[Schwiebus.pl - ¦wiebodzin na starych kartach pocztowych, stare pocztówki, widokówki, kartki pocztowe]
Google
szukaj:
Home > Zebrane  

2006-07-30 13:41
Temat postu: Wo³yñ naszych przodków
ciachu


forum admin
postw: 823

http://www.idn.org.pl/medykon/wolyn/wstep.htm

Na rok 2003 przypada 60-ta rocznica ludobójstwa dokonanego na ludno¶ci polskiej Wo³ynia przez nacjonalistów ukraiñskich, w tym przede wszystkim przez OUN (Organizacjê Ukraiñskich Nacjonalistów) i UPA (Ukraiñsk± Powstañcz± Armiê).
Rok 1943 to najwiêksze nasilenie zbrodniczych napadów na polskie osiedla i na Polaków ¿yj±cych w ukraiñskich wsiach i koloniach. Mordowana by³a g³ównie ludno¶æ wiejska, bowiem w miastach sta³y za³ogi niemieckie, które na napastników dzia³a³y powstrzymuj±co. Niszczono wszelkie ¶lady polsko¶ci, jak domostwa, niektóre obiekty u¿ytku ogólnego, w tym ko¶cio³y, sady, ogrody itp. Rzezie wo³yñskie wywo³a³y ucieczki ludno¶ci, najpierw do bezpieczniejszych miast i miasteczek, a nastêpnie do Generalnego Gubernatorstwa. Ogromna rzesza uchod¼ców zosta³a zagarniêta przez Niemców i wywieziona na roboty do Niemiec. Z wsi wo³yñskiej Polacy zostali usuniêci, a ci, którzy uszli z ¿yciem, w 1944 r. byli zgromadzeni w miastach i jedenastu o¶rodkach samoobrony. Wkrótce po zajêciu Wo³ynia przez Sowietów, pod naciskiem w³adz i nacjonalistów ukraiñskich zmuszeni zostali do wyjazdu do Polski. W wyniku ludobójczych akcji zginê³o 50-60 tysiêcy Polaków.
Nosz±c w sercach do dzi¶ te tragiczne wydarzenia, wspominaj±c utraconych bliskich, przyjació³, znajomych, kolegów, s±siadów, którzy zginêli tylko dlatego, ¿e byli Polakami, postanowili¶my uczciæ ich pamiêæ, pokazuj±c Wo³yñ, w którym ¿yli nasi przodkowie i my sami, zanim dosz³o do masowych zbrodni. Ta czê¶æ wystawy nosi nazwê ¦LADAMI ¯YCIA.
Równolegle przedstawiamy materia³y dokumentuj±ce i obrazuj±ce zbrodnie ludobójstwa, a tak¿e miejsca, w których - mimo ró¿nych trudno¶ci - uda³o siê upamiêtniæ pomordowanych, choæ bez podania okoliczno¶ci zbrodni. Czê¶æ ta zosta³a okre¶lona jako CZAS ZAG£ADY.
Prezentowane eksponaty - fotografie, pocztówki, nieliczne dokumenty i inne materia³y - to g³ównie pami±tki osobiste, które uda³o siê zachowaæ by³ym mieszkañcom Wo³ynia, mimo niesprzyjaj±cych okoliczno¶ci. S± te¿ fotografie wspó³czesne mówi±ce o ¶ladach polskiej obecno¶ci na Wo³yniu i otoczeniu, w którym ¿yli Polacy.
Eksponaty pochodz± ze zbiorów rodzinnych cz³onków i sympatyków Towarzystwa Mi³o¶ników Wo³ynia i Polesia, Towarzystwa Mi³o¶ników Krzemieñca i Ziemi Krzemienieckiej, Towarzystwa Przyjació³ Krzemieñca i Ziemi Wo³yñsko-Podolskiej, Stowarzyszenia Upamiêtniania Polaków Pomordowanych na Wo³yniu.

Towarzystwo Mi³o¶ników Wo³ynia i Polesia

--
C
U
S
2006-07-30 13:43
Temat postu: O Wo³yniu
ciachu


forum admin
postw: 823

http://www.idn.org.pl/medykon/wolyn/index.htm

Województwo wo³yñskie w granicach II Rzeczypospolitej by³o jednym z sze¶ciu województw pasa wschodniego zwanego potocznie "Kresami wschodnimi". Graniczy³o ono od zachodu z województwem lubelskim, na pó³nocy z województwem poleskim, wschodni± jego granicê stanowi³a granica pañstwowa z ZSRR (Zwi±zkiem Socjalistycznych Republik Radzieckich), na po³udniu za¶ le¿a³o województwo tarnopolskie.
Powierzchnia województwa wynosi³a 35.754 km2 z ludno¶ci± licz±c± 2.085,6 tys. osób (wed³ug spisu z 1931 r.), daj±c ¶redni wska¼nik zamieszkania 58 osób na 1 km2 (¶rednia krajowa - 83 osoby na 1 km2). Tereny województwa w wiêkszo¶ci zamieszkiwa³a ludno¶æ ukraiñska w liczbie 1.418,3 tys. (68,0%); w miastach 40,6 tys., na wsi 1.377,7 tys.). Drug± narodowo¶ci± pod wzglêdem liczebno¶ci byli tam Polacy w liczbie 346,6 tys. (16,6%); w miastach 69,5 tys., na wsi 277,1 tys. Reszta to ¯ydzi (9,9%) i inne niewielkie grupy narodowo¶ciowe.
Na terenie województwa by³o 11 powiatów, 22 miasta, 103 gminy wiejskie oraz 2.743 gromady wiejskie (so³ectwa). Do dzi¶ zdo³ano ustaliæ, ¿e na terenie województwa wo³yñskiego rzezie ludno¶ci polskiej dokonane w latach 1939-1944 przez nacjonalistów ukraiñskich poch³onê³y co najmniej 30.000 osób. Wed³ug naszych ocen, stanowi to zaledwie oko³o 45% ogólnej liczby Polaków wymordowanych na Wo³yniu. Liczbê tê ocenia siê na 60-70 tys. osób.

Powiat dubieñski zajmowa³ po³udniow± czê¶æ województwa wo³yñskiego i graniczy³: na zachodzie z powiatem horochowskim, od pó³nocy z powiatem ³uckim, od wschodu z powiatem rówieñskim i zdo³bunowskim, od po³udnia z powiatem krzemienieckim.
Powierzchnia powiatu wynosi³a 3.275 km2, a ludno¶æ - 226,7 tys. osób (wed³ug spisu z 1931 r.), daj±c wska¼nik zamieszkania 69 osób na 1 km2.
Powiat w wiêkszo¶ci zamieszkany by³ przez ludno¶æ ukraiñsk± licz±c± 158,3 tys. (69,8%). Drug± narodowo¶ci± - pod wzglêdem liczebno¶ci - byli tam Polacy w liczbie 34,0 tys. osób, reszta to ¯ydzi, Czesi i inne nieliczne grupy narodowo¶ciowe.
Na terenie powiatu usytuowane by³y dwa miasta (Dubno, Radziwi³³ów ), 12 gmin wiejskich, 354 gromady wiejskie (so³ectwa). Do dzi¶ zdo³ano ustaliæ, ¿e na terenie powiatu dubieñskiego rzezie ludno¶ci polskiej dokonane w latach 1939-1944 przez nacjonalistów ukraiñskich poch³onê³y oko³o 1.900 osób. Wed³ug naszych ocen, stanowi to oko³o 25% ogólnej liczby wymordowanych Polaków w pow. dubieñskim. Ogóln± liczbê polskich ofiar w tym powiecie ocenia siê na 6.800 osób.

Powiat horochowski zajmowa³ po³udniowo-zachodni± czê¶æ województwa wo³yñskiego i graniczy³: na zachodzie z powiatem w³odzimierskim i sokalskim (województwo lwowskie), od pó³nocy z powiatem kowelskim, od wschodu z powiatem ³uckim, od po³udnia z powiatem radziechowskim (województwo tarnopolskie).
Powierzchnia powiatu wynosi³a 1257 km2, a ludno¶æ 122,1 tys. osób (wed³ug spisu z 1931 r.), daj±c wska¼nik zamieszkania 69 osób na 1 km2.
Powiat w wiêkszo¶ci zamieszkany by³ przez ludno¶æ ukraiñsk± licz±c± 84,3 tys. (69,0%). Drug± narodowo¶ci± pod wzglêdem liczebno¶ci byli tam Polacy w liczbie 21,1 tys. osób. Reszta to ¯ydzi i inne, nieliczne grupy narodowo¶ciowe.
Na terenie powiatu usytuowane by³y 2 miasta (Horochów, Beresteczko), 7 gmin wiejskich, 181 gromad wiejskich (so³ectw). Do dzi¶ zdo³ano ustaliæ, ¿e na terenie powiatu horochowskiego rzezie ludno¶ci polskiej dokonane w latach 1939-1944 przez nacjonalistów ukraiñskich poch³onê³y oko³o 2.400 osób. Wed³ug naszych ocen stanowi to oko³o 60% ogólnej liczby wymordowanych Polaków w powiecie horochowskim, któr± ocenia siê na 4.200 osób.

Powiat kostopolski zajmowa³ ¶rodkowo-wschodni± czê¶æ województwa wo³yñskiego i graniczy³: na zachodzie z powiatem ³uckim, na pó³nocy z powiatem sarneñskim, na wschodzie wzd³u¿ granicy z ZSRR oraz na po³udniu z powiatem rówieñskim.
Powierzchnia powiatu wynosi³a 3.496 km2, a ludno¶æ - 159,6 tys. osób (wed³ug spisu z 1931 r.), daj±c wska¼nik zamieszkania 46 osób na 1 km2.
Powiat w wiêkszo¶ci zamieszka³y by³ przez ludno¶æ ukraiñsk± licz±c± 105,5 tys. (66,1%). Drug± narodowo¶ci± pod wzglêdem liczebno¶ci byli tam Polacy w liczbie 35,0 tys. osób. Reszta to ¯ydzi, Niemcy i inne nieliczne grupy narodowo¶ciowe.
Na terenie powiatu usytuowane by³y 2 miasta (Kostopol, Bere¼ne), 6 gmin wiejskich, 233 gromady wiejskie (so³ectwa). Do dzi¶ zdo³ano ustaliæ, ¿e na terenie powiatu kostopolskiego rzezie ludno¶ci polskiej dokonane w latach 1939-1944 przez nacjonalistów ukraiñskich poch³onê³y oko³o 4.400 osób. Wed³ug naszych ocen, stanowi to oko³o 60% ogólnej liczby wymordowanych Polaków w powiecie kostopolskim, któr± ocenia siê na 7.000 osób.

