em w poprzedniej czê¶ci, na skutek niekompetencji burmistrza w styczniu trzeba by³o zamkn±æ szko³y powszechne. Jednak Miejskie Gimnazjum i Liceum nie przerwa³o nauki. Oto jak wspomina³ zimê kierownik ¯amowski: „Ca³± zimê szko³a pracowa³a bez przydzia³u opa³u, a przywo¿one przez m³odzie¿ drzewo z lasu pozwala³o na opalenie szko³y mniej wiêcej co drugi, trzeci dzieñ. Temperatura spada³a w klasach do -6'C, ale mimo odmro¿onych r±k nauczycieli i uczniów zajêæ nie przerwano". Oprócz tych mankamentów nale¿y dodaæ, i¿ z braku funduszy Miejskie Gimnazjum i Liceum nie posiada³o internatu, a kadra pedagogiczna choæ ros³a w liczbê nie by³a stabilna.

Mimo tych problemów gimnazjum rozwija³o siê prê¿nie. Z protoko³u posiedzenia Rady Pedagogicznej 12 grudnia wynika, ¿e w szkole pracowa³o 13 nauczycieli: W. ¯arnowski. M. Malinowska, ks. P. Janik, Wojciechowska, Ritike, Rutkowska, Joanna Rodziewicz, M. To³¶ciuk, Kotecki, W³adys³aw Jozaitis, P. Jastrzêbski, J. Mirecka oraz W³adys³aw Mojcewicz. Ta liczba pozwoli³a na podzia³ trzech klas gimnazjalnych od l grudnia na 8 oddzia³ów. Zmusza³o to jednak do nauki w systemie dwuzmianowym. Utworzono te¿ dru¿ynê harcersk±, której opiekunem zosta³a pani Wojciechowska. W tym czasie szko³a posiada³a najwiêkszy na Ziemi Lubuskiej ksiêgozbiór biblioteczny licz±cy 580 tomów. Natomiast Komitet Rodzicielski ustali³, ¿e 22 grudnia urz±dzi dla grona pedagogicznego i m³odzie¿y spotkanie op³atkowe.

Z tego samego protoko³u wynika, ¿e dla zaprowadzenia porz±dku i dyscypliny nale¿a³o opracowaæ regulamin szko³y. Jego koordynatorem zosta³ P. Jastrzêbski. Regulamin przyjêto 8 stycznia 1946 roku, po wniesieniu kilku poprawek, na posiedzeniu Rady Pedagogicznej. By³ on rygorystyczny. Ustala³ model uczesania dla dziewcz±t i ch³opców, jak równie¿ bia³o -granatowy ubiór dla m³odzie¿y. Ogranicza³ te¿ czas przebywania poza szko³± oraz domem do godziny 20 w ci±gu roku szkolnego i do 22 w czasie wakacji letnich. W przypadku przekroczenia regulaminu przewidziano nastêpuj±ce kary: obni¿enie stopnia ze sprawowania, publiczn± naganê, upomnienie oraz wezwanie rodziców lub opiekunów.

Na pierwszym spotkaniu Rady Pedagogicznej w roku 1946 postanowiono, ¿e „praca na kursie rozpoczyna siê 9 stycznia o godzinie 15:50. Kurs bêdzie obejmowa³ nastêpuj±ce przedmioty: chemiê, biologiê, j. polski, historiê, geografiê, j. francuski, matematykê i fizykê...". W ten sposób zainicjowano dzia³alno¶æ Kursu Wieczornego dla Doros³ych.

Kolejne zebranie Rady Pedagogicznej odby³o siê 25 stycznia. Zajêto siê na nim klasyfikacj± uczniów za II æwierærocze. Jednocze¶nie aby zasiliæ skromn± kasê szkoln± uchwalono, ¿e ka¿dy uczeñ, który otrzyma wiêcej ni¿ l ocenê niedostateczn±, bêdzie musia³ zap³aciæ za ka¿d± nastêpn± 50 z³otych kary.

Wiosn± budynki w Parku Chopina zosta³y opuszczone przez komendanturê. Jeden z nich przejê³o Miejskie Gimnazjum i Liceum. By³ on ca³kowicie zdewastowany. W drugim pó³roczu, spo³ecznie, doprowadzono gmach do u¿yteczno¶ci. Naprawiono pod³ogi, wstawiono okna, drzwi, reperowano schody, zamontowano nowe instalacje i oczyszczono obej¶cie wokó³ szko³y. Jednocze¶nie grono pedagogiczne organizowa³o pomoce dydaktyczne oraz meble. W toku tych prac oddano do u¿ytku parter i pierwsze piêtro. Pozosta³± czê¶æ gmachu remontowano a¿ do 1951 roku, gdy¿ brakowa³o funduszy.

Najpó¼niej zorganizowa³a siê w ¦wiebodzinie szko³a zawodowa. Jej pomys³odawcami i realizatorami byli Jan Burba oraz Jan Stecyszyn. Obaj pracowali przed wojn± w Pañstwowej Szkole Rzemie¶lniczo - Przemys³owej w Lidzie. Przybyli do ¦wiebodzina jako repatrianci w sierpniu.


