[Radio Zachód - usłyszysz nas zawsze na 103 i 106 FM]
Google
szukaj:
Menu główne
strona główna
strona artykułów
strona newsów
forum
księga gości
katalog stron
family tree
schwiebus.2002
schwiebus.2004
Ostatnio dodane
Zamknięty ołtarz
Sukiennik świeb...
Portret miasta ...
Podróże Pekaesem ...
Spod przymkniętych ...
Los Sióstr ze Schwiebus
Tajemnice ...
Boromeuszki cd.
Historia zmian..
Sala Gotycka
Wernhera ścieżkami
Kreatywni inaczej ..
Od legendy do ..
Świebodzińska legenda
Inskrypcja z 1735
Jakub Schickfus
Obrazki z przeszłości
Publikacje..
Świebodzińskie lecznictwo
Szpital
Wokół Ratusza
Odkrycie krypty
Bibliografia
Plac w przebudowie
Najazd na Ratusz
Dekret mianowania
Nowa twarz rynku
Na bruk nie wjedziesz
Odnówmy kamienice
Konsultacje
Hubertus Gabriel
Robert Balcke
Ruch wokół ratusza
Czasowy zarząd
Przesiedleńcy 1945
Izba pamiątek
Wiekowe znaleziska
Spór wokół ratusza
Co dalej ze starówką?
Granit pod ratuszem
Kronika Schickfusa
Początki - podsumowanie
Początki oświaty
Najazd Zbąskiego
Maciej Kolbe
Świebodzińska "Solidarność"
Szczątki św. Jerzego
Pieniądze na ratusz
Początki oświaty
Granit w śródm..
Sulechów retro
Nowy Rok
Życie religijne
Odpolitycznianie ...
Ulice do poprawki
Wieża Bismarcka
Kościół pw. św. M.A.
Kościół pw. N.M.P. K.P.
Zamek ...
Eberhard Hilscher
Baron J.H. v. Knigge
Z życia mieszczan
Świadectwo urodzenia
Sukiennictwo w dziejach
Żary inwestują w starówkę
Strajk w Lubogórze w 1981 r.
Początki edukacji szkolnej
Pierwsze, szkolne lata
Kresy
Koniec niemieckiego panowania
Dramatyczne wydarzenia
Historyczne początki
Ratusz się sypie
Schwiebüssen Schwibus
Dialog a badania arche
Unikalne Cmentarzyska
100 lat temu - 1904 r.
100 lat temu - 1902 r.
Aktualizacje
Ogólniak
Cmentarz miejski
Dekomunizacja ulic
PKP chce likwidować..
Przesiedleńcy 1945
100 lat temu - 1906 r.
Spuścizna po Hilscherze
Dworzec z horroru
Piszczyński Zenon
M. v. Knobelsdorff
Archeologia okolic
J.K. Sobociński
Katalog C&Co.™
A.D. 2012
zbiór własny
katalog ulic
ostatnio dodane