Powiat kowelski zajmowa³ ¶rodkowo-pó³nocn± czê¶æ województwa wo³yñskiego i graniczy³: od zachodu z powiatem lubomelskim, od pó³nocy z województwem poleskim (powiaty koszyrski i brzeski), od wschodu z powiatem sarneñskim oraz od po³udnia z powiatami: ³uckim, horochowskim i w³odzimierskim.
Powierzchnia powiatu wynosi³a 5.682 km2 i stawia³a go w rzêdzie najwiêkszych powiatów w Polsce, by³ te¿ najwiêkszym powierzchniowo powiatem na terenie województwa wo³yñskiego. Ludno¶æ powiatu wynosi³a 255,1 tys. osób (wed³ug spisu z 1931 r.), a wiêc dawa³a wska¼nik zaludnienia 45 osób na 1 km2.
Powiat w wiêkszo¶ci zamieszkany by³ przez ludno¶æ ukraiñsk± licz±c± 185,4 tys. (72,7%). Drug± narodowo¶ci± pod wzglêdem liczebno¶ci byli tam Polacy licz±cy 36,7 tys. osób. Reszta to g³ównie: ¯ydzi oraz Niemcy, Czesi, Rosjanie i inni.
Na terenie powiatu usytuowane by³y dwa miasta (Kowel, Ratno), 15 gmin wiejskich, 314 gromad wiejskich (so³ectw). Do dzi¶ zdo³ano ustaliæ, ¿e na terenie powiatu kowelskiego rzezie ludno¶ci polskiej dokonane w latach 1939-1944 przez nacjonalistów ukraiñskich poch³onê³y ogó³em 3.350 osób. Wed³ug naszych ocen stanowi to oko³o 45% ogólnej liczby wymordowanych Polaków w pow. kowelskim. Liczbê ofiar polskich w tym powiecie ocenia siê na 7.300 osób.

Powiat krzemieniecki zajmowa³ po³udniow± czê¶æ województwa wo³yñskiego i graniczy³: od zachodu z województwem tarnopolskim (powiaty: brodzki, zborowski), od pó³nocy z powiatem dubieñskim i zdo³bunowskim, od wschodu wzd³u¿ granicy ZSRR oraz od po³udnia znowu z województwem tarnopolskim (powiat zborowski).
Powierzchnia powiatu wynosi³a 2.700 km2, a ludno¶æ 243,0 tys. osób (wed³ug spisu z 1931 r.), a wiêc dawa³a wska¼nik zamieszkania 46 osób na 1 km2.
Powiat w wiêkszo¶ci zamieszkany by³ przez ludno¶æ ukraiñsk± licz±c± 196,2 tys. osób (80,7%). Drug± narodowo¶ci± pod wzglêdem liczebno¶ci byli tam Polacy w liczbie 25,8 tys. osób. Pozostali to ¯ydzi i inne nieliczne grupy narodowo¶ciowe.
Na terenie powiatu usytuowane by³o tylko 1 miasto (Krzemieniec), 12 gmin wiejskich, 253 gromady wiejskie (so³ectwa). Do dzi¶ zdo³ano ustaliæ, ¿e na terenie powiatu krzemienieckiego rzezie ludno¶ci polskiej dokonane w latach 1939-1944 przez nacjonalistów ukraiñskich poch³onê³y oko³o 3.000 osób. Wed³ug naszych ocen, stanowi to 60% ogólnej liczby wymordowanych Polaków w powiecie krzemienieckim, któr± ocenia siê na 5.100 osób.

Powiat lubomelski zajmowa³ pó³nocno-zachodni± czê¶æ województwa wo³yñskiego i graniczy³: od zachodu z województwem lubelskim, wzd³u¿ rzeki Bug (powiaty w³odawski i che³mski), od pó³nocy z województwem poleskim (powiat brzeski), od wschodu z powiatem kowelskim oraz od po³udnia z powiatem w³odzimierskim.
Powierzchnia powiatu wynosi³a 2.054 km2, a ludno¶æ 85,5 tys. osób (wed³ug spisu z 1931 r.), a wiêc dawa³a wska¼nik zamieszkania 42 osoby na 1 km2.
Powiat w wiêkszo¶ci zamieszkany by³ przez ludno¶æ ukraiñsk± licz±c± 66,0 tys. osób (72,2%). Drug± narodowo¶ci± pod wzglêdem liczebno¶ci byli Polacy w liczbie 12,1 tys. osób, pozostali to ¯ydzi i inne nieliczne grupy narodowo¶ciowe.
Na terenie powiatu usytuowane by³o tylko 1 miasto (Luboml), 7 gmin wiejskich oraz 102 gromady wiejskie (so³ectwa). Do dzi¶ zdo³ano ustaliæ, ¿e na terenie powiatu lubomelskiego rzezie ludno¶ci polskiej dokonane w latach 1939-1944 przez nacjonalistów ukraiñskich poch³onê³y ogó³em 1.856 osób. Wed³ug naszych ocen jest to pe³na (100%) liczba ofiar polskich w powiecie lubomelskim.

Powiat ³ucki zajmowa³ centraln± czê¶æ województwa wo³yñskiego i graniczy³: od zachodu z powiatem kowelskim i horochowskim, od pó³nocy z powiatem sarneñskim, od wschodu z powiatem kostopolskim i rówieñskim, od po³udnia z powiatem dubieñskim.
Powierzchnia powiatu wynosi³a 4.767 km2, a ludno¶æ - 290,8 tys. osób (wed³ug spisu z 1931 r.), a wiêc dawa³a wska¼nik zamieszkania 61 osób na 1 km2.
Powiat w wiêkszo¶ci zamieszkany by³ przez ludno¶æ ukraiñsk± licz±c± 172,1 tys. osób (59,2%). Drug± narodowo¶ci± pod wzglêdem ilo¶ciowym byli tam Polacy w liczbie 56,4 tys. osób, poza tym to ¯ydzi i inne nieliczne grupy narodowo¶ciowe.
Na terenie powiatu usytuowane by³y 3 miasta (£uck, O³yka, Ro¿yszcze), 13 gmin wiejskich, 448 gromad wiejskich (so³ectw). Do dzi¶ zdo³ano ustaliæ, ¿e na terenie powiatu ³uckiego rzezie ludno¶ci polskiej dokonane w latach 1939-1944 przez nacjonalistów ukraiñskich poch³onê³y ogó³em oko³o 4.000 osób. Wed³ug naszych ocen, stanowi to oko³o 35% ogólnej liczby wymordowanych Polaków w powiecie ³uckim. Liczbê tê ocenia siê na 11.300 osób.

Powiat rówieñski zajmowa³ ¶rodkowo-wschodni± czê¶æ województwa wo³yñskiego i graniczy³: od zachodu z powiatami dubieñskim i ³uckim, od pó³nocy z powiatem kostopolskim, od wschodu wzd³u¿ granicy z ZSRR, za¶ od po³udnia graniczy³ z powiatem zdo³bunowskim.
Powierzchnia powiatu wynosi³a 2.898 km2, a ludno¶æ 252,8 tys. osób (wed³ug spisu z 1931 r.), a wiêc dawa³a stosunkowo du¿y wska¼nik gêsto¶ci zamieszkania, bo 87 osób na 1 km2.
Powiat w wiêkszo¶ci zamieszkiwa³a ludno¶æ ukraiñska licz±ca 160,6 tys. osób (63,5%). Drug± narodowo¶ci± pod wzglêdem liczebno¶ci byli tam Polacy w liczbie 37,0 tys. osób. Reszta to g³ównie ¯ydzi oraz Niemcy i Czesi.
Na terenie powiatu usytuowane by³y 2 miasta (Równe, Korzec), 9 gmin wiejskich, 308 gromad wiejskich (so³ectw). Do dzi¶ zdo³ano ustaliæ, ¿e na terenie powiatu rówieñskiego rzezie ludno¶ci polskiej dokonane w latach 1939-1944 przez nacjonalistów ukraiñskich poch³onê³y ogó³em oko³o 1.000 osób. Wed³ug naszej oceny, stanowi to niewiele ponad 10% ogólnej liczby wymordowanych Polaków w powiecie rówieñskim, któr± ocenia siê na 7.400 osób.

Powiat sarneñski zajmowa³ pó³nocno-wschodni± czê¶æ województwa wo³yñskiego i graniczy³: od zachodu z powiatami kowelskim i ³uckim, od pó³nocy z województwem poleskim (powiaty piñski i stoliñski), od wschodu granica jego przebiega³a wzd³u¿ granicy pañstwowej Polska-ZSRR, za¶ od po³udnia graniczy³ z powiatem kostopolskim.
Powierzchnia powiatu wynosi³a 5.478 km2, a ludno¶æ 181,3 tys. osób (wed³ug spisu z 1931 r.), a wiêc dawa³a wska¼nik zamieszkania 33 osoby na 1 km2.
Powiat w wiêkszo¶ci zamieszkany by³ przez ludno¶æ ukraiñsk± licz±c± 129,8 tys. osób (71,6%). Drug± narodowo¶ci± pod wzglêdem liczebno¶ci byli Polacy w liczbie 30,4 tys. osób. Pozostali to ¯ydzi oraz inne nieliczne grupy narodowo¶ciowe.
Na terenie powiatu usytuowane by³y 3 miasta (D±browica, Rokitno, Sarny), 9 gmin wiejskich oraz 172 gromady wiejskie (so³ectwa). Do dzi¶ zdo³ano ustaliæ, ¿e na terenie powiatu sarneñskiego rzezie ludno¶ci polskiej dokonane w latach 1939-1944 przez nacjonalistów ukraiñskich poch³onê³y oko³o 1.400 osób. Wed³ug naszych ocen stanowi to oko³o 20% ogólnej liczby wymordowanych Polaków w powiecie sarneñskim. Liczbê tê ocenia siê na 6.100 osób.

Powiat w³odzimierski zajmowa³ po³udniowo-zachodni± czê¶æ województwa wo³yñskiego i graniczy³: od zachodu z województwem lubelskim (powiat hrubieszowski), od pó³nocy z powiatem lubomelskim, od wschodu czê¶ciowo z powiatem kowelskim, czê¶ciowo za¶ z horochowskim, od po³udnia z województwem lwowskim (powiat sokalski).
Powierzchnia powiatu wynosi³a 2.208 km2, za¶ ludno¶æ okre¶la³a siê liczb± 150,4 tys. osób (wed³ug spisu z 1931 r.), a wiêc dawa³a wska¼nik zaludnienia 68 osób na 1 km2.
Powiat w wiêkszo¶ci zamieszkany by³ przez ludno¶æ ukraiñsk± licz±c± 88,2 tys. osób (58,6%). Drug± narodowo¶ci± pod wzglêdem liczebno¶ci by³a ludno¶æ polska licz±ca 40,2 tys. (26,7%), reszta to g³ównie ¯ydzi i Czesi.
Na terenie powiatu usytuowane by³y 2 miasta (W³odzimierz, U¶ci³ug), 7 gmin wiejskich, 249 gromad wiejskich (so³ectw). Do dzi¶ zdo³ano ustaliæ, ¿e na terenie powiatu w³odzimierskiego rzezie ludno¶ci polskiej dokonane w latach 1939-1944 przez nacjonalistów ukraiñskich poch³onê³y oko³o 6.500 osób. Wed³ug naszych ocen, stanowi to oko³o 80% ogólnej liczby wymordowanych Polaków w powiecie w³odzimierskim, któr± ocenia siê na 8.000 osób.