Uczennice dzia³u krawieckiego utworzonego w raku 1946. Zdjêcie wykonane w roku szkolnym 1947/48. Opiekunem by³a Janina Milanowska.

Po zaznajomieniu siê z sytuacj± o¶wiaty w ¦wiebodzinie postanowili, ¿e nale¿y przedsiêwzi±æ odpowiednie dzia³ania celem otwarcia szko³y mechanicznej. Wkrótce do³±czy³ do nich Wiktor Malinowski, posiadaj±cy koncepcjê utworzenia szko³y wikliniarskiej i raczej sk³ania³ siê ku temu pomys³owi. Oko³o 20 sierpnia udali siê do Inspektora Szkolnego celem przedyskutowania typu szko³y zawodowej. Uzgodniono, ¿e bêdzie to szko³a mechaniczna. Po spotkaniu Inspektor skierowa³ J. Burbê i J. Stecyszyna do Kuratorium Szkolnego w Poznaniu, gdzie ca³a trójka mocno argumentowa³a pomys³ powstania w ¦wiebodzinie szko³y mechanicznej. Kuratorium uzna³o j± za wystarczaj±c± i pismem z 24 sierpnia 1945 r. Nr III - 13c - 71/45, upowa¿ni³o J. Burbê i J. Stecyszyna do podjêcia dzia³añ maj±cych na celu zapewnienie lokalu oraz zabezpieczenie urz±dzeñ i maszyn dla utworzonej Dokszta³caj±cej Publicznej Szko³y Zawodowej.

Po dokonaniu oglêdzin wielu budynków postanowiono, ¿e na szko³ê adaptuje siê budynek poniemieckiej fabryki sukna rodziny Rothe-Rimpler przy ulicy Armii Czerwonej 6 (obecnie ulica Wojska Polskiego) udostêpniony przez Komendanturê.

Pierwsz± czynno¶ci± by³o zabezpieczenie budynków przed szabrownictwem oraz dewastacj±, gdy¿ ubywa³o okien, drzwi oraz pieców kaflowych. Pro¶by kierowane do starosty, R. Tylkowskiego, o przydzielenie stró¿a spotka³y siê z odmow± ze wzglêdu na braki finansów. Dlatego z koñcem pa¼dziernika do szko³y zaanga¿owano M. £apszyñskiego oraz J. Uchacza. którzy spo³ecznie wykonywali czynno¶ci porz±dkowe i asekuracyjne. W dniu 2 listopada szko³a otrzyma³a pierwsze kredyty od Kuratorium Okrêgu Szkolnego w wysoko¶ci 5 tysiêcy z³otych. Wydano je natychmiast na renowacjê dachów, szklenie okien oraz wstawienie drzwi. Czê¶æ wyposa¿enia szko³y przywieziono z Sulechowa. Prace remontowe trwa³y do koñca 1945 roku.

W styczniu 1946 roku dwie sale lekcyjne, ¶wietlica oraz kancelaria szkolna by³y na tyle gotowe, aby mo¿na by³o rozpocz±æ zajêcia. W wyniku przeprowadzonych zapisów do szko³y zg³osi³o siê 52 kandydatów. Utworzono z nich dwie klasy: wstêpna dla uczniów, którzy nie ukoñczyli szko³y powszechnej i klasê I dla absolwentów klas VII.

Budynek szko³y zawodowej przy ul. Wojska Polskiego, koniec lat 40-tych lub pocz±tek 50-tych.
Budynek szko³y zawodowej przy ul. Wojska Polskiego, koniec lat 40-tych lub pocz±tek 50-tych.

W czwartek l lutego nast±pi³o oficjalne otwarcie Dokszta³caj±cej Publicznej Szko³y Zawodowej. Kierownikowi J. Burbie asystowali przedstawiciele w³adz miejskich i o¶wiatowych, rodzice oraz uczniowie. Tego typu szko³a by³a jedn± z pierwszych na Ziemi Lubuskiej. Zajêcia dydaktyczno-wychowawcze rozpoczêto w poniedzia³ek 5 lutego 1946 r. Grono pedagogiczne by³o bardzo skromne i liczy³o 6 osób: Mieczys³aw Aranowski, J. Burba, Micha³ Buczak, Wiktor Diaczenko, Wanda Or³owicz i J. Stetyczyn. Sekretariat zorganizowa³a i prowadzi³a przez kilka miesiêcy spo³ecznie ¿ona kierownika - Irena Burba.

Pierwszy rok przebieg³ w trudnych warunkach materialnych, brakowa³o pomocy naukowych, podrêczników, surowców dla warsztatów, a nauka odbywa³a siê w nieopalonych salach lekcyjnych i warsztatowych. Pierwsze pobory nauczyciele otrzymali dopiero po 4 miesi±cach pracy.