2012-04-15
C&Co.™ 1208
C&Co.™ 1207
C&Co.™ 1206
C&Co.™ 1205
C&Co.™ 1204
C&Co.™ 1203
C&Co.™ 1202
C&Co.™ 1201
2012-04-05
C&Co.™ 1200
C&Co.™ 1199
C&Co.™ 1198
C&Co.™ 1197
C&Co.™ 1196
C&Co.™ 1195
C&Co.™ 1194
C&Co.™ 1193
C&Co.™ 1192
C&Co.™ 1191
C&Co.™ 1190
2012-03-30
C&Co.™ 1189
C&Co.™ 1188
C&Co.™ 1187
C&Co.™ 1186
C&Co.™ 1185
C&Co.™ 1184
C&Co.™ 1183
C&Co.™ 1182
C&Co.™ 1181
C&Co.™ 1180
C&Co.™ 1179
C&Co.™ 1178
C&Co.™ 1177
C&Co.™ 1176
C&Co.™ 1175
C&Co.™ 1174
C&Co.™ 1173
C&Co.™ 1172
C&Co.™ 1171
C&Co.™ 1170
C&Co.™ 1169
C&Co.™ 1168
C&Co.™ 1167
2012-03-22
C&Co.™ 1166
C&Co.™ 1165
C&Co.™ 1164
C&Co.™ 1163
C&Co.™ 1162
C&Co.™ 1161
C&Co.™ 1160
C&Co.™ 1159
C&Co.™ 1158
C&Co.™ 1157
C&Co.™ 1156
C&Co.™ 1155
C&Co.™ 1154
C&Co.™ 1153
C&Co.™ 1152
C&Co.™ 1151
C&Co.™ 1150
2012-03-12
C&Co.™ 1149
C&Co.™ 1148
C&Co.™ 1147
C&Co.™ 1146
C&Co.™ 1145
C&Co.™ 1144
C&Co.™ 1143
C&Co.™ 1142
C&Co.™ 1141
C&Co.™ 1140
C&Co.™ 1139
C&Co.™ 1138
C&Co.™ 1137
C&Co.™ 1136
C&Co.™ 1135
C&Co.™ 1134
C&Co.™ 1133
C&Co.™ 1132
C&Co.™ 1131
C&Co.™ 1130
C&Co.™ 1129
C&Co.™ 1128
C&Co.™ 1127
C&Co.™ 1126
C&Co.™ 1125
2012-03-03
C&Co.™ 1124
C&Co.™ 1123
C&Co.™ 1122
C&Co.™ 1121
C&Co.™ 1120
C&Co.™ 1119
2012-02-27
C&Co.™ 1118
C&Co.™ 1117
C&Co.™ 1116
2012-02-26
C&Co.™ 1115
C&Co.™ 1114
C&Co.™ 1113
C&Co.™ 1112
C&Co.™ 1111
C&Co.™ 1110
2012-02-25
C&Co.™ 1109
C&Co.™ 1108
C&Co.™ 1107
C&Co.™ 1106
C&Co.™ 1105
C&Co.™ 1104
C&Co.™ 1103
C&Co.™ 1102
C&Co.™ 1101
C&Co.™ 1100
2012-02-19
C&Co.™ 1099
C&Co.™ 1098
C&Co.™ 1097
C&Co.™ 1096
C&Co.™ 1095
2012-02-17
C&Co.™ 1094
C&Co.™ 1093
C&Co.™ 1092
C&Co.™ 1091
C&Co.™ 1090
C&Co.™ 1089
C&Co.™ 1088
C&Co.™ 1087
C&Co.™ 1086
C&Co.™ 1085
2012-02-13
C&Co.™ 1084
C&Co.™ 1083
C&Co.™ 1082
2012-02-12
C&Co.™ 1081
C&Co.™ 1080
C&Co.™ 1079
C&Co.™ 1078
C&Co.™ 1077
C&Co.™ 1076
C&Co.™ 1075
C&Co.™ 1074
C&Co.™ 1073
C&Co.™ 1072
2012-02-11
C&Co.™ 1071
C&Co.™ 1070
C&Co.™ 1069
C&Co.™ 1068
C&Co.™ 1067
C&Co.™ 1066
C&Co.™ 1065
C&Co.™ 1064
C&Co.™ 1063
C&Co.™ 1062
C&Co.™ 1061
Katalog C&Co.™
A.D. 2007
2007-03-12
C&Co.™ 1057
C&Co.™ 1056
C&Co.™ 1055
C&Co.™ 1054
C&Co.™ 1053
C&Co.™ 1052
C&Co.™ 1051
2007-03-11
C&Co.™ 1050
C&Co.™ 1049
C&Co.™ 1048
C&Co.™ 1047
C&Co.™ 1046
C&Co.™ 1045
C&Co.™ 1044
C&Co.™ 1043
C&Co.™ 1042
C&Co.™ 1041
C&Co.™ 1040
C&Co.™ 1039
C&Co.™ 1038
C&Co.™ 1037
C&Co.™ 1036
C&Co.™ 1035
C&Co.™ 1034
C&Co.™ 1033
C&Co.™ 1032
C&Co.™ 1031
C&Co.™ 1030
C&Co.™ 1029
C&Co.™ 1028
C&Co.™ 1027
C&Co.™ 1026
C&Co.™ 1025
C&Co.™ 1024
C&Co.™ 1023
C&Co.™ 1022
C&Co.™ 1021
C&Co.™ 1020
C&Co.™ 1019
C&Co.™ 1021
C&Co.™ 1020
C&Co.™ 1019
C&Co.™ 1018
2007-03-08
C&Co.™ 1017
C&Co.™ 1016
C&Co.™ 1015
C&Co.™ 1014
C&Co.™ 1013
C&Co.™ 1012
C&Co.™ 1011
C&Co.™ 1010
C&Co.™ 1009
C&Co.™ 1008
C&Co.™ 1007
C&Co.™ 1006
C&Co.™ 1005
C&Co.™ 1004
C&Co.™ 1003
2007-03-06
C&Co.™ 1002
C&Co.™ 1001
C&Co.™ 1000
C&Co.™ 0999
C&Co.™ 0998
C&Co.™ 0997
C&Co.™ 0996
C&Co.™ 0995
C&Co.™ 0994
C&Co.™ 0993
C&Co.™ 0992
C&Co.™ 0991
C&Co.™ 0990
C&Co.™ 0989
C&Co.™ 0988
C&Co.™ 0987
C&Co.™ 0986
C&Co.™ 0985
C&Co.™ 0984
C&Co.™ 0983
C&Co.™ 0982
C&Co.™ 0981
C&Co.™ 0980
C&Co.™ 0979
C&Co.™ 0978
C&Co.™ 0977
C&Co.™ 0976
2007-03-02
C&Co.™ 0975
C&Co.™ 0974
C&Co.™ 0973
C&Co.™ 0972
C&Co.™ 0971
C&Co.™ 0970
C&Co.™ 0969
C&Co.™ 0968
C&Co.™ 0967
C&Co.™ 0966
C&Co.™ 0965
C&Co.™ 0964
C&Co.™ 0963
C&Co.™ 0962
C&Co.™ 0961
C&Co.™ 0960
C&Co.™ 0959
C&Co.™ 0958
C&Co.™ 0957
Inne
forum
kontakt
bannery
download
logowanie
rekomenduj nas
Menu użytkownika
Nie masz jeszcze konta? Możesz sobie założyć!
Statystyki
userów na stronie: 0
gości na stronie: 3