Powiat zdo³bunowski zajmowa³ po³udniowo-wschodni± czê¶æ województwa wo³yñskiego i graniczy³: od zachodu z powiatem dubieñskim, od pó³nocy z powiatem rówieñskim, od wschodu wzd³u¿ granicy z ZSRR oraz od po³udnia z powiatem krzemienieckim.
Powierzchnia powiatu wynosi³a 1.309 km2 z ludno¶ci± 118,3 tys. (wed³ug spisu z 1931 r.), a wiêc dawa³a wska¼nik gêsto¶ci zamieszkania 88 na 1 km2.
Powiat w wiêkszo¶ci zamieszkany by³ przez ludno¶æ ukraiñsk± licz±c± 81,8 tys. osób (69,1%). Drug± narodowo¶ci± pod wzglêdem liczebno¶ci byli tam Polacy w liczbie 17,9 tys. osób, reszta to ¯ydzi i inne niewielkie grupy narodowo¶ciowe.
Na terenie powiatu usytuowane by³y 2 miasta (Zdo³bunów, Ostróg), 6 gmin wiejskich, 129 gromad wiejskich (so³ectw). Do dzi¶ zdo³ano ustaliæ, ¿e na terenie powiatu zdo³bunowskiego rzezie ludno¶ci polskiej dokonane w latach 1939-1944 przez nacjonalistów ukraiñskich poch³onê³y oko³o 500 osób. Wed³ug naszych ocen, stanowi to nieco ponad 10% ogólnej liczby wymordowanych Polaków w powiecie zdo³bunowskim, któr± ocenia siê na 3.600 osób.

(Dane geograficzne i demograficzne wg spisu z 1931 r.)

¬ród³o danych:
Józef Turowski, W³adys³aw Siemaszko
"Zbrodnie nacjonalistów ukraiñskich
dokonane na ludno¶ci polskiej na Wo³yniu w latach 1939-1945"

Opublikowano w Internecie za zgod± autorów.

--
C
U
S
2006-07-30 13:45
Temat postu: Najwa¿niejsze wydarzenia na Wo³yniu
ciachu


forum admin
postw: 823

http://www.idn.org.pl/medykon/wolyn/index.htm

Koniec X w.
Ksiêstwo w³odzimiersko-wo³yñskie, jedno z po³udniowo-zachodnich ksi±¿±t ruskich, podleg³e ksi±¿êtom kijowskim.
1154
Uniezale¿nienie siê ksiêstwa w³odzimiersko-wo³yñskiego od Kijowa.
1199
Po³±czenie ksiêstwa w³odzimiersko-wo³yñskiego z ksiêstwem halickim - powstanie Rusi Halicko-Wo³yñskiej.
Trzy 10-lecia
XIII w.
Rozpad Rusi Halicko-Wo³yñskiej na drobne ksiêstwa, rywalizacje o ziemie Rusi i interwencje Polski i Wêgier.
1229
Zjednoczenie Wo³ynia przez ks. Daniela Halickiego, nastêpnie opanowanie Kijowa.
1240
Najazd mongolski - zniszczenie Wo³ynia.
1245
Zwyciêstwo ks. Daniela nad wojskami polsko-wêgierskimi pod Jaros³awiem i zjednoczenie Rusi Halicko-Wo³yñskiej.
1264
Rozpad Rusi Halicko-Wo³yñskiej na drobne ksiêstwa.
Lata 40. XIII w.
Zagarniêcie Rusi Halicko-Wo³yñskiej przez ksiêcia litewskiego Lubarta, walki o Ru¶ miêdzy Polsk± i Litw±.
1352-1366
Podzia³ Rusi Halicko-Wo³yñskiej miêdzy Polskê i Litwê. Zajêcie przez Polskê ziemi halickiej, ziemi be³zkiej i che³mskiej, ziemi w³odzimierskiej i czê¶ci Podola; przy³±czenie do Litwy reszty Wo³ynia i Podola.
1335-1385
Rz±dy ks. Lubarta w £ucku.
1387-1430
Wo³yñ pod rz±dami wielkiego ksiêcia Witolda. Nap³yw osadników z Polski i Niemiec oraz osadnictwo ¯ydów, Ormian, Karaimów i Tatarów.
1429
Zjazd monarchów w £ucku.
1430-1569
Rz±dy ostatniego udzielnego ksiêcia na Wo³yniu Swidrygie³³y; w³±czenie Wo³ynia do Litwy.
1569
Unia polsko-litewska w Lublinie i w³±czenie Wo³ynia do Korony Polskiej jako województwa wo³yñskiego.
XVII w.
Najazdy tatarskie i wojny kozackie (Chmielnicczyzna 1648-1651) - zniszczenia, spalenia, rabunki i rzezie.
1772
Pierwszy rozbiór Polski.
1782
Oderwanie od Wo³ynia i przy³±czenie do Austrii po³udniowego skrawka ze Zbara¿em, Za³o¼cami i Podkamieniem.
1793
Drugi rozbiór Polski. Oderwanie i przy³±czenie do Rosji wschodniej czê¶ci Wo³ynia.
1795
Trzeci rozbiór Polski. Zagarniêcie przez Rosjê reszty województwa wo³yñskiego oraz czê¶ci ziemi che³mskiej. Utworzenie guberni wo³yñskiej ze stolic± w ¯ytomierzu.
XVII-XVIII w.
Polonizowanie siê szlachty ruskiej na Wo³yniu.
1803
Zorganizowanie przez Tadeusza Czackiego Gimnazjum Wo³yñskiego, przeorganizowanego w Liceum Krzemienieckie w 1819 r.
1830-1831
Powstanie Listopadowe. Walki korpusu gen. Józefa Dwernickiego na Wo³yniu.
Lata 30. XIX w.
Zamkniêcie Liceum Krzemienieckiego i innych szkó³ polskich, konfiskata dóbr magnatów uczestnicz±cych w Powstaniu, kasata klasztorów i ko¶cio³ów, zniesienie unii.
1863 i lata nastêpne
Powstanie Styczniowe, represje carskie przeciw Polakom - kasata pozosta³ych klasztorów, konfiskata maj±tków szlachty, zakaz sprzedawania ziemi Polakom, parcelowanie skonfiskowanych maj±tków miêdzy Niemców i Czechów - kurczenie siê polskiego stanu posiadania.
1915-1916
Walki austriacko-niemiecko-rosyjskie. Zniszczenia wojenne.
1918
Traktat w Brze¶ciu Litewskim, wycofanie siê wojsk austriackich i okupacja niemiecka. Zajêcie wschodniej czê¶ci Wo³ynia przez bolszewików.
1919
Walki polsko-ukraiñskie, wyparcie wojsk ukraiñskich.
1920
Wojna polsko-bolszewicka.
1921
Traktat Ryski. Wo³yñ w granicach II RP bez wschodniej czê¶ci (Zwiahel, Starokonstantynów, Zas³aw).
1921-1939
Rozwój gospodarczy i kulturalny Wo³ynia. Reaktywowanie Liceum Krzemienieckiego.
1939
Agresja sowiecka na Polskê i przy³±czenie Wo³ynia do Zwi±zku Sowieckiego.
1939-1941
Represje sowieckie: aresztowania, deportacje, egzekucje - dokonywane przez NKWD.
1941
Agresja niemiecka na Zwi±zek Sowiecki. Zajêcie Wo³ynia przez Niemców.
1942
Zag³ada wo³yñskich ¯ydów dokonana przez Niemców przy wspó³udziale nacjonalistów ukraiñskich.
1943-1944
Ludobójstwo dokonane na ludno¶ci polskiej Wo³ynia przez nacjonalistów ukraiñskich, g³ównie OUN-UPA. Wymordowanie, pocz±wszy od 1939 roku, 50-60 tys. Polaków.
1944-1945
Ekspatriacja do Polski z Wo³ynia pozosta³ych przy ¿yciu Polaków.

Oprac. Ewa Siemaszko

--
C
U
S
2006-07-30 22:15
Temat postu: Lekarze i sanitariuszki 27 Wo³yñskiej Dywizji Piechoty AK
ciachu