Prócz dzia³añ zamierzaj±cych do stworzenia bazy o¶wiatowe - wychowawczej w ¦wiebodzinie, tutejsze grono nauczycielskie organizowa³o konferencje, na których omawiano problemy o¶wiaty, szukano dróg ich rozwi±zania oraz zg³êbiano wiadomo¶ci i wymieniono do¶wiadczenia.

Pierwszy powiatowy zjazd nauczycieli odby³ siê 7 wrze¶nia. Te spotkanie zdominowane by³o sprawami organizacji, bezpieczeñstwa, finansowymi oraz wspó³pracy z w³adzami w miejscu pracy.

Kolejny zjazd mia³ charakter naukowy i obejmowa³ pedagogów z rejonu. Odby³ siê 9 pa¼dziernika w Powszechnej Szkole Publicznej nr l. Nastêpne spotkanie tego typu mia³o miejsce 15 grudnia. Dotyczy³o ono ortografii w klasie II - III oraz problemów karno¶ci i dyscypliny w szkole. Organizatorami by³y Publiczna Szko³a Powszechna nr l i 2. Natomiast 17 listopada odby³ siê Zjazd Oddzia³u Powiatowego Zwi±zku Nauczycielstwa Polskiego w ¦wiebodzinie. Wybrano Zarz±d Oddzia³u z prezesem M. Krzywickim i wiceprezesem J. Gislerem na czele. Komisjê Kontroluj±c± tzn. rewizyjn±, S±d Kole¿eñski, S±d Organizacyjny oraz delegata na Zjazd Nauczycieli w Bytomiu, którym zosta³ M. Krzywicki.

W celu poprawienia sytuacji materialnej uczniów oraz lepszego zaopatrzenia placówek o¶wiatowych l pa¼dziernika odby³o siê za³o¿ycielskie zebranie Nauczycielskiej Spó³dzielni Spo¿ywców. Pomys³odawcami tego przedsiêwziêcia byli: M. Aranowski, J. Burba, J. Brzozowska, S. Filipczyk, J. Frydel, J. Gisler. Z. Kêdzierska, J. Kletowska, Cz. Kunicki, M. To³¶ciuk oraz J. ¯agun. Spó³dzielnia nosi³a nazwê "Przysz³o¶æ". Ju¿ 23 stycznia 1946 roku dysponowa³a 6 sklepami w bran¿y spo¿ywczej oraz ksiêgarni± "¦wit" kierowan± przez J. Gislera.

Powy¿szy materia³ dotycz±cy organizacji o¶wiaty w ¦wiebodzinie, widzieæ nale¿y przez pryzmat intensywnych poczynañ integracyjnych. Gdy¿ w³a¶nie szkole, obok Ko¶cio³a, przypad³a rola g³ównego czynnika polonizacyjnego i repolonizacyjnego.

Pojedynczy nauczyciele zdawali sobie sprawê z konieczno¶ci uruchomienia, w mo¿liwie krótkim czasie, jak najwiêkszej ilo¶ci szkó³ wszystkich typów. W nich, bowiem dziêki jednolitemu systemowi wychowania i nauczania mo¿na by³o szybciej zintegrowaæ dzieci, wci±gn±æ do wspó³pracy ze szko³± rodziców, prze³amywaæ stereotypy o innych grupach ludno¶ciowych (dotyczy³o to stosunku do autochtonów), nawi±zywaæ kontakty kole¿eñskie i miêdzys±siedzkie.

O¶wiata by³a symbolem polsko¶ci Ziem Zachodnich i Pó³nocnych, do której trudno by³o siê przyzwyczaiæ ludno¶ci autochtonicznej oraz osadnikom. Dziêki poczynaniom nauczycieli czêsto znajdywano uzasadnienie decyzji o pozostaniu na Ziemiach Zachodnich i Pó³nocnych.

Nale¿y jednak zdaæ sobie sprawê z faktu, ¿e pocz±tkowo praca szkó³ i samo ich tworzenie, przebiega³y w niezwykle trudnych warunkach. By³o to wynikiem powojennego chaosu, zaistnienia nowej sytuacji politycznej oraz z³ych warunków technicznych na tych ziemiach. Powa¿ny wp³yw na organizacjê o¶wiaty mia³y zmiany demograficzne dokonuj±ce siê niezwykle szybko. Nap³yw du¿ej ilo¶ci dzieci i m³odzie¿y, z jednej strony zmusza³ do otworzenia nowych szkó³, a z drugiej strony do ciê¿szej pracy spowodowanej rozpiêto¶ci± wiekow± oraz ró¿nym stopniem umiejêtno¶ci lub ich brakiem u uczniów. Jest zatem rzecz± godn± podziwu, ¿e spora grupa pedagogów chcia³a tu zostaæ i tworzyæ polsk± szkolê mimo tak fatalnych warunków materialnych.

Waldemar Wachowski



adres tego artykuu: www.schwiebus.pl/articles.php?id=156