subskrypcja
informacje o zmianach na twój mail!
Artykuły > Z ziemi polskiej ... > Wojna o Polskę




Nasz Dziennik
Sobota-Niedziela, 7-8 maja 2005, Nr 106 (2211)
Wojna o Polskę

Kiedy obywatele państw zwycięskiej koalicji antyniemieckiej na Zachodzie radowali się w maju 1945 r. z końca wojny i zachłystywali się wolnością, Polacy - ich najwierniejsi sojusznicy - śnili na gruzach kraju o nowej wojnie, która zniesie sowiecką okupację i przyniesie Polsce pełną suwerenność. Według szacunkowych danych, od maja 1945 r. do 1956 r. na terenie Polski w walce z narastającą sowietyzacją kraju zginęło około 100 tysięcy ludzi. Można więc mówić o prawdziwej, nigdy nienazwanej, wojnie o Polskę. Ta wojna obfitowała w dramatyczne wydarzenia, do dziś nieznane szerszej opinii publicznej. Zaczęła się nie w maju 1945 r., lecz znacznie wcześniej, gdy pierwsi sowieccy żołnierze, w pogoni za Niemcami, przekroczyli wschodnią granicę Rzeczypospolitej.

Aneksja

Stało się to w nocy z 3 na 4 stycznia 1944 r. W literaturze historycznej, także tej naukowej, spotyka się najczęściej określenie "przekroczyli przedwojenną granicę Polski". Nie jedyny to przypadek niechlujstwa językowego, świadomie kreowanego przez powojenną, komunistyczną cenzurę w celu zamazania właściwego obrazu rzeczy. W styczniu 1944 r., w świetle prawa międzynarodowego, Polska nie miała żadnych "przedwojennych" i "powojennych" granic. Żaden uznany traktat międzynarodowy nie zmienił naszych granic na wschodzie, ustanowionych i uznanych przez cały świat w latach 20. Chyba że historyk, operujący dziwacznym wyrażeniem o granicach "przedwojennych", uznaje międzynarodowe znaczenie tajnego protokołu sowiecko-niemieckiego z sierpnia 1939 r., nazwanego paktem Ribbentrop-Mołotow! Lub z pełną powagą uznaje "wolę ludu" wyrażoną w zorganizowanych przez NKWD - na okupowanych polskich Kresach Wschodnich - "wyborach"!

Na zajmowanych wschodnich obszarach Rzeczypospolitej armia sowiecka zachowuje się tak, jakby tam nigdy Polski nie było. Polacy traktowani są jak obywatele Związku Sowieckiego. Urządza się prawdziwe polowania na młodych mężczyzn, by wcielić ich do armii sowieckiej. Nikt ich nie pyta, kim są, nie mają żadnych praw. Komendant Okręgu Wileńskiego AK, ppłk Aleksander Krzyżanowski "Wilk", meldował dowódcy AK w sierpniu 1944 r.: "Sowiety wywieźli już na wschód kilkanaście tysięcy mężczyzn w wieku od 18 do 50 lat i dalej na gwałt wywożą, a ostatnio także kobiety. Postawa ludności oporna, ale bezskuteczna. Konieczna interwencja zagraniczna, bo inaczej przy takim tempie wywożenia nie zostanie tu do zimy żaden obywatel Rzeczpospolitej".