forum admin
postw: 823

http://www.idn.org.pl/medykon/wolyn/inne/sanitariuszki.htm

Lekarze i sanitariuszki 27 Wo³yñskiej Dywizji Piechoty AK

27 Wo³yñska Dywizja Piechoty AK by³a najliczniejsz± formacj± wojskow± Polski Podziemnej na terenie kraju w latach II wojny ¶wiatowej. Liczy³a 7 tysiêcy ludzi pod broni± i pozostawa³a pod jednym dowództwem, przemieszcza³a siê i przeprowadza³a akcje zbrojne wszystkimi si³ami w sposób, jak to czyni³y regularne jednostki wojskowe.
Przez okres jednego miesi±ca prowadzi³a z Niemcami walki frontowe na odcinku ponad 50 km w trójk±cie Kowel - W³odzimierz - Luboml, wi±¿±c znaczne si³y niemieckie w tym rejonie. Trzykrotnie okr±¿ona przerywa³a pier¶cieñ wojsk nieprzyjacielskich i wychodzi³a zwyciêsko z "kot³ów". Walczy³a tak¿e na Polesiu i pó³nocnej Lubelszczy¼nie a¿ do chwili podstêpnego rozbrojenia przez armiê sowieck± i NKWD pod Skrobowem k. Lubartowa 25.07.1944 r. Na ca³ym szlaku walk, licz±cym ponad 500 km, straci³a ponad 1000 poleg³ych i wielu zaginionych bez wie¶ci.
27 WDP AK powsta³a z samodzielnie operuj±cych na Wo³yniu oddzia³ów partyzanckich i placówek samoobrony, ratuj±cych ludno¶æ polsk± przed krwawymi napadami ukraiñskich szowinistów, dokonuj±cych straszliwej "czystki etnicznej" na kresach po³udniowo-wschodnich ówczesnej Rzeczypospolitej. W drugiej po³owie stycznia 1944 r. na rozkaz dowódcy Okrêgu Wo³yñ p³k. "Lubonia" - Kazimierza B±biñskiego przyst±piono do realizacji planu "Burza" na ty³ach armii niemieckiej i tworzenia ze wspomnianych oddzia³ów jednej du¿ej formacji wojskowej. Miejscem koncentracji by³ rejon Zasmyk i Kupiczowa na po³udnie od Kowla, dok±d pospieszy³y samodzielne dot±d oddzia³y. Tak powsta³a 27 WDP AK. W drugiej po³owie lutego tego¿ roku by³y ju¿ zorganizowane kompanie, bataliony i pu³ki. W miesi±c pó¼niej Dywizja wyruszy³a na front przeciwko si³om niemieckim.
Obok ró¿nych s³u¿b pomocniczych, jak ³±czno¶æ, kwatermistrzostwo, duszpasterstwo, kompania saperów i in., mia³a 27 Dywizja AK tak¿e w³asn± s³u¿bê zdrowia, która chlubnie zapisa³a siê w jej dziejach.
Oficjalnego okre¶lenia "s³u¿ba zdrowia" w ówczesnej sytuacji partyzanckiej i le¶nej nie u¿ywa³o siê. Mówi³o siê po prostu o lekarzach i sanitariuszkach (nie "pielêgniarkach"), do których mo¿na by³o zwracaæ siê z ka¿d± dolegliwo¶ci±, nie mówi±c o ranach.
Lekarze byli wcze¶niej pracownikami szpitali, g³ównie w Kowlu i W³odzimierzu Wo³., ale np. dr "Gryf" - Grzegorz Fedorowski przyjecha³ na Wo³yñ z Warszawy. Wszyscy jako cz³onkowie konspiracji, gdy powstawa³a 27 Wo³yñska Dywizja, otrzymali od w³adz Polski Podziemnej rozkaz wst±pienia w jej szeregi.
Podobnie sanitariuszki: pracowa³y w szpitalach, posiada³y wysokie kwalifikacje zawodowe, teraz w warunkach le¶nych s³u¿y³y sprawie polskiej z ca³ego serca dumne, ¿e to w³a¶nie one zosta³y wezwane przez prze³o¿onych do s³u¿by w szeregach partyzanckich. W warunkach nieustannych walk, ci±g³ego zagro¿enia, przemarszach, krwawych potyczkach sanitariuszki chyba jeszcze gorliwiej spe³nia³y swoje samarytañskie obowi±zki ni¿ poprzednio w spokojnych miejskich szpitalach.
Sióstr z wysokimi kwalifikacjami by³o w Dywizji niewiele, zaledwie kilka, ale wkrótce przysz³y im z pomoc± m³ode dziewczêta, które na apel dowództwa Dywizji pospieszy³y do oddzia³ów, by pod opiek± lekarzy, przede wszystkim dra "Gryfa" i do¶wiadczonych starszych kole¿anek odbyæ krótkie kursy szkoleniowe. Na tyle jednak dok³adne, ¿e ju¿ po paru tygodniach skromne adeptki s³u¿by pomocniczej doskonale dawa³y sobie radê zarówno w szpitalach polowych, ubogich, prowizorycznych, jak i w czasie bitew. Trzeba za¶ wtedy by³o pod gradem kul udzielaæ pomocy rannym ch³opcom, znosiæ ich z pola walki, zapewniaæ le¿±cym na noszach lub wozach konnych spokój i nale¿yte warunki do czasu, gdy znajd± siê na sto³ach operacyjnych, a potem pod fachow± opiek± lekarzy przez okres rekonwalescencji.
Dowództwo Dywizji przyjê³o zasadê, ¿e ka¿dy batalion bêdzie mia³ w³asnego lekarza oraz 2-4 sanitariuszek. Opiekê nad szpitalem polowym: jednym w kowelskiej "Gromadzie" i drugim w ³ucko-w³odzimierskiej "Osnowie" (kryptonimy pu³ków), bêd± sprawowali osobni lekarze z odpowiedni± liczb± sanitariuszek.
Naczelnym lekarzem dywizyjnym zosta³ mianowany dr Jan Matulewicz - "Sêp". Niektóre bataliony, z braku wykwalifikowanych lekarzy, musia³y zadowoliæ siê felczerami. Gdy zachodzi³a potrzeba, lekarze batalionowi pomagali sobie nawzajem, zw³aszcza po wiêkszych bitwach, kiedy w niektórych jednostkach liczba rannych by³a szczególnie du¿a.
Do po³owy marca 1944 r. g³ówny szpital "Gromady" znajdowa³ siê w Kupiczowie, osadzie zamieszka³ej w przewa¿aj±cej mierze przez ludno¶æ czesk±, bardzo ¿yczliw± Polakom. "Osnowa" mia³a swój szpital w miejscowo¶ci Turówka i Sieliski ko³o W³odzimierza. Potem w wyniku zaciêtych walk i natarcia niemieckich wojsk pancernych, obydwa szpitale zosta³y umieszczone na wozach i jecha³y za przemieszczaj±cymi siê z miejsca na miejsce batalionami, prowadz±cymi nieustanne krwawe zmagania z wrogiem. Rannych zaczê³o gwa³townie przybywaæ. Lekarze i sanitariuszki dwoili siê i troili, by sprostaæ nie³atwym zadaniom zapewnienia rannym niezbêdnej opieki.
Tymi krótkimi wspomnieniami pragnê z³o¿yæ ho³d nale¿ny ówczesnym wo³yñskim lekarzom, a szczególnie siostrom za ich nadludzk± chwilami pracê, za ich po¶wiêcenie, ca³kowite oddanie siê s³u¿bie cierpi±cym ¿o³nierzom.
Le¿a³em wtedy z potrzaskan± rêk± na jednym z wozów, a ¿e nogi mia³em zdrowe, mog³em od czasu do czasu odwiedzaæ rannych kolegów na s±siednich wozach, czasem komu¶ pomóc, us³u¿yæ, a przede wszystkim obserwowaæ pracê dywizyjnej s³u¿by zdrowia. Trudno by³o niekiedy uwierzyæ, ¿e m³odziutkie kole¿anki z niedawnej szkolnej ³awy, po bardzo krótkim przeszkoleniu, potrafi± z tak± umiejêtno¶ci±, precyzj±, pielêgnowaæ rannych i tak wytrwale, prawie bez snu, bez chwili prawdziwego odpoczynku byæ nieustannie na posterunku, krz±taæ siê oko³o le¿±cych, jêcz±cych, obola³ych.
Wozy w liczbie oko³o 300 sta³y w lesie pod go³ym niebem, a by³ kwiecieñ. Dni by³y pogodne, ale i pada³ ¶nieg, deszcz, w nocy przymrozki. Ranni marzli, wo³ali o pomoc, o przykrycie, poprawienie poduszki, zmianê banda¿y. Dziewczêta bez przerwy biega³y od krañca po kraniec szpitalnego obozowiska i bez szemrania, bez cienia skargi lub niechêci spe³nia³y pos³ugi z i¶cie anielsk± cierpliwo¶ci±, trosk± i u¶miechem na twarzy. Pokrzepia³y cierpi±cych, wykonywa³y bez szemrania ka¿d± pro¶bê, zawsze pogodne, pe³ne szczerej ¿yczliwo¶ci. Wszystko to wymaga³o ogromnego hartu, odporno¶ci psychicznej i fizycznej, samarytañskiego serca i niecodziennej dobroci.
Gdy raz spyta³em jedn± z kole¿anek filigranowej budowy czy nie za ciê¿ka to dla niej praca, us³ysza³em krótk± odpowied¼: "A ci co le¿± i jêcz± z bólu, maj± l¿ej? Lepiej?" Taka by³a postawa owych dzielnych wo³yñskich pielêgniarek, które s³u¿bê rannym i chorym rozumia³y nie tylko jako ¶wiêty obowi±zek, lecz tak¿e zwyk³± powinno¶æ Polki, dumnej z faktu przyjêcia jej do Dywizji i obdarzenia zaufaniem, skoro powierzono jej opiekê nad ciê¿ko cierpi±cymi.
Mimo niebezpieczeñstwa, blisko¶ci frontu, mimo przelatuj±cych ci±gle nad lasem pocisków artyleryjskich, niekiedy rozrywaj±cych siê w pobli¿u, mimo czêstokroæ g³odu, ch³odu, dziewczêta trwa³y na swoich placówkach niczym prawdziwi liniowi ¿o³nierze.
Kiedy 20 kwietnia 1944 r. Dywizja zosta³a okr±¿ona przez si³y niemieckie, a po up³ywie doby zdo³a³a wydrzeæ siê z "kot³a", nastêpnie poniós³szy znaczne straty przedostaæ siê na Polesie, nast±pi³y dla ca³ego wojska jeszcze trudniejsze dni. W ka¿dej wsi placówki niemieckie, nieustanne krwawe potyczki i zmiany miejsca postoju. Szpital na wozach pozosta³ w lesie, zajêty potem przez Wêgrów. Ranni wymagali transportu na noszach. Przemarsze po pas, a bywa³o, ¿e i po szyjê w poleskich bagnach. W dodatku przy doskwieraj±cym g³odzie. Nasze sanitariuszki i lekarze wykazali wiêkszy zasób si³ psychicznych i odporno¶ci fizycznej, ni¿ mo¿na by³o oczekiwaæ.
Czêsto po ca³onocnym przedzieraniu siê po przepastnych moczarach rano plutony i kompanie, wyczerpane do ostateczno¶ci, uk³ada³y siê w gêstwinach le¶nych i z miejsca zapada³y w kamienny sen. Dziewczêta tym czasem spieszy³y do rannych, niesionych przez kolegów, by opatrzyæ obola³e miejsca, zmieniæ zamoczone banda¿e, nakarmiæ resztkami suchego chleba. Dopiero wtedy, wykonawszy pielêgniarski obowi±zek, uk³ada³y siê na suchszych miejscach na zas³u¿ony odpoczynek. Zdarza³o siê i tak, ¿e zaledwie owa wolna chwila nadesz³a, podrywa³ wojsko alarm i zanurzano siê znowu w podmok³e poleskie knieje. Bywa³o równie¿, ¿e krótki sen przerywa³y dziewczynom wo³ania rannych, potrzebuj±cych pomocy. W tych warunkach s³u¿ba naszych sanitariuszek by³a przyk³adem prawdziwego heroizmu, trudnego dzi¶ do wyobra¿enia. A to s± niepodwa¿alne fakty.
By³em raz ¶wiadkiem nastêpuj±cego przypadku. Nasz patrol natrafi³ gdzie¶ w zaro¶lach na kilkunastu rannych sowieckich ¿o³nierzy, od kilku dni le¿±cych w bagnie o g³odzie i bez pomocy lekarskiej. Przetransportowano ich do naszego szpitala. Rano zwróci³em uwagê na jaki¶ dziwny ruch przy czê¶ci wozów na skraju obozowiska. Postanowi³em podej¶æ tam. By³em ju¿ niedaleko, gdy poczu³em dochodz±c± stamt±d okropn± woñ. Nasze dziewczêta rozcina³y mundury klej±ce siê od b³ota, wodorostów i ropy zmieszanej z zakrzep³± krwi±, niesamowicie wprost cuchn±ce. Rzuca³y na kupê czê¶ci uniformów, my³y rany, banda¿owa³y, owija³y ¿o³nierzy w koce i uk³ada³y na wymoszczonych s³om± wozach. Ranni patrzyli na swe wybawicielki z niemym uwielbieniem. Nie potrafi³em zrozumieæ, jak m³ode dziewczêta potrafi³y wytrwaæ w takim powietrzu oko³o 2 godzin. Gdy zakoñczy³y opatrunki, zakopano cuchn±c± odzie¿, podszed³em do jednego z wozów i spyta³em, dlaczego doprowadzili siê do takiego stanu? "To naszy druzija brosili nas w bo³oto i paszli k'czortu!" - odpowiedzia³ zapytany. Polskie sanitariuszki jeszcze uros³y w naszych oczach.
Zdarzy³o siê kilka razy, ¿e chorych, ciê¿ko rannych nie mo¿na by³o dalej transportowaæ. Grozi³o to im ¶mierci±. Zostawiano wówczas takiego ¿o³nierza w jakim¶ zamieszka³ym chutorze, a która¶ z sanitariuszek zg³asza³a siê na ochotnika zostaæ z nim jako opiekunka, Po¶wiêcenie takiej dziewczyny nie da siê wyraziæ s³owami. Wszêdzie Niemcy nie maj±cy dla Polaków ¿adnych wzglêdów. Okre¶lali ich jednym s³owem "banditen" i likwidowali bez namys³u. Krêcili siê ukraiñscy banderowcy. Byli jeszcze gorsi od Niemców. Nie brakowa³o szajek rabunkowych. Dowódcy wrêczali Poleszukom dolary, czasem carskie 5-rublówki w z³ocie za przechowanie i ¿ywienie. Lecz i za tak± cenê trudno by³o o kawa³ek chleba czy lada kartofel. Pozostawione sanitariuszki dokonywa³y cudów mêstwa i ratowa³y swoich podopiecznych. A za to niejedna pojecha³a "na bia³e nied¼wiedzie", gdy tereny te zajêli sowieci. Uznali je za "szpionów", "agentki obcego wywiadu" i bez s±du skazywali bohaterskie dziewczyny na deportacje.
Dzi¶ ¶rodowiska 27 Wo³yñskiej Dywizji AK funduj± swoim zas³u¿onym dziewczynom tablice pami±tkowe, wspominaj± je w ró¿nych publikacjach, lecz niewiele to znaczy w porównaniu do ogromu po¶wiêceñ okazanych niegdy¶ przez m³odociane wo³yñskie Polki. Ogó³ naszego spo³eczeñstwa niewiele o nich wie. Wolimy podkre¶laæ "zas³ugi" nie-Polaków.