Dywizje NKWD, wkraczające za oddziałami frontowymi, atakują oddziały Armii Krajowej, rozbrajają je, żołnierze i oficerowie wywożeni są do obozów przejściowych, potem na wschód, znanym sybirskim szlakiem polskich zesłańców. Siedem tysięcy oficerów i żołnierzy wileńskich i nowogródzkich brygad AK, którzy w ramach akcji "Ostra Brama" (część wielkiej operacji "Burza" - planowanego od początku wojny powstania narodowego) wspólnie z armią sowiecką zdobywali Wilno, więzieni są w Miednikach Królewskich, skąd zostaną wywiezieni do Kaługi. Ich dowódca, ppłk Aleksander Krzyżanowski "Wilk", został również wywieziony na wschód. Ucieka stamtąd. Ponownie aresztowany w Warszawie, zostanie zamęczony w ubeckim więzieniu. To był, niestety, typowy los oficera wiernego przysiędze, wiernego Rzeczypospolitej. To wszystko dzieje się za cichym przyzwoleniem naszych "aliantów", którzy już podjęli decyzje w sprawie Polski, nie informując o tym legalnych władz Rzeczypospolitej! Każde oświadczenie polskiego rządu w sprawie nienaruszalności terytorialnej państwa polskiego i jego suwerenności staje się w tej sytuacji niewygodne politycznie dla aliantów, którzy zaczynają snuć plany "polskiego rządu jedności" pod kuratelą Stalina, by pozbyć się w oczach opinii publicznej swoich krajów zobowiązań wobec kłopotliwego sojusznika. Naiwny politycznie ekspremier Stanisław Mikołajczyk doskonale nada się do tego scenariusza. Premier Winston Churchill wytykał później Polakom "brak realizmu" w tamtym okresie. Prezydent USA Franklin Delano Roosevelt stawiał sprawę wprost: Drugiego dnia konferencji jałtańskiej (5 II 1945 r.) powie, że interesuje go powołanie rządu polskiego, bez względu na jego legalność. Tak jakby rządu polskiego nie było!

Nowa okupacja

5 stycznia 1944 r., natychmiast po wkroczeniu armii sowieckiej na ziemie polskie, rząd polski złożył deklarację w sprawie nienaruszalności granicy wschodniej Państwa Polskiego i przywrócenia polskiej administracji na terenach wyzwolonych od Niemców. Kilka dni później Sowieci odrzucili tę deklarację pod pretekstem, iż jesienią 1939 r. "białoruska i ukraińska większość ludności tych ziem wypowiedziała się za ich przyłączeniem do Związku Sowieckiego"! Teraz czekali na reakcję aliantów. Była taka, jak oczekiwali, czyli żadna. Zareagował natomiast kolaborancki twór Stalina, tzw. Krajowa Rada Narodowa, nie mająca żadnej delegacji do występowania w imieniu Narodu Polskiego. "Zaakceptowała" stalinowskie plany aneksji ziem polskich.

Nic się nie zmienia w zachowaniu Sowietów także wtedy, gdy ich armia wkracza w "nowe", wyznaczone w tajnych, nielegalnych porozumieniach, granice Polski. Rząd polski alarmowany jest dramatycznymi meldunkami, składanymi przez różnych przedstawicieli władz cywilnych Delegatury Rządu na Kraj oraz przez dowódców oddziałów Armii Krajowej i innych polskich formacji zbrojnych. Jasne się staje, że nie chodzi tylko o aneksję ziem wschodnich, lecz o trwałe podporządkowanie Polski Sowietom - przy pomocy kolaborantów. Operacja zniewolenia odbywa się pod szczytnymi hasłami. Sowiecka propaganda unika szokowania Polaków zbyt jasnym stawianiem sprawy. Na polecenie Stalina nowa partia komunistyczna w Polsce będzie się nazywała Polską Partią Robotniczą, a zniewolenie pokrywane jest hasłami nie "światowej rewolucji", jak w roku 1920, lecz hasłami "demokracji" i przeciwstawienia się "sanacji" oraz "reakcji". Wszystko dla dobra "ludu".

Operacja "Burza" załamuje się na skutek jawnie wrogiej postawy wojsk sowieckich wobec ujawniających się oddziałów AK. Dramat przeżywa powstańcza Warszawa i te oddziały polskie, które próbują jej przybywać z odsieczą. Natrafiają na sowiecki kordon! Dowódca AK wydaje 1 września 1944 r. instrukcję dla dowódców poszczególnych okręgów: "Oddziały po walce zgrupować obronnie, aby nie pozwolić na rozbrojenie i podstępne aresztowanie przez Sowiety (...). Nie występować zaczepnie i nie prowokować Sowietów. W razie przemocy przysługuje wam prawo do obrony. Na propozycje sowieckie prowadzenia wspólnej walki przeciwko Niemcom godzić się na podporządkowanie taktyczne, lecz nigdy nie na organizacyjne. Nie dać się podstępnie aresztować". Tak wyglądało "wyzwolenie" Polski przez "sojusznika naszych sojuszników".
16 marca 1944 r. Rada Komisarzy Ludowych Związku Sowieckiego utworzyła armię polską w Sowietach, przekształcając dotychczasowy 1. Korpus. Trzeba po raz kolejny przypomnieć, że żołnierze tego "ludowego" wojska mieli niewiele wspólnego ze swymi dowódcami - oficerami sowieckimi, politrukami lub rodzimymi kolaborantami, najczęściej skompromitowanymi, byłymi oficerami Wojska Polskiego takimi jak zdegradowany przed wojną generał Michał Łyżwiński (znany pod nazwiskiem Żymierski) czy pułkownik Zygmunt Berling. Masy żołnierskie to byli Polacy wywiezieni podczas wojny w głąb Związku Sowieckiego; ci, którzy nie zdążyli do armii gen. Władysława Andersa. W wielu relacjach podkreśla się, że czekali tylko na właściwy moment, by wypowiedzieć posłuszeństwo politrukom. Wielu z nich dezerterowało potem do leśnych oddziałów antykomunistycznej konspiracji zbrojnej. Tym ludziom należy się także sprawiedliwość.

Powrót do lasu

Ujawniające się podczas operacji "Burza" oddziały AK wracają - wobec represji sowieckich - ponownie do konspiracji. Stefan Korboński, pełniący obowiązki Delegata Rządu RP na Kraj (po aresztowaniu przez NKWD wicepremiera Stanisława Jankowskiego), depeszował 26 kwietnia 1945 r. do Londynu: "Rozpoczęła się pacyfikacja powiatów Garwolin, Łuków, Lubartów i Zamość. Wojska sowieckie otaczają wsie i wszystkich mężczyzn, prócz nieletnich i starców, wywożą na wschód. Aresztowania obliczone na kilkanaście tysięcy wywołały masową wędrówkę do lasu i tworzenie się dzikich, uzbrojonych oddziałów, które atakowane bronią się. Lasy bombardowane są przez lotnictwo sowieckie". Wśród meldunków zwraca uwagę swą drastycznością doniesienie komendanta obwodu Mińsk Mazowiecki AK: "Obecnie w obozie [NKWD w Rembertowie] umiera z głodu 13-15 osób dziennie. Ciała chowane są w lesie, na mogiłach sadzi się drzewa, by nie było śladu. Porucznik Borowski podaje sposób 'badań' w NKWD na Pradze. Badany stoi nago w piwnicy, po kolana w wodzie. Przystawia mu się w odległości 3 cm od oka pręt żelazny ostro zakończony, by się nie schylał, i bije prętami metalowymi, owiniętymi drutem, po karku, plecach i nogach - aż do utraty przytomności". Niebawem te sowieckie "wynalazki" przejmie rodzima żulia z UB. Dodajmy, że meldunek z Mińska Mazowieckiego wysłany był w poniedziałek, 25 czerwca 1945 r., dzień po niedzielnej defiladzie zwycięstwa w Moskwie, gdzie Polaków "reprezentowali" m.in. przedwojenny sowiecki agent Bolesław Bierut i eksgenerał Michał Łyżwiński vel Żymierski vel "Rola". Cztery dni po tym jak sowiecki "sąd" wydał "wyrok" na szesnastu przywódców Polskiego Państwa Podziemnego.

Za Sprawę

Szacuje się, że bezpośrednio po zakończeniu wojny w polskich lasach przebywa ponad 30 tysięcy oficerów i żołnierzy AK oraz formacji narodowych, zorganizowanych w oddziały partyzanckie, oczekujących na zmianę sytuacji politycznej. Oddziały te prowadzą ograniczone akcje przeciwko NKWD-UB i KBW, biorą w obronę ludność z pacyfikowanych wsi, prowadzą akcje propagandowe, dozbrajają się i organizują się z myślą o tym, by zasilić szeregi Wojska Polskiego, gdy na skutek zmian politycznych odrodzi się ono jako polska siła zbrojna, bez obcych "sowietników". Niektóre oddziały organizowane są w taki sposób, by poszczególne pododdziały stały się, jako kadrówka, zaczynem większych formacji.
Paradoksalne jest to, że rozkaz dowódcy AK, gen. Leopolda Okulickiego "Niedźwiadka", rozwiązujący Armię Krajową (19 I 1945 r.) w gruncie rzeczy dokładnie definiował przyczyny, dla których kontynuacja walki jest niezbędna: "Polska, według rosyjskiej recepty, nie jest tą Polską, o którą bijemy się szósty rok z Niemcami, dla której popłynęło morze krwi polskiej (...). Obecne zwycięstwo sowieckie nie kończy wojny. Nie wolno nam ani na chwilę tracić wiary, że wojna ta skończyć się może jedynie zwycięstwem słusznej Sprawy". Generał rozwiązywał AK, by dać dowódcom swobodę wyboru nowych form organizacyjnych powstającej drugiej konspiracji niepodległościowej. Sam nie zamierzał również rezygnować z dalszej walki. W zachowanym liście z 15 lutego 1945 r. do swego zastępcy, gen. Augusta Emila Fieldorfa ("Do obywatela 'Nila'"), pisał: "Sławetną decyzję z Jałty znam. Przewiduję, że mimo protestu naszego Rządu, Sowietom uda się wciągnąć do współpracy z ich 'polskim' rządem część kół politycznych Kraju w takim stopniu, że Anglosasi uważać będą wszystko w porządku i ten rząd uznają. Będzie to wielki krok do wyrażenia 'woli narodu' życia w ramach ZSRS. Dążę tutaj do zrealizowania niezależnego od sowieckiej woli polskiego ośrodka dyspozycyjnego, który tu na miejscu, w Kraju, wziąłby na siebie obowiązek prowadzenia walki o wolną Polskę. Wydaje mi się, że mi się to uda". Nie udało się. Miesiąc później generał zostanie podstępnie aresztowany, "osądzony" w Moskwie wraz z innymi polskimi przywódcami, wreszcie zamordowany w moskiewskim więzieniu.