Leon Kar³owicz

"Gazeta Lekarska" - nr 12, 2001.

--
C
U
S
2006-07-30 22:16
Temat postu: Ocaliæ od zapomnienia!
ciachu


forum admin
postw: 823

http://www.idn.org.pl/medykon/wolyn/inne/ocalic.htm

Ocaliæ od zapomnienia!

Zbli¿a siê 60-ta rocznica tragicznych wydarzeñ (ludobójstwa) na Wo³yniu. Napisano ju¿ wiele s³ów na ten temat i ja, jako ¿ywy ¶wiadek, chcê siê podzieliæ z wszystkimi zainteresowanymi swoj± tragedi±.
Urodzi³am siê 16 grudnia 1936 roku w miejscowo¶ci Hurby, gmina Buderarz, powiat Zdo³bunów, województwo Wo³yñ. Z domu nazywam siê Ostaszewska, córka Jana i Marii (z domu Zieliñskiej).
By³am zbyt ma³a, aby siê broniæ i zbyt du¿a, ¿eby zapomnieæ tragiczny dzieñ 2 czerwca 1943 roku. Wieczorem tego krytycznego dnia, mama ca³± pi±tkê dzieci przygotowywa³a do snu. Byli¶my w samych koszulkach (dla porz±dku podajê imiona i wiek mojego rodzeñstwa: najstarszy brat, Marcel - 12 lat, siostra Lodzia - 10 lat, Irena - 6,5 roku, siostra Stasia - 4 lata, brat Tadzio - 1,5 roku).
Mieszkali¶my do¶æ daleko od innych gospodarstw i tego dnia kto¶ nas powiadomi³, ¿e wiele domów pali siê i ¿e banderowcy napadli na Hurby. Wtedy ojciec zdecydowa³, aby mama z dzieæmi uciek³a do pobliskiego lasu. Tak te¿ siê sta³o. Marcel wzi±³ na plecy Stasiê, Mama najm³odsze z dzieci na rêce, ja za¶ trzymaj±c siê sukienki Mamy i Lodzia - ucieka³y¶my. Do³±czy³o do nas wielu s±siadów, wszyscy biegli w kierunku lasu. Ojciec zosta³ w domu, aby wynie¶æ cenniejsze rzeczy i trochê ¿ywno¶ci.
Uszli¶my mo¿e ze 150 metrów, kiedy Mama zauwa¿y³a kilku m³odych mê¿czyzn wychodz±cych z lasu. Ka¿dy mia³ w rêku siekierê. Mama zaczê³a krzyczeæ przera¼liwie, aby¶my siê chowali. Rozbiegli¶my siê wszyscy w zbo¿e na tyle ju¿ du¿e, ¿e pozwala³o nam ukryæ siê. Brat Marcel z siostr± Stasi± odbieg³ od nas, siostrê Lodziê poci±gnê³a za sob± jedna z naszych s±siadek, a ja zosta³am z Mam±.
Rozpoczê³a siê rze¼. Banderowcy uderzali na o¶lep siekierami i no¿ami kogo dopadli. Kilku z nich nadjecha³o na koniach i tratuj±c w poszukiwaniu ofiar zbo¿e - mordowali znalezionych. Kilku banderowców podbieg³o do mojej mamy i jeden z nich uderzy³ j± w g³owê siekier±. Mama upad³a i wypu¶ci³a z r±k brata Tadzia, a ja z przera¿enia krzycza³am. Na ca³ym polu by³ ogromny wrzask i lament, ludzie b³agali swoich oprawców o darowanie ¿ycia, no bo przecie¿ ich znali. Oprawcy byli jednak bezwzglêdni. Mama czo³gaj±c siê, przygarnê³a do siebie p³acz±cego Tadzia i zakrwawionemu da³a pier¶.
Po nied³ugiej chwili banderowcy ponownie dobiegli do mojej Mamy i podciêli jej gard³o. Jeszcze ¿y³a kiedy zdarli z niej szaty i poodcinali piersi. Ja le¿a³am przytulona do ziemi, chyba ze strachu nawet nie oddycha³am. Mama i Tadzio strasznie siê mêczyli, Mama powyrywa³a sobie d³ugie w³osy z g³owy, by³a strasznie zmieniona, ba³am siê jej, prosi³a o wodê. Jak trochê siê uspokoi³o pobieg³am na nasz ogród i na listku kapusty przynios³am trochê wody, ale nie poda³am bo ju¿ nie jêcza³a i ba³am siê jej. W pewnym momencie zobaczy³am straszny ogieñ i wycie zwierz±t, to pali³y siê nasze zabudowania, byd³o i konie chodzi³y po ogrodzie, a trzoda i drób pali³y siê razem z budynkami. Przera¿ona przesiedzia³am do rana przy zw³okach Mamy i brata. Zobaczy³am te¿ inne trupy, bardzo siê ba³am, by³o mi zimno, by³am tylko w koszulce. Rano postanowi³am pój¶æ do swojej cioci - Marii Terlickiej - my¶l±c w swej naiwno¶ci, ¿e to tylko nas spotka³o takie nieszczê¶cie. Jej budynek, nowy, murowany, kryty blach± sta³ niezniszczony. Na podwórku by³o du¿o koni, ale kiedy us³ysza³am g³o¶ne rozmowy po ukraiñsku uciek³am stamt±d do mojej kole¿anki, Stasi Materkowskiej. Jej budynek, nowy, te¿ nie by³ spalony, a na podwórku tak¿e zobaczy³am du¿o koni. Wesz³am na ganek i chcia³am wej¶æ do mieszkania, gdy nagle us³ysza³am pijackie krzyki, a jeden z Ukraiñców krzykn±³: ma³a Laszka! Strylaj! Wybieg³am do dobrze znanego mi ogródka i wesz³am w krzak ja¶minu. Siedzia³am cichutko i obserwowa³am, jak pijani banderowcy wybiegli na podwórko. Nie szukali mnie, powsiadali na konie i ze ¶piewem odjechali.
D³ugo siedzia³am w tym krzaku, p³aka³am i bawi³am siê lalk±, ga³gankow±, któr± zabra³am ze sob±. By³o bardzo gor±ce po³udnie co zmusi³o mnie, by wyj¶æ szukaæ wody i ludzi. Ba³am siê wracaæ do domu, którego ju¿ nie by³o. Wysz³am na drogê i w pewnym momencie zauwa¿y³a mnie moja ciocia, Helena Ostaszewska, która zaopiekowa³a siê p³acz±cym dzieckiem. Opowiedzia³am jej, co prze¿y³am przez ostatni± noc.
Powoli ze zbo¿a i innych kryjówek zaczêli wychodziæ mieszkañcy Hurbów. Znalaz³a siê moja siostra Lodzia, która te¿ zosta³a przygarniêta przez ciociê. Stoj±c w grupie zauwa¿yli¶my, ¿e z lasu biegnie jaki¶ mê¿czyzna. Zaczêli¶my siê chowaæ - ka¿dy my¶la³, ¿e to banderowiec - a to by³ mój Ojciec. Opowiedzia³, jak ca³± noc ucieka³ przed banderowcami. Uciek³ z p³on±cego domu przez okno i ukry³ siê pod jakim¶ mostkiem w lesie. Bardzo rozpacza³ na miejscu ka¼ni Mamy i brata, niedaleko le¿a³ nie¿ywy brat Marcel i ciê¿ko ranna siostra Stasia. Mia³a ona dwie dziury w g³owie oraz dwie, k³ute no¿em, dziury w brzuchu. By³o widaæ jelita, jêcza³a i wo³a³a Mamusiê. Pozostali mieszkañcy Hurbów zaczêli grzebaæ zw³oki najbli¿szych w miejscu ich ¶mierci. Ojciec pogrzeba³ Mamê, dwóch braci i s±siada w naszym ogrodzie. Mê¿czy¼ni po³apali swoje konie, by³o tez kilka wozów i bryczek, które siê nie spali³y i zaczêli¶my siê szykowaæ do ucieczki, do Mizocza. Na naszym du¿ym wozie jecha³ Ojciec, Lodzia, opatulona ranna Stasia, oraz s±siadka Wasylkowska z dzieæmi. Wyjecha³o kilka furmanek w godzinach wczesnego popo³udnia. Ojciec ci±gle nas uspokaja³, aby¶my nie p³aka³y bo w lesie mog± byæ banderowcy. Po przebyciu przez nas kilku kilometrów, le¶n± drogê zast±pili banderowcy krzycz±c: "Siuda jidut Lachy". Pad³y strza³y, Tatu¶ krzykn±³ aby¶my ucieka³y, lecz sam nie móg³ zej¶æ z wozu, by³ chyba ranny. Wszyscy rozbiegli siê po lesie, ja te¿ usi³owa³am biec za siostr± Lodzi± i innymi lud¼mi, ci±gle p³acz±c i potykaj±c siê o ga³êzie, które by³y zbyt du¿e (a mo¿e ja by³am zbyt ma³a), aby podo³aæ w przera¿eniu walce o ocalenie. Zgubi³am uciekaj±cych ale w zasiêgu moich oczu by³y wozy z koñmi, do których zbiegli siê banderowcy, i ja pobieg³am do Tatusia i widzia³am, jak go strasznie bili, a ja sta³am przy krzaku i niemi³osiernie krzycza³am. Widzia³am jak naszej s±siadce Wasylkowskiej odr±bywali na pieñku g³owê. Mój krzyk by³ tak przera¿aj±cy, ¿e jeden z banderowców podbieg³ do mnie i z rozmachem wbi³ mi nó¿ troszeczkê poni¿ej gard³a, a ja dalej krzycza³am i ze strachu nie mog³am siê ruszyæ z miejsca.
Banderowcy byli zajêci mê¿czyznami i dobytkiem, krzyczeli po imieniu do Ojca, Ojciec te¿ po imieniu b³aga³ Iwana, aby darowa³ mu ¿ycie. Ja te¿ zna³am tego Iwana, bo ci±gle przychodzi³ do naszego Tatusia jako przyjaciel. Ojca bili po g³owie i twarzy, zdarli z niego ubranie, a kiedy mnie po raz drugi ujrzeli, postanowili skoñczyæ ze mn± rani±c praw± d³oñ no¿em i przebijaj±c j± na wylot, a lew± rêkê rani±c przed ³okciem dwa razy. Upad³am. Jeden z banderowców chwyci³ mnie za skórê na plecach, tak jak siê ³apie kota, i tyle ile mia³ w gar¶ci odci±³ no¿em, potem jeszcze dwa razy ugodzi³ mnie no¿em w ³opatki i wrzuci³ w ogromny kopiec mrówek. Chyba straci³am przytomno¶æ, jak siê ocknê³am by³ dzieñ, bardzo by³am obola³a, a mrówki tak mnie pogryz³y, ¿e by³am bardzo opuchniêta a mrówki by³y w buzi, w nosie i w tych okropnych ranach. Wyczo³ga³am siê z tego mrowiska, chcia³o mi siê piæ. Czo³gaj±c siê zrywa³am zielone jeszcze jagody i tak doczo³ga³am siê do drogi i z przera¿eniem zobaczy³am obdartego ze skóry, przywi±zanego do drzewa cz³owieka, a to by³ mój Ojciec. Odr±bana, i le¿±ca obok g³owa s±siadki Wasylkowskiej pokryta by³a mrówkami. Po jakim¶ czasie us³ysza³am nadje¿d¿aj±ce furmanki, ba³am siê, ale nie mia³am si³y aby siê ukryæ. Le¿a³am przy drodze. Pamiêtam jak podniós³ mnie ¿o³nierz (niemiecki) a ja prosi³am, ¿eby mnie nie zabija³. Co¶ mówi³, ale nie rozumia³am. Po chwili zobaczy³am przy mnie mojego wujka Aleksandra Warnawskiego, który t³umaczy³ Niemcom, ¿e mnie zna, bo wcze¶niej poznali na drzewie mojego Ojca. Niemcy zaopiekowali siê mn± uk³adaj±c na wozie i poj±c bardzo s³odk± kaw±, której smak bêdê pamiêtaæ zawsze. Opowiadano mi, ¿e mieszkañcy którzy siê uratowali, uciekli do Mizocza i po trzech dniach wraz z wojskiem niemieckim, postanowili pojechaæ do Hurby aby zobaczyæ co tam siê sta³o.
Tak wiêc siê okaza³o, ¿e przele¿a³am w lesie trzy doby. Na miejscu w Hurbach odnalaz³a siê moja siostra Lodzia, której uda³o siê uciec z lasu. Muszê dodaæ, ¿e nikt nie zabiera³ pomordowanych, nie by³o jak i nie by³o czasu. Niemcy wyznaczyli bardzo ma³o czasu na pobyt w naszej wiosce w obawie przed banderowcami. Zw³oki wielu mieszkañców Hurbów by³y przez Ukrainców ponownie wygrzebane i porozrzucane po polach i ogrodach. Wujek Aleksander Warnawski by³ mê¿em siostry mojego Ojca. Mnie i siostrê Lodziê wziêli na wychowanie, ja trafi³am do niemieckiego szpitala w Mizoczu. D³ugo siê leczy³am, rany bardzo ropia³y. Mam siedem blizn na ciele, które z biegiem lat przesta³y mi przeszkadzaæ, jednak okaleczona psychika daje mi znaæ o sobie przez ca³e ¿ycie. Po wyj¶ciu za m±¿ zamieszka³am na Dolnym ¦l±sku i mieszkam tu od 1958 roku.
Pisz±c te trudne dla mnie s³owa chcê, aby dotar³y do wszystkich. Nie chcê aby zapomniano o tym, co wyrabiali pozbawieni sumienia rizuni ukraiñscy, którzy w niewyobra¿alnym bestialstwie przewy¿szyli stokroæ GESTAPO i NKWD. Tamci to by³y organizacje pañstwowe powo³ane do niszczenia przeciwników, a banderowcy, którzy dzi¶ mówi±, ¿e walczyli z Niemcami i Sowietami, w tchórzowski sposób "wojowali" z Bogu ducha winn± ludno¶ci± cywiln±, to jest ze mn± - ¿ywym ¶wiadkiem, 6,5-letni± dziewczynk±, któr± znali i znali jej ojca i ca³± rodzinê. Tylko bandyci i tchórze walcz± z dzieæmi i kobietami! Tylko zboczeñcy rozpruwaj± brzuchy i obcinaj± piersi, a oni w swoich szko³ach w Polsce ucz± dzieci ukraiñskie, ¿e to byli bohaterowie.
Byæ mo¿e, gdyby tak nie k³amali, to by³yby inne stosunki z Ukraiñcami, a tak to nie wiem, czy us³yszê proste, ale okazuje siê za trudne dla nich s³owo: Przepraszam!

Irena Gajowczyk

P.S. Z ca³ej mojej rodziny ¿yje nas tylko dwie: Irena, to ja, pisz±ca te s³owa i siostra Leokadia. Nie wiemy co sta³o siê z rann± siostr± Stasi±. Zamordowano razem 5 osób z mojej rodziny. D³ugo siê ba³am czy to napisaæ. Wujek Warnawski odradza³ mi, ale teraz musia³am to z siebie wyrzuciæ.

"G³os Kresowian" - nr 11, maj-czerwiec 2003.

--
C
U
S
2006-07-30 22:17
Temat postu: Uratowana z po¿ogi
ciachu


forum admin
postw: 823

http://www.idn.org.pl/medykon/wolyn/inne/uratowana.htm

Uratowana z po¿ogi

Fragmenty rozmowy Stanis³awa Stanika z Kresowiank± - Barbar± Krawczyk

- Jaka krew decydowa³a o Pani przemieszczeniach w Polsce?
- Jestem Kresowiank± z charakteru, wychowania i upodobania. Moja Matka pracowa³a jako nauczycielka na Wo³yniu. Mój pradziadek by³ Rusinem (grekokatolikiem), a ca³a rodzina babki zosta³a na Ukrainie. Ze strony Ojca p³ynie we mnie krew czysto polska, no mo¿e za spraw± babci (jego matki) jest czê¶ciowo ormiañska.
- Zwykle prze¿ycia dzieciñstwa maluj± siê w piêknych, radosnych barwach. Czy Pani te¿ tak je widzi, maj±c za sob± zas³onê przedzielaj±c± trudn± przesz³o¶æ od dnia dzisiejszego?
- Pamiêæ jest selektywna, ale mimo koszmaru prze¿yæ zwi±zanych z wojn±, staram siê wydobywaæ z przesz³o¶ci to, co buduje. Zreszt± moje widzenie dzieciñstwa zale¿y czêsto od nastroju, w jakim siê znajdujê.
- Na dzieciñstwo Pani, to wiem dobrze, przypad³ okres rzezi wo³yñskiej w latach 1943-45. Czy Pani by³a ¶wiadkiem tych okrutnych wydarzeñ?
- Powiem tak: do¶wiadczy³am nie tylko rzezi, ale tak¿e przyja¼ni. Widzia³am zwa³y trupów, uczy³am siê nienawi¶ci. Ale nie by³am do tego przygotowana. By³am dzieckiem, które równie dobrze mówi³o po polsku jak po ukraiñsku. O zadra¿nieniach narodowych nic nie wiedzia³am, a tu nagle sta³o siê co¶, co by³o dla mnie szokiem. Gdzie¶ w pierwszych miesi±cach 1943 r. dotar³y do nas bardzo niepokoj±ce wie¶ci. Zaczêli gin±æ, uprowadzeni noc± z domu Polacy. Na razie pojedynczo. W marcu by³o pewne, ¿e w lasach zbieraj± siê wielkie ugrupowania uzbrojonych Ukraiñców-banderowców, bulbowców, melnykowców - ró¿nie ich nazywano. Ludzie mówili, ¿e popi ¶wiêc± w cerkwiach no¿e do walki o "Samostijn± Ukrainê" i oczyszczenie jej przysz³ych terenów z ¯ydów, komunistów i Polaków. ¯ydzi byli ju¿ prawie doszczêtnie wymordowani, zreszt± nie bez udzia³u ukraiñskich policjantów. Komuni¶ci w wiêkszo¶ci poszli do partyzantki. Pozostali¶my tylko my - Polacy, zdziesi±tkowane resztki wielkimi wywózkami na Sybir. Codziennie jecha³y szos± wozy z lud¼mi cudem uratowanymi z rzezi, z resztkami ocalonego dobytku. Komu¶ ca³± rodzinê spalono ¿ywcem w p³on±cej chacie, innemu zabito rodziców, jeszcze kto¶ ocala³, ale uciek³ w samej tylko bieli¼nie, trac±c dorobek ca³ego ¿ycia. Pada³y nazwy nieznanych mi dot±d, a ju¿ nie istniej±cych wsi polskich: Dera¿no, Dobre, Dermanka... Pozosta³e po nich pogorzeliska znaczy³y szlak marszu oddzia³ów banderowskich, z dnia na dzieñ przybli¿aj±cych siê do nas niebezpiecznie.
- Czy mimo okrucieñstwa nacjonalistów ukraiñskich w stosunku do Polaków, mo¿emy my - Polacy, je¶li nie zapomnieæ to wybaczyæ ich winy? Czy te dwa narody mog± w przysz³o¶ci byæ w przyja¼ni, bez roszczeñ i we wzajemnym zrozumieniu?
- Mog± zdecydowanie zbli¿yæ siê do siebie, ale to wymaga spe³nienia pewnych warunków. Polska jest gotowa do ustêpstw. Ukraina nie. W³a¶ciwie na przeszkodzie w porozumieniu stoi jedna trudno¶æ: ba³amutne rozdzielanie prawdy na "polsk±" i "ukraiñsk±". Trzeba przyznaæ, ¿e rze¼ by³a rzezi±. Ukraiñcy po odzyskaniu niepodleg³o¶ci znale¼li siê faktycznie w k³opotliwej sytuacji. Ka¿dy naród buduj±cy pañstwowo¶æ potrzebuje swoich bohaterów. Ale czy takim bohaterem mo¿e byæ np. ten, który wydawa³ rozkaz mordowania bezbronnych, jak np. "K³ym Sawur" zwany przez Wo³yniaków "katem Wo³ynia"?
Wincenty Romanowski napisa³ wspomnienia o Wo³yniu w latach wojny i nazwa³ je "Kainowe dni". I by³y to dni kainowe, kiedy chodzi o dzieci z ma³¿eñstw mieszanych, polsko-ukraiñskich, kiedy brat zabija³ brata.
A sprawa naszego przebaczenia Ukraiñcom? Sami nie chc± przyznaæ siê do winy. Niektórzy z nich mówi±, ¿e Polaków wycinali Rosjanie przebrani za banderowców, to znów Niemcy tak samo przebrani, a wiêc nie mo¿e doj¶æ nawet do ustalenia prawdy. Co do mnie, to tak siê szczê¶liwie z³o¿y³o, ¿e ja i moja rodzina ¿yjemy. Ale wytworzy³a siê taka sytuacja, ¿e ocala³am dziêki Ukraiñcowi, który przygarn±³ mnie do siebie, daj±c chronienie we w³asnej chacie i ostrzeg³ moich rodziców o planowanym napadzie na szko³ê.
Wdziêczna mu jestem za to lecz nawet podziêkowaæ mu nie mogê, bo zgodnie z has³em "S³u¿by Bezpeky" z UPA "za ka¿doho Polaka ho³owa do pniaka". Jest on zatem zdrajc± ¶wiêtej sprawy ukraiñskiej!
S³owem, mój wybawca, Ukrainiec, nie mo¿e ujawniaæ, ¿e ocali³ ¿ycie Polce - ma³ej dziewczynce, jak± wtedy by³am. Ukraiñcy s± dzi¶ w innej sytuacji ni¿ Polacy w stosunku do ¯ydów, których ocalenie stanowi dzi¶ powód do dumy. Ocalenie Polaków przez Ukraiñców mo¿e doprowadziæ do porachunków miêdzy tymi drugimi. ¯eby to zmieniæ, potrzeba czasu, wzajemnego zrozumienia i trudnego, wspólnego odkrywania prawdy o tamtych dniach.