Mamy milczeć?

Szczególnie dobitnie przedstawił powody, dla których walka musi być kontynuowana, mjr Zygmunt Szendzielarz "Łupaszko", dowódca ocalonej z Wileńszczyzny kadrowej 5. Brygady AK. W ulotce - wydanej w marcu 1946 r., przed wyruszeniem oddziałów do walki z pomorską NKWD-UB - pisał: "Rodacy! Nie mamy ani prasy własnej, ani wolności słowa, ani wolności zebrań, ani prawa wiązania się w stronnictwa polityczne. Jesteśmy więc pozbawieni wszystkich dobrodziejstw demokracji! Jednopartyjne rządy komunistyczne biorą myśl w obcęgi, pozbawiają człowieka woli, przywiązań, umiłowań - tych najistotniejszych cech człowieczeństwa - i czynią z niego pozbawionego ducha i serca robota. Gdy chodzi o Naród - ten wtedy zatraca własne oblicze i przestaje istnieć! Mamy milczeć?! Mamyż poddać się gwałtowi, zadawanemu obcą, zbrodniczą ręką?! Mamyż pod groźbą obcych bagnetów wyrzec się prawa stanowienia o sobie?! Mamyż wyrzec się ducha, serca i zaprzeć się wiary?! Nigdy! Jeżeli zdrajcom, jurgieltnikom moskiewskim podoba się to wszystko - niech się wynoszą do Moskwy! Na ich niecną robotę mamy jedną odpowiedź: Nigdy! Za zbrodnie dokonywane na Narodzie polskim, za więzienie, rozstrzeliwanie i wieszanie najlepszych synów Narodu, za konszachty z Moskwą, za rozbiór Polski - śmierć zdrajcom! Sumienie Narodu - to my! Wyrazem jego buntu przeciw przemocy - my! Narzędziem sprawiedliwej kary - my! Dzień zapłaty za zbrodnie już się rozpoczął. Niech żyje wolna, demokratyczna Polska!".
W innej ulotce, jakby odpowiadając na propagandową kampanię komunistów, skierowaną przeciwko partyzantce antykomunistycznej, pisał: "Nie jesteśmy żadną bandą, jak nas nazywają zdrajcy i wyrodni synowie naszej Ojczyzny. My jesteśmy z miast i wiosek polskich. Niejeden z Waszych ojców, braci i kolegów jest z nami. My walczymy za świętą Sprawę, za wolną, niezależną, sprawiedliwą i prawdziwie demokratyczną Polskę! Niech żyje wolność i braterstwo. Precz ze zdrajcami, którzy zaprzedali Kraj i Naród Polski Sowietom!".

Polskie kalkulacje

Bardzo często pokazuje się obecnie oddziały powojennej, drugiej konspiracji niepodległościowej, w sposób skrajny: albo czarnymi kolorami - jako wojsko "zbandycone" i zdezorientowane, albo w sposób wyidealizowany - jako gromady straceńców, którzy postanowili umrzeć za Polskę, choć wiedzieli, że ich walka nie ma żadnych szans powodzenia. Ani jeden, ani drugi obraz nie jest prawdziwy. W rzeczywistości polska konspiracja antykomunistyczna opierała się na racjonalnych przesłankach.