"G³os Kresowian" - nr 11, maj-czerwiec 2003.

--
C
U
S
2006-07-30 22:19
Temat postu: Przesz³o¶æ, która dzieli
ciachu


forum admin
postw: 823

http://www.idn.org.pl/medykon/wolyn/inne/przeszlosc.htm

Wypowied¼ 27 maja 2003 r. podczas dyskusji panelowej
"Przesz³o¶æ, która dzieli. Eksterminacja ludno¶ci polskiej
na Wo³yniu i w Galicji Wschodniej w latach 1943-1945",
zorganizowanej przez Instytut Pamiêci Narodowej,
Uniwersytet Wroc³awski i Kolegium Europy Wschodniej.

W wyst±pieniu moim zajmê siê g³ównie faktami dot. ludobójstwa na Polakach Wo³ynia. S± one wynikiem analizy ponad 2.600 ró¿nych ¼róde³, na które sk³adaj± siê dokumenty wykorzystane przy opracowywaniu mojej i mego ojca pracy "Ludobójstwo..." (2.500 ¼róde³), nastêpnie: nades³ane nam relacje po jej ukazaniu siê, opublikowane dokumenty Komitetu Ziem Wschodnich SN przez dr Lucynê Kuliñsk± z Krakowa w dwu tomach w 2001 i 2002 oraz Archiwum A. Bienia przez Jana Brzeskiego i Adama Roliñskiego w 2001, a tak¿e szereg niepublikowanych dokumentów archiwalnych Delegatury Rz±du RP.
Odno¶nie zbrodniczej dzia³alno¶ci nacjonalistów ukraiñskich w latach 1939-1945 wymierzonej przeciw ludno¶ci polskiej na Wo³yniu mo¿na wyró¿niæ dwa g³ówne okresy:
I okres - to czas od wrze¶nia 1939 do pa¼dziernika 1942, z dwoma podokresami wrzesieñ-listopad 1939 oraz czerwiec 1941-pa¼dziernik 1942. W tym okresie nacjonali¶ci ukraiñscy dokonali mordu ok. 1500 osób, przy czym wiêkszo¶æ, ok. 1100 osób przypada na rok 1939 i ponad 200 aktów terroru bez ofiar ¶miertelnych, w tym rabunki, podpalenia, próby zabójstw i napadów.
Z opublikowanych dokumentów wynika, ¿e w Ma³opolsce Wschodniej rozmiary tych zbrodni w tym okresie by³y wielokrotnie wiêksze i w zwi±zku z tym w sumie wysoko¶æ strat polskich oceniamy na 4-5 tys. ofiar.
Dodaæ do tego trzeba, ¿e w tym I okresie latem 1941 by³y dokonywane przez Ukraiñców masowe mordy ponad 2000 ¯ydów pod has³em "dni Petlury" we Lwowie, a tak¿e kilkuset ¯ydów w Krzemieñcu oraz w kilkudziesiêciu mniejszych miejscowo¶ciach. Na ten temat istnieje ju¿ powa¿na literatura izraelska i niemiecka (Shmul Spector, Dieter Pohl, Tomas Held).
II okres - czas nieustêpliwego i bezwzglêdnego biologicznego niszczenia Polaków (tak¿e ¯ydów, którzy uratowali siê podczas likwidacji gett) - obejmuj±cy ostatni kwarta³ 1942 r. i lata 1943-1945 a¿ do zakoñczenia ekspatriacji Polaków.
Liczbowe wyra¿enie zbrodni pope³nionych przez OUN-UPA w stosunku do Polaków na Wo³yniu w okresie II jest nastêpuj±ce:

* niepe³na liczba zamordowanych Polaków w znanych miejscach, czasie i okoliczno¶ciach w latach 1942-1945 wynosi ok. 35.500,
* z tego niemal 33.500 zamordowanych Polaków przypada na sam rok 1943, kiedy to usi³owano unicestwiæ wszystkich dostêpnych,
* podczas apogeum zbrodni 1943 r. w lipcu i sierpniu zamordowanych zosta³o: co najmniej 10.500 osób w lipcu w co najmniej 530 miejscowo¶ciach i co najmniej 8.300 w sierpniu w 300 miejscowo¶ciach
* w 17 miejscowo¶ciach zamordowano ponad 200 osób,
* w sumie w latach 1939-1945 na Wo³yniu zamordowano w ustalonych miejscach, czasie i okoliczno¶ciach oko³o 36.650 Polaków, w co najmniej 1.721 miejscowo¶ciach, a osób znanych z nazwiska - w zaokr±gleniu 19.400.

S± to liczby cytowane z naszej pracy "Ludobójstwo...", ale w przysz³o¶ci ulegn± one podwy¿szeniu, bowiem wci±¿ wp³ywaj± od ¶wiadków uzupe³nienia, odkrywane s± nieznane wcze¶niej dokumenty i w ¶wietle tych nowych materia³ów powiêksza siê liczba zamordowanych w znanych miejscach, czasie i okoliczno¶ciach. Dalej wzrasta liczba miejscowo¶ci, w których mordy mia³y miejsce na pewno, oraz ro¶nie liczba zamordowanych osób znanych z nazwiska.
Szacowana w naszej pracy "Ludobójstwo..." liczba zamordowanych Polaków w latach 1939-1945 zosta³a okre¶lona na 50-60 tysiêcy. Obecnie szacunek ten podnosimy do 60 tysiêcy, opieraj±c siê na wa¿nym dokumencie archiwalnym, odnalezionym przez mego ojca, z którego wynika, ¿e ordynariusz diecezji ³uckiej bp Adolf Szel±¿ek w sprawozdaniu z 1944 r. dla Stolicy Apostolskiej, okre¶la³ liczbê zamordowanych na nie mniej ni¿ 60 tysiêcy na podstawie informacji przekazanych mu przez ksiê¿y.
Na tle powy¿szych liczb ilustruj±cych zbrodnie OUN-UPA polska odpowied¼ na nie przedstawia³a siê nastêpuj±co:
Walki obronne prowadzone przez samoobrony oraz oddzia³y partyzanckie AK, które powsta³y po apogeum zbrodni w lipcu 1943 r., mia³y miejsce w 148 miejscowo¶ciach.
W 23 miejscowo¶ciach polska strona podjê³a walki ofensywne, których celem by³o zapobie¿enie napadom i usuniêcie z rejonu skupiska Polaków ¶miertelnego zagro¿enia lub uprzedzenie napa¶ci. Podczas walk zginê³o co najmniej 311 Ukraiñców, cz³onków nacjonalistycznych bojówek.
W 44 miejscowo¶ciach Polacy dokonali odwetów, w których zginê³o co najmniej 113 Ukraiñców.
Liczby dotycz±ce walk i odwetów, podobnie jak i pozosta³e, nie s± liczbami pe³nymi. Jednak¿e piêciokrotnie wy¿sze liczby podane ostatnio przez dra Grzegorza Motykê w artykule w "Rzeczpospolitej" z 24-25.05. br. w ¶wietle naszych badañ s± zawy¿one i wymaga³yby szczegó³owego uzasadnienia. Uwaga ta tyczy siê równie¿ szacunku ok. 2.000 Ukraiñców podanego przed laty przez J. Turowskiego, sk±d byæ mo¿e zosta³a przejêta przez dra Motykê.
Czêsto wystêpuj±cym nadu¿yciem, jest zestawianie liczby zamordowanych Polaków na Wo³yniu w wysoko¶ci 50-60 tys., lub ogólniej okre¶lanych na kilkadziesi±t tysiêcy, z szacowanymi stratami ukraiñskimi rzêdu 15-20 tysiêcy odno¶nie wszystkich terenów, na których one wyst±pi³y w latach 1939-1947 (a wiêc z Ma³opolsk± Wschodni± do po³owy 1945 r. i obszarem le¿±cym w granicach Polski powojennej do po³owy 1947 r.), w dodatku bez rozró¿nienia na ofiary walk z jednej strony i ofiary odwetów z drugiej strony. Zabiegi te, przewa¿nie stosowane przez media, tworz± nieprawdziwy obraz wydarzeñ na Wo³yniu, w którym 1/3 ofiar polskich stanowi³yby ofiary ukraiñskie. To zafa³szowanie proporcji miêdzy ofiarami strony polskiej i ukraiñskiej prowadzi do nieprawdziwych twierdzeñ o walkach bratobójczych na Wo³yniu, wojnie domowej itd.
Jest spraw± w dodatku powszechnie znan±, choæ nie poruszan± w publikacjach IPN, ¿e terror S³u¿by Bezpeky OUN by³ w stosunku do w³asnych rodaków olbrzymi i wed³ug oceny dra hab. W. Poliszczuka, wynosi³ ok. 50 tys. ludzi. Historycy ukraiñscy problemu tego nie zauwa¿aj±. S³usznie zatem przypomnia³ o tym W. Hercuñ w "Trybunie" z 14.05. br.
Je¶li chodzi o liczbowe okre¶lenie ofiar zbrodni w Ma³opolsce Wschodniej, to uwa¿am, ¿e podawane szacunki s± przedwczesne, bowiem do tej pory brak podobnego zinwentaryzowania zbrodni, jak dla Wo³ynia. Jak dot±d nie s³ychaæ, by takie inwentarze powstawa³y w IPN dla województw tarnopolskiego, stanis³awowskiego i lwowskiego.
Obecnie przejdê do kwalifikacji zbrodni wo³yñskiej.
Okres I, tj. lata 1939-1942, w których w porównaniu z okresem II (lata 1942-1945 je¶li chodzi o Wo³yñ), nale¿y okre¶liæ jako fazy pregonocydalne. Jest to pojêcie wy³onione w socjologicznych badaniach nad genocydem. Akty zaliczane do faz pregenocydalnych to stosowane wobec cz³onków grupy akty terroru, zastraszanie, bicie, rabunek i niszczenie mienia, ró¿nego rodzaju szykany, tak¿e zabójstwa, nieraz skrytobójcze, pojedyncze lub grupowe, ale jeszcze nie kojarzone z motywem narodowo¶ciowym, etnicznym, rasowym czy religijnym. Nale¿y tu tak¿e wskazaæ na takie akty, jak agitacja, literatura i utwory muzyczne zachêcaj±ce do zbrodni na tle narodowo¶ciowym (lub innym wymienionym w Konwencji o zwalczaniu i karaniu zbrodni ludobójstwa z 9.XII.1948), tworz±ce w³a¶ciwy dla nich klimat i inicjuj±ce je. Na Wo³yniu jeszcze przed wojn± pojawia³y siê od czasu do czasu ulotki "r¿n±æ Lachów", nie traktowane wówczas powa¿nie, o czym wspomina bp Szel±¿ek. Pocz±tek wiêc faz pregenocydalnych mo¿e byæ cofniêty przed 1939 rok. Wszystkie te wymienione czyny mia³y miejsce w stosunku do Polaków zanim dosz³o do w³a¶ciwego ludobójstwa lat 1942-1945 i, jak siê pó¼niej okaza³o, do niego w³a¶nie prowadzi³y.
Zbrodnie okresu II, koniec 1942-1945, w ¶wietle Konwencji o zwalczaniu i karaniu zbrodni ludobójstwa z 1948, której artyku³ II wymienia czyny przeciwko ¿yciu i zdrowiu dokonywane w celu zniszczenia w ca³o¶ci lub czê¶ci grupy narodowo¶ciowej, etnicznej, rasowej i religijnej, s± zbrodniami ludobójstwa, poniewa¿ Polacy byli mordowani przez nacjonalistyczne bojówki dlatego, ¿e byli Polakami. Zosta³o to udokumentowane w naszej pracy "Ludobójstwo..." odno¶nie Wo³ynia. Równie¿ zbrodnie w Ma³opolsce Wschodniej s± zbrodniami ludobójstwa, jak wynika jednoznacznie nawet tylko z dokumentów Polskiego Pañstwa Podziemnego. Nie zmieniaj± tej kwalifikacji wydawane przez OUN-UPA tu i ówdzie w Ma³opolsce (ale podkre¶lam nie na Wo³yniu), bezprawne nakazy opuszczenia gospodarstw i przeniesienia siê za San.
Odno¶nie twierdzenia dra Motyki z "Rzeczpospolitej" z 24-25.05. br., gdzie pisze, ¿e nies³usznie prof. Ryszard Szaw³owski i Ewa Siemaszko krytykuj± takie terminy, jak "konflikt" czy "akcje antypolskie" u¿ywane zamiast terminu "ludobójstwo", oraz odno¶nie dalszych zwi±zanych z tym jego rozwa¿añ, pragnê przekazaæ w imieniu prof. Szaw³owskiego, ¿e nie wykaza³ tu jakiejkolwiek znajomo¶ci olbrzymiej ju¿ dzi¶ literatury w dziedzinie ludobójstwa w jêzykach zachodnich, w zwi±zku z czym nie orientuje siê, ¿e termin ludobójstwo (genocyd) na Zachodzie jest u¿ywany nie tylko w prawie, ale równie¿ w socjologii, gdzie funkcjonuj± definicje ludobójstwa socjologiczne, w naukach politycznych, pomijaj±c ju¿ czêste stosowanie tego terminu w pracach historycznych.
Cechy charakterystyczne zbrodni na Wo³yniu zosta³y wskazane w syntezie wydarzeñ wo³yñskich, zawartej w przedmowie do naszego "Ludobójstwa..." prof. prawa miêdzynarodowego i nauk politycznych R. Szaw³owskiego, który, o ile wiem, jest obecnie jedynym naukowcem w Polsce zajmuj±cym siê ludobójstwem jako zagadnieniem prawnym i socjologicznym oraz w wymiarze komparatystycznym. Przy okazji, jego praca na ten temat uka¿e siê jeszcze w tym roku.
Wskazuje on na nastêpuj±ce charakterystyczne cechy tych zbrodni, które w ¶wietle zgromadzonego materia³u faktograficznego trudno podwa¿yæ i z którymi w pe³ni siê zgadzam:

1. Na Wo³yniu d±¿ono do ca³kowitego unicestwienia spo³eczno¶ci polskiej w wymiarze tak totalnym, jak to czynili Niemcy w stosunku do ¯ydów (tzw. holocaust), od niemowl±t po starców. Polacy, podobnie jak ¯ydzi, byli przez Ukraiñców tropieni, wy³apywani, zabijani podstêpnie pojedynczo i zbiorowo. W³a¶nie ta uporczywo¶æ w eksterminacji, starania by zamordowaæ, kogo da siê dosiêgn±æ, ¶wiadczy o ludobójstwie totalnym, tym, czym by³ holocaust ¯ydów. Mordowani byli tak¿e Polacy wyznania prawos³awnego oraz nie u¿ywaj±cy jêzyka polskiego w mowie.
Nieco inaczej by³o w Ma³opolsce Wschodniej, gdzie obok ludobójstwa totalnego, zdarza³o siê równie¿ ludobójstwo selektywne, np. mordowanie wy³±cznie mê¿czyzn.
2. Ludobójstwo by³o dokonywane z okrucieñstwem, nierzadko wrêcz sadystycznym, nawet w stosunku do osób, które sprawcy oceniali jako ludzi dobrych lub wobec których mieli d³ugi wdziêczno¶ci. Okrucieñstwa nie oszczêdzano nawet dzieciom. Przewija siê ono w przeró¿nych ¼ród³ach, równie¿ w sprawozdaniu dla Stolicy Apostolskiej bpa Szel±¿ka.
3. Zaanga¿owanie w zbrodnie szerokich krêgów spo³eczno¶ci wo³yñskiej, bowiem obok bojówek OUN-UPA i tzw. podleg³ych im Samooboronnych Kuszczowych Widdi³ów, czyli ch³opów pozostaj±cych w gospodarstwach, ale stawiaj±cych siê do akcji w razie potrzeby, uczestniczy³y, je¶li nie w samym zabijaniu, to w dobijaniu, podpalaniu, czy rabunku, osoby "niezrzeszone", w tym kobiety, wyrostki czy prawie dzieci.
Dodam jeszcze, ¿e czynny udzia³ w ludobójstwie w formie agitacji, a nawet zabójstwach, bra³a czê¶æ duchownych prawos³awnych na Wo³yniu, oraz duchownych grekokatolickich w Ma³opolsce Wschodniej, a na Wo³yniu, gdzie by³o ich niewielu, np. zbrodnicz± agitacj± odznaczy³ siê - wedle s³ów bpa Szel±¿ka - unicki zakon redemptorystów w Kowlu. Niew±tpliwie czê¶æ duchowieñstwa czyni³a to pod przymusem OUN-UPA, ale pozostali z wewnêtrznego przekonania. Wg Konwencji z 1948 r. w art. III czyny te okre¶lane s± jako pod¿eganie i traktowane jako przestêpstwa ludobójstwa.
4. Eksterminacji - w ca³o¶ci lub czê¶ci polskiej - podlega³y rodziny mieszane, jako rodziny, w których zepsuta zosta³a ukraiñska krew. Zabójstw dokonywa³y albo bojówki OUN-UPA, albo ukraiñski cz³onek rodziny - z w³asnej woli, gdy dostrzeg³ "kardynalny b³±d ¿yciowy", albo pod terrorem. St±d zabójstwa ¿ony i dzieci przez mê¿a, ojca przez dzieci, a nawet zabójstwa przez brata siostry, która chcia³a wyj¶æ za m±¿ za Polaka.
5. Mordercami byli wspó³obywatele i s±siedzi, czêsto pozostaj±cy przez ca³e generacje w dobrych stosunkach, a nie okupanci i obcy.
6. Unicestwieniu biologicznemu ludno¶ci polskiej towarzyszy³o niszczenie ¶ladów jej obecno¶ci.

W III okresie, tj. po dokonaniu ludobójstwa, interesuj±ce s± zachowania spo³eczeñstw, których grupy dokonywa³y tej zbrodni. Sprawa ta jest dla nas Polaków aktualna po dzi¶ dzieñ, a szczególnie w latach 60. rocznicy apogeum zbrodni wo³yñskiej i ma³opolskiej i gdy polskie w³adze czyni± zabiegi, by pañstwo ukraiñskie równie¿ odnios³o siê do tej rocznicy.
W ¶rodowisku politycznym Ukrainy zwraca uwagê g³os szefa administracji prezydenta Ukrainy Wiktora Medwedczuka z kwietnia br., który wypowiada ocenê tamtych wydarzeñ blisk± stanowisku polskiemu. Medwedczuk stwierdza m.in., ¿e zbrodnie te winny byæ potêpione oraz ¿e - i tu cytat - "organizatorzy rzezi wo³yñskiej, przelewaj±c krew niewinnej ludno¶ci cywilnej, splamili ¶wiêt± dla milionów Ukraiñców ideê walki o niezale¿ne pañstwo ukraiñskie". Zaznacza te¿, ¿e - cytujê - "si³y polityczne, które wci±gnê³y Wo³yñ (a potem i Galicjê) w anarchiê i pogromy, ani ich nastêpcy i ideowi spadkobiercy po dzi¶ dzieñ nie znale¼li w sobie odwagi, by wzi±æ na siebie moraln± odpowiedzialno¶æ za wo³yñsk± tragediê". Jest to jedyna znana mi, o tej wymowie, wypowied¼ publiczna tego szczebla na Ukrainie.
Bulwersuj± natomiast, ¶wiadcz±ce o g³êboko zakorzenionym zak³amaniu i braku podstawowych norm moralnych, takie zjawiska, jak plakat przeciw potêpieniu zbrodni ludobójstwa rozwieszany w miastach wo³yñskich, gdzie czytamy m.in. ¿e jeszcze przed wojn± Polacy na Wo³yniu wymordowali ponad 100 tys. Ukraiñców, czy te¿ apel 33 deputowanych do Rady Najwy¿szej Ukrainy opublikowany przez "Ho³os Ukrainy" 16 maja br.
Je¶li chodzi o ¶rodowiska historyków ukraiñskich, to jak do tej pory, równolegle z pojedynczymi g³osami wskazuj±cymi na potrzebê potêpienia zbrodni, mamy do czynienia przede wszystkim z przekrêcaniem faktów w celu przynajmniej pomniejszenia zbrodni, przedstawianie jej jako walki dwóch równorzêdnych si³, ograniczenia odpowiedzialno¶ci lub te¿ przeniesienia jej na Polaków, oraz usprawiedliwienia pod ró¿nymi pretekstami.
Warto te¿ powiedzieæ, ¿e ukraiñska spo³eczno¶æ Wo³ynia, w pewnym stopniu bêd±c pod presj± ¿yj±cych jeszcze cz³onków OUN-UPA, a tak¿e ich spadkobierców ideowych, nie przejawia obecnie postaw wskazuj±cych na za¿enowanie czy poczucie winy. Dla zobrazowania stylu my¶lenia "wo³yñskiego", przytoczê tu przyk³ad sprzed kilku dni, gdy ¶wiadek tamtych wydarzeñ p. Aniela Dêbska, bêd±c w Kisielinie, gdzie ocala³a tam z napadu na ko¶ció³, otoczona zosta³a przez swe dawne kole¿anki szkolne nale¿±ce wtedy do UPA i najpierw us³ysza³a wspomnienia o dobrych s±siadach Polakach, o wspania³ych jej te¶ciach, których UPA zamordowa³a, a gdy zapyta³a "To po co¶cie nas mordowali", pad³a odpowied¼: "Trzeba by³o, takie by³y czasy". I to jest dok³adnie to samo, co s³yszeli Polacy od swych dobrych s±siadów 60 lat temu "Teraz wam trzeba umieraæ".

Ewa Siemaszko

"G³os Kresowian" - nr 11, maj-czerwiec 2003.

--
C
U
S



emotikonki














Adresy stron internetowych jak i adresy e-mail zostan automatycznie zamienione na linki. Dodatkowo moesz uywa kilku znacznikw:
[b]...[/b] - pogrubienie
[i]...[/i] - pochylenie
[u]...[/u] - podkrelenie
[url]...[/url] - link
[cytat]...[/cytat]
[code]...[/code] - kod, np. HTML

dokadny opis
imi
e-mail
tytu
tre
wpisz imi nieyjcego polskiego prezydenta:

 

Logowanie
Login haso Nie masz jeszcze konta? Moesz sobie zaoy!

© 2001-2012 by Robert Ziach C&Co. A.G.™ ® 2012 by Schwiebus.pl
Wszelkie prawa zastrzeone.

0.041 | powered by jPORTAL 2