Po pierwsze, wydawało się, iż okupacja sowiecka jest stanem przejściowym. Polska była wszak aliantem zwycięskiej koalicji! Polska jako pierwsza przeciwstawiła się Niemcom i ogromnym wysiłkiem stworzyła czwartą pod względem liczebności siłę zbrojną w tej wojnie. We wrześniu 1939 r. zmobilizowaliśmy do walki około miliona żołnierzy. Znaczna ich część ewakuowała się do Francji i W. Brytanii, tworząc regularne Wojsko Polskie, podporządkowane władzom RP na uchodźstwie. Po reorganizacji w W. Brytanii i Palestynie powstały znaczące militarnie Polskie Siły Zbrojne na Zachodzie. Po zawarciu układu polsko-sowieckiego w lipcu 1941 r., powstała Armia Polska w ZSRS, która po ewakuacji na Bliski Wschód połączyła się z oddziałami polskimi na Środkowym Wschodzie, tworząc Armię Polską na Wschodzie, z której powstanie II Korpus Polski. W okupowanym kraju, w warunkach konspiracji, zorganizowano ogromne podziemne wojsko, które wchłaniało większość organizacji konspiracyjnych, lojalnych wobec legalnego rządu RP. Armia Krajowa liczyła około 300 tysięcy ludzi, Polskie Siły Zbrojne na Zachodzie niemal tyle samo, a w Sowietach, podporządkowane organizacyjnie komunistom, pod koniec wojny miały około 400 tysięcy ludzi. Jaki naród - wykrwawiony podczas wojny i okupacji, doświadczony przez politykę eksterminacyjną dwu okupantów - wystawił w ekstremalnie trudnych organizacyjnie warunkach milionową armię? Wydawało się nieprawdopodobne, by w tej sytuacji Zachód na dobre nas opuścił.
Po drugie, polskie nadzieje związane były z niektórymi zapisami jałtańskimi o "silnej Polsce". Władze polskie na uchodźstwie pogodziły się w pewnym momencie, choć z wielkim bólem, z aneksją Kresów - w zamian za rekompensatę w postaci ziem zachodnich. Jeszcze 13 lutego 1945 r. premier Tomasz Arciszewski odrzuca dyktat jałtański, stwierdzając, że nie zobowiązuje on ani Rządu RP, ani Narodu Polskiego. "Oderwanie od Polski wschodniej połowy jej terytorium przez narzucenie tzw. linii Curzona jako granicy polsko-sowieckiej, Naród Polski przyjmuje jako nowy rozbiór Polski, tym razem dokonany przez sojuszników". Już jednak 21 lutego Rada Jedności Narodowej, parlament Polski podziemnej, uznaje dyktat, mimo że jego warunki oznaczają dla Polski "nowe, niezmiernie ciężkie i krzywdzące ofiary". 15 kwietnia 1945 r. Stanisław Mikołajczyk oświadcza: "Aby uniknąć wszelkich wątpliwości co do mego stanowiska, pragnę oświadczyć, że przyjmuję decyzje powzięte na Krymie, dotyczące przyszłości Polski, jej suwerennej, niezależnej pozycji i utworzenia tymczasowego rządu, mającego reprezentować jedność narodową". I to była istota sprawy. Ratować, co się da. Brać za dobrą monetę zapisy jałtańskie w sprawie "silnej Polski" i starać się je wyegzekwować z pomocą Zachodu. Wszak innej drogi i tak nie ma. Ratować przede wszystkim suwerenność kraju. Leśna armia partyzancka nie była armią straceńców. Miała być argumentem w tych kalkulacjach. Miała podtrzymać ducha wolności i zahamować proces sowietyzacji Polski.
Niestety, wybory, w których pokładano największe nadzieje, zostały w styczniu 1947 r. sfałszowane przez sowieckich "specjalistów". Tak zwany Tymczasowy Rząd Jedności Narodowej okazał się listkiem figowym, formą przejściową do Polski sowieckiej. Spełnił podwójną rolę: pozwolił komunistom przygotować się do przejęcia pełni władzy w kraju i umożliwił "aliantom" zręczne wycofanie się z uznania legalnego rządu RP na uchodźstwie.

NIE jak Niepodległość
Powojenna, antykomunistyczna konspiracja była zarówno cywilnym, jak i zbrojnym ruchem oporu. Była kontynuacją walki prowadzonej w okresie wojennej okupacji niemiecko-sowieckiej. Uznawała w większości zwierzchnictwo legalnych władz RP na uchodźstwie.

Już w okresie wojny (wiosną 1944 r.), na rozkaz dowódcy AK, powstała kadrowa organizacja wojskowa NIE (Niepodległość) do walki o niepodległość Polski zajmowanej przez komunistów. Z końcem wojny (w maju 1945 r.) została rozwiązana, zastąpiła ją Delegatura Sił Zbrojnych na Kraj (DSZ). Władze polskie na uchodźstwie uznały, że zamiast walki zbrojnej - której szanse w nowej sytuacji oceniono jako niewielkie - należy organizować działalność cywilną, opór społeczny. Po rozwiązaniu DSZ powstało Zrzeszenie Wolność i Niezawisłość (WiN) - największa z powojennych organizacji niepodległościowych.

Oddziały leśne nie zaprzestały jednak walki zbrojnej, wspomagając działania opozycji politycznej skupionej wokół Stanisława Mikołajczyka oraz inne formy oporu, takie jak propaganda i mały sabotaż. Szczególnym zjawiskiem tych lat był masowy opór młodzieży. W latach 1945-1956 działało w Polsce ponad 950 [!] antykomunistycznych organizacji młodzieżowych - studenckich, uczniowskich, harcerskich - powstających spontanicznie jako manifestacja przeciwko zniewoleniu kraju. Zachętą do takich działań były prowokacyjne zachowania władzy komunistycznej wobec społeczeństwa (np. zakaz świętowania 3 Maja w roku 1946), wielkie zgromadzenia młodzieży (np. zjazd w Szczecinie w kwietniu 1946 r.) czy działania przeciwko ruchowi młodzieżowemu (likwidacja drużyn starszoharcerskich). Tysiące młodych ludzi, często nastoletnich, siedziało w tamtych czasach w więzieniach, co było zjawiskiem bezprecedensowym w historii Polski.
AK zrodziła nie tylko NIE, DSZ czy WiN, także inne organizacje nowej konspiracji, m.in. Konspiracyjne Wojsko Polskie, Ruch Oporu AK i wiele samodzielnych, mniejszych organizacji, które w nazwie bądź w programie działania nawiązywały do wojennej tradycji Wojska Polskiego w konspiracji.

Podziemie narodowe reprezentowane było przez Narodowe Siły Zbrojne, Narodową Organizację Wojskową i Narodowe Zjednoczenie Wojskowe.

Powszechnymi formami walki nowego podziemia niepodległościowego były akcje ekspropriacyjne na obiekty państwowe, mające na celu utrzymanie i wzmocnienie oddziałów, likwidacja placówek UB i rozbrajanie posterunków MO, rozbijanie więzień i uwalnianie więźniów, likwidacja najgorliwszych działaczy komunistycznych i konfidentów bezpieki. W odniesieniu do funkcjonariuszy UB obowiązywała zasada, że są to przedstawiciele policji politycznej obcego państwa i należy ich, po zidentyfikowaniu, na miejscu likwidować. Takie były logiczne następstwa uznania zwierzchnictwa sowieckiego za nową formę okupacji.

Polska podziemna
Powstaje na nowo, tak jak za czasów okupacji, Polska podziemna. Nie tylko oddziały i organizacje zbrojne czy sabotażowe, lecz także - złożony z przedstawicieli różnych stronnictw politycznych, którym komuniści zakazali działalności - Komitet Porozumiewawczy Organizacji Polski Podziemnej. Komitet opracował dla zagranicy "Memoriał do ONZ", charakteryzujący sytuację polityczną Polski i zagrożenie wolnego świata przez komunizm.
Oblicza się, że pod koniec roku 1945 polskie podziemie niepodległościowe liczyło około 80 tysięcy ludzi!

Władze komunistyczne zastosowały wobec podziemia masowy terror, skierowany także przeciwko tym wszystkim, którzy w jakikolwiek sposób wspomagali działania niepodległościowe. Zdarzało się, że wojskowe sądy rejonowe skazywały na 10 lat więzienia osoby, które przyjęły i nakarmiły patrol oddziału leśnego w swoim domu! Powszechny terror, wzorowany na praktykach ze Związku Sowieckiego, miał na celu całkowite rozbicie solidarności społecznej, wzbudzenie wzajemnej nieufności, skłonienie do kolaboracji z władzą i zaniechanie wszelkiej działalności ze względu na groźbę represji wobec najbliższych. Masowe akcje pacyfikacyjne prowadziły grupy operacyjne UB, wspomagane przez "konsultantów" sowieckich, oraz specjalna formacja powołana do walki z podziemiem niepodległościowym - Korpus Bezpieczeństwa Publicznego. Aresztowanych przywódców organizacji podziemnych poddawano okrutnym przesłuchaniom, mordowano lub skazywano w procesach politycznych na śmierć lub wieloletnie więzienie. Zamordowanych chowano w nieznanych miejscach. Mogli być groźni dla komunistów także po śmierci! Około roku 1948 podziemie zbrojne jako zjawisko masowe zostało rozbite, jednak poszczególne małe oddziały przetrwały aż do drugiej połowy lat 50. W świadomości społeczeństwa polskiego przetrwały jako mit, legenda - inspirujące w późniejszych czasach do starań o suwerenność kraju.

Pamięć
Maj roku 1945 nie był końcem wojny dla Polski. Dla wielu wybitnych oficerów i żołnierzy Niepodległej wojna trwała 10 lat, a nawet więcej. Nie można o tym zapominać przy takiej okazji jak uroczystości 60-lecia zakończenia II wojny światowej. Historia nie zna sprawiedliwości, ale - jak pisał poeta - "Jeśli komu droga otwarta do nieba, tym, co służą Ojczyźnie. Wątpić nie potrzeba". Trzeba przechowywać pamięć o tych, którzy nigdy nie zwątpili. Trzeba ich pamięć chronić przed tymi, którzy do dziś powtarzają tezy komunistycznej propagandy o "bandytach" i o "mordach". Trzeba przypominać nieustannie słowa zamordowanego generała, że Polska roku 1945 nie była tą Polską, o którą przez sześć lat bili się najlepsi synowie Ojczyzny i za którą przelano morze krwi. Historia nie odchodzi, jest w nas. Ważne, by jej obraz był prawdziwy i nacechowany serdecznym, współczującym zrozumieniem sytuacji tych, którzy samotnie umierali za wolną Polskę w piwnicach Mokotowa i w katowniach UB. Ważne, by pielęgnować poczucie dumy i godności narodowej, by tamta walka nie poszła na marne.

Autor: Piotr Szubarczyk
Opracowanie www: hotnews.pl



komentarz[0] |

© 2001-2012 by Robert Ziach C&Co. A.G.™ ® 2012 by Schwiebus.pl
Wszelkie prawa zastrzeżone.

0.025 | powered by jPORTAL 2